ONZ: 68,5 mln ludzi dotkniętych kryzysem uchodźczym

ONZ: 68,5 mln ludzi dotkniętych kryzysem uchodźczym

O globalnym kryzysie dotyczącym ok. 68,5 mln ludzi, zmuszonych do opuszczenia swych krajów, mówił we wtorek na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ wysoki komisarz Narodów Zjednoczonych ds. uchodźców Filippo Grandi. Wiązał to przede wszystkim z konfliktami.

Szef urzędu ONZ zajmującego się koordynacją działań mających na celu ochronę uchodźców (UNHCR) wskazał na tragiczne położenie tych ludzi, ich bezprecedensową stygmatyzację oraz marginalizację. Tradycyjne próby uporania się z przytłaczającym kryzysem uznał za coraz bardziej niewystarczające.

„Jest to kryzys dla matki z jej dziećmi, która próbuje uciec przed przemocą gangów. Jest to kryzys dla nastolatka chcącego uciec przed wojną, gwałceniem praw człowieka, przymusowym poborem. Jest to kryzys dla rządów w krajach mających niewielkie środki, które codziennie otwierają swe granice tysiącom uciekinierów” – zauważył Grandi.

Nie godził się z przedstawianiem sytuacji jako globalnego nierozwiązywalnego kryzysu. Przekonywał, że może go pokonać wola polityczna oraz sprawne działania. Ogromną rolę przypisywał w tym Radzie Bezpieczeństwa. Wiązał to z zapewnieniem pokoju i bezpieczeństwa, wsparciem dla krajów przyjmujących największą liczbę uchodźców oraz współpracą w celu usunięcia przeszkód wiodących do przezwyciężenia problemu, a zwłaszcza umożliwieniem przesiedlonym powrotu do ich krajów.

Z ustaleń UNHCR wynika, że większość z blisko 70 milionów ludzi ucieka przed konfliktami. 85 proc. z nich pochodzi z biednych państw, a ponad dwie trzecie – z Syrii, Afganistanu, Sudanu Południowego, Birmy i Somalii.

Grandi zaznaczył, że powroty uchodźców muszą być bezpieczne, godne, dobrowolne i łączyć się z pomocą humanitarną. Mówił o prawie ludzi do niewracania, jeśli uznają warunki do tego za nieodpowiednie. Wskazywał na rolę UNHCR w budowaniu klimatu zaufania. Jednocześnie wyraził zaniepokojenie sposobem prowadzenia debaty o uchodźcach i migrantach.

„Nigdy nie widziałem takiej toksyczności, takiej trucizny w języku polityki, w mediach, w mediach społecznościowych, nawet w codziennych dyskusjach i rozmowach na ten temat” – ubolewał.

Zastępca stałego przedstawiciela RP przy ONZ Mariusz Lewicki przyznał, że problem uchodźców jest symptomem utrzymujących się konfliktów, gwałcenia praw człowieka, niewłaściwego zarządzania gospodarką, korupcji itp. Do krajów, z których rekrutują się uchodźcy, zaliczył także Ukrainę.

„Musimy się skoncentrować nie tylko na leczeniu symptomów. To nie wystarcza. Musimy się skupić nad przyczynami przepływu uchodźców. W roku 2005 wszyscy nasi przywódcy uznali związek między bezpieczeństwem, rozwojem i prawami człowieka” – przypomniał.

Dodał, że z punktu widzenia Polski istotne jest zwłaszcza zwrócenie uwagi na prawo humanitarne oraz sytuację dzieci i osób niepełnosprawnych.

„Promowanie i przestrzeganie międzynarodowego prawa humanitarnego, prawa dotyczącego uchodźców i praw człowieka są niezbędne do zapewnienia ochrony życia, zdrowia i godności osób dotkniętych przez konflikty. (…) Ponadto Rada Bezpieczeństwa ONZ i wszystkie państwa członkowskie ONZ powinny zapewnić bezpieczeństwo dla działań humanitarnych oraz personelowi humanitarnemu i medycznemu” – apelował Lewicki.

Członkowie RB rozmawiali także o uchodźcach z pogrążonej w głębokim kryzysie Wenezueli. Przestrzegali by nie upolityczniać problemu.

Zastępca stałego przedstawiciela USA przy ONZ Jonathan Cohen podkreślił, że jego kraj angażuje się w pomoc uchodźcom. Zachęcał inne państwa, instytucje i sektor prywatny, do zwiększenia wsparcia m.in. dla Wenezuelczyków i Syryjczyków. Apelował, by unikać pokusy przedwczesnego naciskania na powrót uciekinierów do swych krajów.

„Powrót uchodźców jest bardziej prawdopodobny, jeśli istnieją podstawowe zabezpieczenia, m.in. socjalne i prawne. Zmniejszają one prawdopodobieństwo, że uchodźcy będą musieli ponownie szukać bezpieczeństwa poza granicami swego kraju” – ocenił Cohen.

Z kolei ambasador Rosji przy ONZ Wasilij Niebienzia podzielał obawy podyktowane wymykającą się spod kontroli migracją do Europy, zwłaszcza z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej.

„Jesteśmy znowu zmuszeni zaakcentować, że sytuacja jest w dużym stopniu konsekwencją nieodpowiedzialnej ingerencji w wewnętrzne sprawy państw Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej” – argumentował, odnosząc się m.in. do Libii.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

fot.NABIL MOUNZER/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Categories: Na bieżąco

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*