Morderstwo czy zabójstwo w samoobronie?

Proces George’a Zimmermana

George Zimmerman z obrońcą Danem Westem na sali sądowej w Seminole County Criminal Justice Center w Sanford na Florydzie fot. Joe Burbank/PAP/EPA

George Zimmerman z obrońcą Danem Westem na sali sądowej w Seminole County Criminal Justice Center w Sanford na Florydzie fot. Joe Burbank/PAP/EPA

Przed sądem w Sanford na Florydzie trwa selekcja sędziów przysięglych w procesie George’a Zimmermana, ochotniczego strażnika osiedlowego, który ponad rok temu zastrzelił 17-letniego Trayvona Martina. Zimmerman, oskarżony o morderstwo drugiego stopnia, twierdzi, że działał w samoobronie.

Zabójstwo czarnoskórego Martina 26 lutego ub. roku odbiło się głośnym echem w całym kraju i ożywiło debatę na temat dostępności broni palnej w USA oraz „profilowania rasowego”. W sprawie tego zabójstwa wypowiadał się prezydent Barack Obama.

W czwartek prowadząca rozprawę sędzia Debra Nelson zarządziła – zmieniając swą poprzednią decyzję – że ława przysięgłych będzie obradować w izolacji przez cały czas trwania procesu. Argumentowała, że sędziowie nie mogą podlegać jakimkolwiek wpływom mediów obsługujących proces.

Poinformowano, że członków ławy przysięgłych będą mogły odwiedzać tylko rodziny i że sąd „zapewni im rozrywkę”. W toku selekcji 12-osobowej ławy eliminuje się osoby zdradzające objawy uprzedzeń w tej sprawie, mocno nagłośnionej przez media.

Wersje tragicznego wydarzenia różnią się od siebie w relacjach samego Zimmermana i świadków. Wiadomo, że 26 lutego 2012 r. wieczorem Martin wyszedł z mieszkania konkubiny swego ojca w Sanford i udał się do pobliskiego sklepu. Kiedy przechodził przez osiedle zaczął go śledzić Zimmerman, 32-letni ochroniarz-ochotnik. Jak twierdzi, uczynił to dlatego, że młody Murzyn był w kapturze, a w okolicy zdarzało się dużo włamań.

Kiedy – jak wiadomo z nagrania telefonu Martina do jego dziewczyny bezpośrednio przedtem – zapytał on Zimmermana dlaczego za nim idzie, doszło do konfrontacji. Wywiązała się bójka. Po chwili mieszkańcy sąsiednich budynków usłyszeli strzały. Martin leżał na chodniku martwy w kałuży krwi.

Zimmerman został zatrzymany, ale kiedy powiedział, że działał w samoobronie, policja wypuściła go i nie przedstawiła żadnych zarzutów. Mówił, że Martin powalił go na ziemię i uderzał jego głową w chodnik. W obawie – jak twierdzi – o swe życie wyciągnął pistolet i strzelił. Badania potwierdziły, że miał na głowie i twarzy liczne obrażenia.

Zwolnienie Zimmermana spotkało się jednak z burzliwymi protestami murzyńskiej społeczności. Jej przywódcy utrzymywali, że strażnik kierował się uprzedzeniami śledząc 17-latka i zabił go – jak powiedział adwokat rodziny ofiary – „z zimną krwią”.

Przypominali, że kiedy Zimmerman zadzwonił na policję informując, że śledzi Martina, funkcjonariusze powiedzieli mu, żeby tego nie robił, ale ten nie usłuchał. Podkreślają, że chłopiec nie miał przy sobie broni.

Zimmerman został ponownie aresztowany i oskarżony o morderstwo drugiego stopnia (bez premedytacji). Zwolniono go tym razem dopiero za kaucją w wysokości miliona dolarów. Pieniądze zebrali w internecie jego obrońcy. Przed sądem odpowiada z wolnej stopy. Nie przyznaje się do winy.

Adwokaci Zimmermana twierdzą, że działał on na podstawie obowiązującego na Florydzie prawa „Stand Your Ground” (Nie ustępuj). Mówi ono, że osoba, która czuje się fizycznie zagrożona, może użyć w samoobronie broni palnej.

Podobne prawa istnieją w kodeksach niektórych innych stanów, zwłaszcza na zachodzie i południu USA. Jego krytycy zwracają uwagę, że śmiertelnymi ofiarami takich działań bywają ludzie, którzy nie zagrażają życiu, tylko np. drobni złodzieje.

Adwokaci Zimmermana podważyli początkowy wizerunek Martina jako kompletnie niewinnego nastolatka, który nie mógł fizycznie zagrozić oskarżonemu ochroniarzowi. Znaleziono m.in. dowody, że mógł zażywać narkotyki.

Brat Zimmermana, Robert, wezwał władze stanowe do oddalenia zarzutów przeciwko niemu. Podkreślił, że śledząc Martina działał w interesie mieszkańców osiedla, na którym kwitła przestępczość.

Sędzia Nelson oświadczyła, że proces potrwa prawdopodobnie od dwóch do czterech tygodni. Nie wiadomo na razie czy Zimmerman będzie zeznawać we własnej obronie.

Z Nowego Jorku

Tomasz Zalewski (PAP)

Categories: Na bieżąco

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*