Małe kroki, czy wielkie susy?

Małe kroki, czy wielkie susy?

Kiedy coś uwiera, przeszkadza jak kamyk w bucie, mamy dwie możliwości: zatrzymujemy się, wyrzucamy i problem mamy z głowy, lub też zagryzamy zęby i idziemy dalej przekonując siebie, że nic wielkiego się nie dzieje. Zdarzają się również takie sytuacje, że zaczyna nam przeszkadzać coś znacznie większego niż kamyk, coś tak dużego, jak mało satysfakcjonująca praca, zbyt duży brzuszek, czy też zachowanie naszego dziecka i wtedy również możemy zacząć przekonywać siebie, że to nie jest żaden problem, lub coś zmienić.

Człowiek zmienia się najszybciej w pierwszym roku swojego życia. Jest to czas kiedy zachodzą zmiany tak w naszym ciele fizycznym, jak i w sferze psychicznej, ale na tym oczywiście nie koniec, bo będą one trwały jeszcze przez wiele lat. Zmiany fizyczne zachodzą bardzo płynnie, ale układ nerwowy rozwija się nieco inaczej, bo skokowo. Błędem mimo wszystko, byłoby sądzić, że mózg dziecka przez długie tygodnie nic nie robi, aby później w jednej chwili wykonać całą robotę i nagle „pokazać” rodzicom malucha, jego nową umiejętność. Nic z tych rzeczy, tylko efekty pojawiają się skokowo, a żeby mogły one zaistnieć, mózg dziecka pracuje systematycznie, tylko skupia się na innych obszarach, a dodatkowo naprzemiennie rozwijają się prawa i lewa półkula.

Piszę o tym, ponieważ niejednokrotnie obserwuję, a nawet doświadczam tego na własnej skórze, że chcemy wiele rzeczy mieć na już (świetną pracę, idealną sylwetkę, samodzielne dzieci), lub też innych pozbyć się natychmiast, jak tego kamyka z buta. Tymczasem zapominamy, że wszystkie te nasze plany, cele, lub też większe rzeczy, które w jakiś sposób do nas przywarły, czyli jednym słowem zmiany, wymagają pracy. To wszystko byłoby pewnie nieco łatwiejsze do zaakceptowania, gdyby mogła to być taka delikatna praca od czasu do czasu, ale niestety nie, ponieważ wszystko to, co ma zagościć w naszym życiu na dłużej, jest budowane przede wszystkim pracą systematyczną. Ja sama przekonałam się o tym „namacalnie” w 2017 r., kiedy ukończyłam roczne wyzwanie sportowo – czytelnicze. Wymagało ono dużego zaangażowania, ale przede wszystkim regularności działań, aby po roku zostać jedną z 42 osób, które doszły, dobiegły do końca z początkowych 2 397. W tym roku wyruszyłam w tę przygodę kolejny raz, a ponieważ nie jest to już dla mnie taką nowością, to mogę podzielić się z Tobą, Drogi Rodzicu pewnymi spostrzeżeniami, które można odnieść do zmian w niemal każdej dziedzinie naszego życia.

Uświadom sobie po co to robisz…

… Czyli odkryj to słynne „Dlaczego?”. Zajrzyj w głąb swojej duszy, aby nie poprzestawać na tym, że na przykład chcę zgubić kilogramy, aby bardziej podobać się mężowi. Co kryje się głębiej? Być może uświadomisz sobie, że zależy Ci, aby Twoje dziecko było bardziej samodzielne, bo dzięki temu możesz odpocząć i być bardziej spokojną/ spokojnym o jego przyszłość, a fantastyczna sylwetka jest pretekstem do zdrowia i spędzania większej ilości czasu ze znajomymi, z którymi spotykasz się na siłowni.

Czy musisz zmieniać wszystko na raz?

Absolutnie nie, co więcej, jest wskazane, aby zmieniać jeden, a maksymalnie dwa obszary w jednym czasie, aby Twój organizm, który z założenia unika wszelkich zmian, nie zaczął się buntować i sabotować Twoich działań.

Daj sobie czas

Wszelkie większe, poważniejsze zmiany wymagają czasu i aby dostrzec efekty trzeba uzbroić się w cierpliwość, choć nasz organizm pracuje nad nimi nieustannie. To dokładnie tak, jak w przypadku tych dziecięcych skoków rozwojowych, nowa ścieżka „wydeptywana” jest przy każdym powtórzeniu nowego zachowania, ale widoczny rezultat możemy dostrzec dopiero po czasie.

Odnaleźć się w nowych okolicznościach

Kiedy coś ulega zmianie w naszej przestrzeni, na początku czujemy się trochę niepewnie. Kiedy więc wprowadzamy zmiany w naszym życiu, również, warto pamiętać o tym, aby dać ciału i umysłowi przestrzeń na zaadaptowanie się do nowych warunków, więc zamiast od razu iść na całość, warto podejść z ciekawością i posprawdzać, jaki rodzaj zmian będzie dla Ciebie najbardziej odpowiedni.

Po prostu zacznij i działaj

Zanim zaczniesz szukać kolejnych wymówek i usprawiedliwień, bo jest brzydka pogoda, bo masz za mało doświadczenia, wiedzy, danych, po prostu zacznij działać, z tym, co masz i tak jak potrafisz, a doświadczenie i płynność przyjdą w trakcie.

Jak pewnie zauważyłeś Drogi Rodzicu, wśród tych moich spostrzeżeń nie było zbyt wiele o zmienianiu swoich dzieci. Stało się tak z jednego powodu, a mianowicie takiego, że nie mamy większego wpływu na zmiany innych, poza tym, że bliskie nam osoby, wchodzące z nami w relacje mogą się zmienić w reakcji na zmianę, która najpierw zachodzi w nas. Warto o tym pamiętać kiedy setny raz powtarzamy dziecku, że powinno sprzątać swój pokój, lub zacząć szanować rodziców. Być może jest to znak, że przyszedł czas, aby coś zmienić w swoim zachowaniu, oczywiście małymi krokami.

Iwona Kozłowska

jestem pedagogiem, mediatorem, a także Praktykiem i Masterem Emotion NLP. Od 2006r. pracuję z dziećmi, młodzieżą, a także ich rodzicami, nieustannie poszerzając swój warsztat pracy.
Po godzinach natomiast jestem całkiem zwyczajną mamą, której również zdarza się nadepnąć na rozrzucone klocki, czy też mierzyć się z wyzwaniami pod tytułem: „Nie chcę jeszcze iść się myć!”, lub „Jeszcze tylko 5 minut…”
Moją wielką pasją jest odkrywanie i wspieranie potencjału jaki drzemie w każdym dziecku i w każdym rodzicu. Głęboko wierzę, bo widzę to na swoim przykładzie, że nawet mając dzieci u boku, można realizować swoje marzenia i cele. Jednocześnie, takim podejściem można „zarażać” swoje dziecko, następnie je wspierać, a później wzajemnie się motywować i czerpać ze swoich doświadczeń.


Prowadząc MamoKompas pomagam mamom sprawić, aby ich podróż wychowawcza była przyjemna, ciekawa i wzbogacająca!

 

fot.VisionPic.net/Pexels.com

Categories: MamoKompas

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*