Mgliste perspektywy dyplomatycznego zakończenia wojny domowej w Syrii

Walki w mieście Kobane w Syrii pomiędzy Kurdami i Państwem Islamskim, na granicy z Turcją fot.Tolga Bozoglu/EPA

Walki w mieście Kobane w Syrii pomiędzy Kurdami i Państwem Islamskim, na granicy z Turcją fot.Tolga Bozoglu/EPA

Impas na froncie wojny domowej w Syrii skłonił społeczność międzynarodową do nasilenia prób jej rozstrzygnięcia na drodze dyplomatycznej. Ich owocem jest uchwalona w piątek rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ wytyczająca plan pokojowego zakończenia wojny.

Przewidziane jednak tym planem na styczeń rozmowy przedstawicieli rządu syryjskiego i opozycji bynajmniej nie zapowiadają rychłego sukcesu. Głównym powodem są zasadnicze rozbieżności między mocarstwami popierającymi strony konfliktu.

Trwająca już prawie cztery lata wojna, w wyniku której zginęło ok. 250 tysięcy ludzi i która stała się głównym źródłem napływu uchodźców do Europy, przeciąga się z wielu powodów, ale najważniejszym, zdaniem wielu ekspertów, jest bierna i chwiejna polityka USA. Administracja prezydenta Baracka Obamy nie pomogła umiarkowanej syryjskiej opozycji na początku powstania przeciwko reżimowi prezydenta Baszara el-Asada, co sprawiło, że inicjatywę w walce z siłami rządowymi przejęły ugrupowania islamistyczne, jak Front al-Nusra – odrośl Al-Kaidy w Syrii – oraz Ahrar al-Szam.

Narodziny radykalnego tzw. Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku (ISIS) dodatkowo skomplikowało sytuację i utrudniło rozwiązanie konfliktu. IS walczy na kilku frontach naraz – przeciw reżimowi Asada, umiarkowanej opozycji z Wolnej Armii Syryjskiej i międzynarodowej koalicji atakującej je z powietrza. Dostarcza syryjskiemu dyktatorowi wygodnego pretekstu do kontynuowania wojny pod hasłem „walki z islamskim terroryzmem”.

W ciągu 2015 roku siły reżimowe, wspomagane bojówkami uzbrajanego przez Iran Hezbollahu, systematycznie traciły pole, ale uratowało je rozpoczęte na jesieni militarne zaangażowanie w konflikt Rosji.

„Rosyjska interwencja niewątpliwie przedłużyła życie reżimu. Przerwała ona marsz opozycji na wielu frontach i umożliwiła mu odzyskanie części terytorium. Zyski te są jednak skromne pomimo siły lotnictwa Rosji i wsparcia lądowego ze strony Iranu i jego najemników – powiedział PAP Hassan Mneimneh z waszyngtońskiego Middle East Institute.

Efektem jest impas na froncie, który – zdaniem niektórych ekspertów, jak profesor historii Bliskiego Wschodu z Uniwersytetu Kalifornijskiego, James L.Gelvin – skłonił walczącą opozycję do rozmów.

Innym czynnikiem zwiększającym presję na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu jest nasilenie zamachów terrorystycznych, z masakrą w Paryżu na czele, organizowanych lub inspirowanych przez IS. Eksperci militarni są zgodni, że pokonanie tego ugrupowania możliwe jest jedynie za pomocą wojsk lądowych, jednak do takiej operacji nie ma chętnych wśród krajów uznających nawet potrzebę jego „zniszczenia”. Zarysowuje się natomiast konsensus, że warunkiem likwidacji IS jest zakończenie wojny domowej w Syrii.

„ISIS nie będzie pokonany, dopóki trwa reżim Asada. Istnieje otwarta symbioza między ISIS a reżimem. Nie jest to sojusz, ale reżim (oraz Rosja i Iran) woli, aby tylko ISIS z nim walczył, bo gwarantuje to prawomocność tej walki” – mówi Mneimneh.

Plan pokojowy dla Syrii opracowała na jesieni w Wiedniu tzw. Międzynarodowa Grupa Poparcia Syrii (ang. ISSG) złożona z dyplomatów USA, Rosji, Iranu, Arabii Saudyjskiej i Turcji oraz Unii Europejskiej i Ligii Arabskiej, a w piątek zaakceptowała go wspomniana rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ. Przewiduje on zawieszenie broni w styczniu, a następnie rozmowy rządu Syrii i przedstawicieli opozycji pod egidą ONZ. Po raz pierwszy mają w nich wziąć udział uzbrojone grupy, jak Ahrar al-Szam i Dżaisz al-Islam. W ciągu pół roku miałby powstać rząd tymczasowy, a za 18 miesięcy przewiduje się wybory.

Z wypowiedzi sekretarza stanu Johna Kerry’ego wynika, że Ameryce zależy, by Syria pozostała jednym krajem, mimo zaostrzonych wojną, dzielących ją podziałów etnicznych i religijnych (bazą rządzącego reżimu jest mniejszościowa sekta alawitów należąca do szyickiego odłamu islamu, natomiast większość ludności to sunnici). Po wojnie przewiduje się udział we władzy przedstawicieli reżimu Asada i nie będzie czystek w armii ani rozwiązania rządzącej partii BAAS – jak w Iraku, gdzie podobne posunięcia zantagonizowały popleczników reżimu Saddama Husajna i rzuciły ich w objęcia ekstremistów.

Na razie jednak daleko do realizacji tej wizji. Chociaż rozmowy pokojowe mają się rozpocząć w styczniu, jednak między głównymi graczami zaangażowanymi w rozwiązanie konfliktu – głównie USA a Rosją – istnieją zasadnicze rozbieżności hamujące przystąpienie do negocjacji.

„USA i Rosja chcą doprowadzić do rozejmu, ale są jeszcze poważne problemy, z którymi nie wiadomo jak sobie poradzić. Najważniejszy to ten, że Rosja chce utrzymać u władzy Asada, przynajmniej przez pewien czas” – powiedział PAP Matthew McInnis z American Enterprise Institute w Waszyngtonie.

Piątkowa rezolucja RB NZ w ogóle nie wspomina o losie Asada, co oznacza, że Moskwa i Waszyngton pozostawiły tę kwestię otwartą.

Administracja Obamy początkowo domagała się natychmiastowego ustąpienia prezydenta Syrii, ale obecnie daje do zrozumienia, że jest w stanie pogodzić się z pozostawieniem go przez pewien czas na urzędzie. Po spotkaniu z prezydentem Władimirem Putinem, Kerry powiedział, że celem USA nie jest „zmiana reżimu” w Syrii.

„Ciekawe jednak czy Kerry zgodzi się na propozycję Rosji, by Asad zachował jak najwięcej władzy przez okres transformacji, np. kontrolę nad wojskiem i aparatem bezpieczeństwa. Byłoby to trudne do przyjęcia dla grup opozycyjnych i mogą one nie złożyć broni, dopóki Asad nie odejdzie” – mówi McInnis.

W istocie, rebelianci otwarcie oświadczają, że tego nie uczynią, jeśli Asad utrzyma stanowisko.

Utrzymania u władzy Asada jeszcze mocniej nawet domaga się Iran, widząc w nim główną gwarancję swoich interesów w Syrii. Zawarty w tym roku układ nuklearny z tym krajem, po którym USA liczyły przynajmniej na poprawę atmosfery do dialogu, „jeszcze bardziej – jak zauważa m.in. Hassan Mneimneh – usztywnił stanowisko Iranu” w sprawie wojny syryjskiej.

„Przed rosyjską interwencją Iran kontrolował sytuację w Syrii, decydując o priorytetach, a nawet dyktując politykę rządu. Teraz został zepchnięty na drugą pozycję” – mówi Mneimneh.

Inną kością niezgody jest reprezentacja syryjskiej opozycji przy planowanym stole rozmów. Rosja domaga się, by z negocjacji wykluczyć „organizacje terrorystyczne” – podczas gdy przymiotnik ten definiuje dowolnie (nie uważa np. za ugrupowanie terrorystyczne palestyńskiego Hamasu, znajdującego się na amerykańskiej liście).

Dwa inne państwa zaangażowane w mediację w Syrii: Turcja i Arabia Saudyjska, kraje islamu sunnickiego, popierają stanowisko USA – też domagają się usunięcia Asada i jego reżimu, uznawanego przez nie za agenturę szyickiego Iranu. Zajmują jednak dwuznaczną postawę wobec IS, co utrudnia współpracę.

Tomasz Zalewski (PAP)

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Na bieżąco

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*