Raport Freedom House: pogorszyła się ocena demokracji w Polsce

Raport Freedom House: pogorszyła się ocena demokracji w Polsce

Ocena demokracji, według amerykańskiej organizacji broniącej praw człowieka Freedom House, pogorszyła się w Polsce w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

„Skala demokracji” Freedom House, w ramach której ocenia się państwa, jest siedmiopunktowa, gdzie 1 jest najlepszym wynikiem, a 7 – najgorszym.

Najlepszą ocenę Polska otrzymała w roku 2003, gdy na skali Freedom House nasza demokracja otrzymała 1,75 pkt i była oceniona o ponad punkt lepiej niż obecnie. Rządził wówczas rząd Leszka Millera z Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Rok wcześniej w kraju wybuchła korupcyjna afera Rywina, ze względu na jej skalę zwana często Rywingate. Składający propozycję korupcyjną Lew Rywin w zamian za korzystne dla spółki Agora zmiany w projekcie nowelizacji ustawy o rtv domagał się 17,5 mln dolarów. Mówił, że jest pośrednikiem „grupy ludzi, która trzyma w ręku władzę”. Pieniądze miały być przeznaczone m.in. dla SLD.

Ocena przemian i swobód demokratycznych w Polsce i 28 państwach środkowowschodniej Europy i Azji zawarta jest w najnowszym raporcie organizacji zatytułowanym „Narody w czasie przemian” (Nations in Transit).

Opracowana przez Freedom House siedmiopunktowa skala „jakości demokracji” jest oceną oparta na szeregu kategorii, takich jak: system rządów demokratycznych, proces wyborczy, rozwój społeczeństwa obywatelskiego, niezależność mediów, samorząd lokalny, system prawa i niezależność sądownictwa czy ocena stanu korupcji w danym państwie.

Pogorszenie się oceny Polski o 0,32 punktu na skali demokracji Freedom House przyczyniło się do spadku naszego kraju z szóstego na siódme miejsce wśród 29 państw objętych badaniami. Najlepszą ocenę – 1,82 pkt – po raz kolejny otrzymała Estonia, a najgorszą ocenę – 6,96 pkt – dostał Turkmenistan. Polskę oceniono na 2,89 pkt. Dla porównania Rosja dostała za ostatni rok 6,61 punktu, plasując się na 24 miejscu.

Zdaniem dyrektora projektu „Narody w czasie przemian” Nate’a Schenkkana pogorszenie się ocen demokracji w większości państw objętych badaniami ilustruje „pogardę dla swobodnej dyskusji i niezależnych instytucji, jaka zadomowiła się od Europy Środkowej przez całą Eurazję”. Schenkkan dodaje, że „pozostało bardzo mało czasu na to, by Unia Europejska i Stany Zjednoczone sprzeciwiły się tej antydemokratycznej fali”.

Najbardziej jaskrawym przykładem tego upadku demokracji, nazywanym w raporcie terminem „antyliberalizmu” (ang. illiberalizm), są zdaniem autorów opracowania Węgry i Polska. Polsce w raporcie poświęcony jest osobny rozdział zatytułowany „Wyzwanie w sercu Europy: Polska i przyszłość Unii Europejskiej”.

Jak czytamy we wstępie raportu, przyczyną pogorszenia się oceny demokracji w Polsce jest zdaniem autorów „rewolucyjne przejęcie przez rządy PiS sądownictwa, upolitycznienie mediów publicznych i kampania oszczerstw prowadzona przeciw organizacjom pozarządowym”.

„Wydarzenia w Polsce w ciągu ostatnich dwóch lat powinny być sygnałem ostrzegawczym dla tych wszystkich, którzy uważają, że powrót w Europie rządów jednopartyjnych jest niemożliwy” – ocenia Schenkkan.

Postuluje on, by UE „uzależniła dostęp do swoich funduszy od spełnienia (przez państwa ubiegające się o nie) jednoznacznego kryterium rządów prawa”. „To jest jedyny sposób, by przekonać te państwa i kraje członkowskie UE, że Unia jest solidnie zakorzeniona w demokracji”.

Tezy raportu Freedom House ocenił w rozmowie z PAP b. dyplomata Ryszard Żółtaniecki.

„Mam bardzo małe zaufanie do różnych rankingów i rzetelności zawartych w nich ocen” – powiedział. „Zwykle oparte są na niepełnych informacjach z drugiej ręki, a przyjęte w nich kryteria są niejasne” – dodał.

Zdaniem Żółtanieckiego oceny Polski, takie jak wyrażona w raporcie Freedom House są skutkiem „zamieszania, jakie panuje dookoła nas już od ponad dwóch lat”.

„Nie należy się tym specjalnie przejmować” – twierdzi Żółtaniecki. „Jesteśmy zestawiani w raporcie Freedom House z Węgrami. A przecież Węgrzy mieli przed chwilą w pełni demokratyczne wybory, o których nie słyszymy, żeby dochodziło do jakiś nadużyć. Okazuje się zatem, że demokracja na Węgrzech ma się świetnie” – tłumaczy ekspert.

Jak wskazał Żółtaniecki, są inne kraje europejskie, które rzeczywiście zasługują na uwagę instytucji międzynarodowych. „Takim krajem jest na przykład Hiszpania, w szczególności sytuacja związana z kryzysem w Katalonii. Użycie policji i Gwardii Cywilnej wobec protestujących, aresztowania polityków – to powinno niepokoić” – zauważył.

„Wykreowanym klimatem wokół Polski nie należy się przejmować. Kurz opadnie, i wszystko wróci do normy” – ocenił Żółtaniecki.

Freedom House jest formalnie niezależną organizacją praw człowieka, jednak w większości subwencjonowaną przez rząd USA (86 proc. w roku 2016). Została założona w roku 1941 w celu wspomagania demokracji i wolności na całym świecie. W pierwszych latach działalności honorową współprzewodniczącą Freedom House była ówczesna pierwsza dama USA Eleanor Roosevelt.

Od 1973 roku Freedom House publikuje klasyfikację państw pod względem poszanowania swobód obywatelskich „Freedom in the World”, zwaną „mapą wolności”, gdzie poszczególne kraje w zależności od systemu rządów i ich oceny przez ekspertów organizacji (wolne, częściowo wolne, zniewolone) są zaznaczone na mapie świata odrębnymi kolorami. Na tę klasyfikację często powołują się amerykańscy dyplomaci i politycy.

Freedom House odegrała istotną rolę we wspomaganiu działającej w podziemiu w latach 80. XX wieku opozycji demokratycznej w Polsce.

Z Waszyngtonu Tadeusz Zachurski (PAP)

fot.Bartlomiej Zborowski/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Categories: Na bieżąco

Comments

  1. sceptyk
    sceptyk 16 kwietnia, 2018, 11:51

    Kto finansuje tą samozwańczą reprezentację

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*