Czy dobrze kupiliśmy nowy samochód?

Czy dobrze kupiliśmy nowy samochód?

Jest to pytanie w stylu “być albo nie być” dla każdego, kto kupuje nowy samochód. Dzisiaj nie będę radził, jak kupić dobrze. Postanowiłem przedstawić sposób na sprawdzenie, czy zaciągając kredyt na kupno samochodu, rzeczywiście kupujemy go za właściwą cenę. I jakie ponosimy ryzyko.

Tym ryzykiem jest znalezienie się w sytuacji, którą po angielsku nazywa się w dealerowskim żargonie “upside down” – dosłownie “do góry nogami”, ale w rzeczywistości oznaczającą, że wartość naszego samochodu nigdy nie powinna być niższa.
Właściwa cena nie oznacza w tym przypadku najniższej ceny, bo tak nie jest. Często najniższa cena oznacza, że w rzeczywistości dodając do ceny samochodu koszty jego ewentualnych napraw w przyszłości, czy deprecjacji (utraty wartości), jego cena jest w rzeczywistości znacznie wyższa.

Wysokość pierwszej wpłaty (ang. downpayment)
Pierwsze, co powinniśmy zrobić, to ustalenie odpowiedniej minimalnej wysokości pierwszej wpłaty. Przyjmijmy jako założenie, że powinna ona wynosić co najmniej tyle, ile podatek plus rejestracja, tytuł własności i inne opłaty manipulacyjne, a dodatkowo minimum 10 proc. ceny samochodu. Dlaczego? Zaraz to wyjaśnię.

Ustalenie ceny “krytycznej”
Przed kupnem samochodu (już po jego wybraniu) powinniśmy ustalić jego cenę jako tzw. “trade” (cena przy wymianie). Jest to cena samochodu, jaką zapłaciłby dealer, gdybyśmy chcieli nasz samochód wymienić. Wartość tę możemy znaleźć w internecie, np. na stronie kbb.com (skrót od Kelly Blue Book). Tak ustaloną cenę, nazwijmy ją “krytyczną”, powinniśmy sobie zapisać jako cenę do porównania.

Nowy samochód kupowany na raty
Sprawdzamy, czy suma pożyczki z banku (bez procentów!) nie jest wyższa od naszej ceny “krytycznej”. Jeżeli jest, oznacza to, że albo za mało przeznaczamy na pierwszą wpłatę, daliśmy sobie dopisać niepotrzebne dodatki, kupujemy samochód za drogo albo… kupujemy niewłaściwy samochód. Taki, którego deprecjacja jest zbyt szybka.

Załóżmy, że kupujemy Forda Escape SE, rocznik 2018, z silnikiem 1.5l i napędem na przednie koła za 25 tys. dolarów. Jego cena krytyczna wynosi 19 330. Podatek wynosi 9,5 proc., czyli 2 375 dol., a do tego tytuł własności i rejestracja za 196 dol. i przygotowanie dokumentów w cenie 179 dol. Dodajmy 10 proc. ceny jako wysokość pierwszej wpłaty – 5 225 dol. Zwróćmy uwagę na fakt, że nawet przy wpłacie 6 tys. dol. mamy negatywną różnicę pomiędzy ceną krytyczną a zadłużeniem w banku! Dlaczego? Kupiliśmy samochód za drogo (w rzeczywistości powinniśmy za niego zapłacić około 23 tysięcy) i nie był to najlepszy wybór z uwagi na jego szybką utratę wartości (deprecjację).

Drugi przykład, przedstawiający zakup Toyoty Corolli LE Eco z silnikiem 1.8l, też z napędem na przednie koła i identyczną pierwszą wpłatą ilustruje, jak powinna wyglądać właściwa proporcja ceny krytycznej do zadłużenia w banku. Różnica ta nie powinna nigdy przekraczać tysiąca dolarów.

Jak sprawdzić, czy samochód został kupiony prawidłowo?

Pierwsze co robimy, to sprawdzenie w banku, jakie jest jego zadłużenie, czyli tzw. pay-off. Przypominam, że jest to niespłacona część pożyczki bez procentów. Czasami bieżący pay-off jest podawany na miesięcznym rachunku, ale na ogół jego poznanie wymaga wykonania telefonu do banku. Sumę tę porównujemy z wartością “trade” na stronie kbb.com. Jeżeli wartość „trade” jest wyższa niż zadłużenie w banku, jesteśmy w dobrej sytuacji. Jeżeli natomiast różnica ta jest niekorzystna, to powinniśmy nadpłacić ją jak najszybciej, aby nie znaleźć się w sytuacji “upside down”, o której pisałem wcześniej. Jeżeli suma ta wynosi wiele tysięcy dolarów – niestety oznacza to, że gdzieś popełniliśmy kardynalny błąd i będziemy spłacali samochód, który nie jest wart ceny, jaką zapłaciliśmy.

Andrzej Babinicz

andrzej_babinicz
warszawiak z pochodzenia, wychowany w Bytomiu. Jest absolwentem Politechniki Warszawskiej wydziału MEiL. Pracował w Centralnym Biurze Projektów Bistyp w Warszawie. W 1979 r. wyemigrował do Chicago. Pracował m.in. dla Franka Bella – niezależnego dealera Fiata i MG. Po wycofaniu się fiata z rynku amerykańskiego od 1981 roku pracował dla firmy Chrysler. Od 1987 r. prowadził pogadanki motoryzacyjne w różnych polonijnych programach radiowych. W 1991 r. wydał poradnik zatytułowany: „Samochód w Ameryce”. W latach 1997-2016 prowadził ze swoim wspólnikiem Robertem Rogalskim salon samochodowy w Chicago. Poza samochodami jego pasją są podróże po świecie, zwłaszcza do Afryki.
babinicz@autowusa.com
Tel: 773-796-7015,
autowusa.com
facebook.com/AutowUsa
twitter.com/autowusa

 

Na zdjęciu: 2018 Ford Escape SE fot.Ford.com

Categories: Motoryzacja

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*