Polska broń na medal. Amerykański!

IMG_5476

Chicagowianin – pan Wacław Ustupski zbiera starą polską broń od dawna. Ma w swojej kolekcji prawdziwe unikaty – z nich oraz z ekranu tabletu nie spuszcza oka. Podobnie gorliwe dba o to, by Amerykanie poznawali polskie militaria.

Pan Wacław uczestniczy jako wystawca w kolekcjonerskich ekspozycjach w całych Stanach Zjednoczonych. Pierwszą była wystawa w Ohio w 2010 roku. Wszystko opłaca z własnej kieszeni. Czy warto jednak utrzymywać tak kosztowne hobby? – Polską paradę trzeciomajową, jak niedawno mogliśmy zaobserwować, oglądają w przeważającej większości Polacy. Ja natomiast, jeżdżąc po wystawach w całym kraju i występując w przedwojennym polskim mundurze, z polskim orłem i szablą u boku pokazuję polskie militaria Amerykanom. Tegoroczną obejrzało 80 tys. gości. Ludzie bardzo często podchodzą, pytając, co to za mundur, co to za orzeł, co to za broń. Gdy dowiadują się, że wszystko jest autentycznie polskie, niejednokrotnie zakręci im się łza w oku. Wystawiając najciekawsze i najbardziej wartościowe eksponaty, chcę pokazać też, że nie tylko broń amerykańska, niemiecka czy belgijska była najwyższej jakości. VIS był bowiem jedną z czterech najlepszych konstrukcji przedwojennej broni w swojej klasie. I taką pozostaje do dzisiaj, bo niektóre zastosowane rozwiązania są po prostu ponadczasowe – zapewnia kolekcjoner.

Wacław Ustupski

Wacław Ustupski

Pan Wacław z dumą przedstawia odznaczenia nadane za posiadanie rzadkich egzemplarzy broni. – W gablotce mamy trzy Silver Medallions, czyli medale, które zostały przyznane dwóm prototypom polskiej broni. W zeszłym roku srebrny medal, bo tylko takie się przyznaje, przypadł w udziale polskiemu prototypowi karabinu Maroszek. Było wyprodukowanych tylko 55 karabinów tego typu w zbrojowni nr 2 w Warszawie w 1938 roku. Miały to być karabiny na wyposażeniu polskiej armii, a ich masowa produkcja miała się rozpocząć na przełomie 1939/1940 roku, jednak z oczywistych powodów nigdy do tego nie doszło. Była to konstrukcja inżyniera Józefa Maroszka pochodząca z lat trzydziestych. Internet podaje, że na świecie pozostało tylko siedem sztuk tego typu karabinów. Z tego co wiem, w Stanach Zjednoczonych są trzy sztuki tej broni. Jeden egzemplarz w wyniku działań władz polskich został przekazany do Polski. Jeden jest w posiadaniu innego kolekcjonera, a jeden egzemplarz jest w moim posiadaniu. Tak więc jestem w posiadaniu jednego z zaledwie kilku egzemplarzy, które pozostały po pożodze wojennej. To powód do dumy i jednocześnie przyczyna, dlaczego otrzymuję medale National Rifle Association (stowarzyszenie posiadaczy broni) – mówi p. Wacław.

– W zeszłym roku na wystawie w Indianapolis wygrał i zdobył medal prototyp Maroszka. Na tegorocznej w Memphis w stanie Tennessee pokazałem ogółem 86 sztuk polskich pistoletów oraz 8 karabinów długich. Wszystkie egzemplarze oprócz Maroszka były robione w fabryce zbrojeniowej w Radomiu. W tym roku wygrał prototyp VIS-a, których wyprodukowano zaledwie 134 sztuki. Na świecie „uchowało się” zaledwie 6 sztuk tej broni. Egzemplarz, który posiadam, jest jednym z najładniejszych. Rzeczywiście jest niemal jak nowy i to on właśnie zdobył jeden z tegorocznych medali – wyjaśnia. – Każdy klub kolekcjonerski uczestniczący w wystawie wysuwa 10–12 nominacji do medali. Konkurencja jest więc duża. Medalu nie otrzymuje jednak ani koło, ani też kolekcjoner, lecz idzie on zawsze razem z bronią.

A jak to się wszystko zaczęło? Pan Wacław wyjaśnia po góralsku: Jakie drzewo, taki klin, jaki ojciec, taki syn. W wieku 8 lat po raz pierwszy usłyszał od ojca, że w 1939 r. dziadek miał VIS-a. – Potem podpatrzyłem, jak, już po wojnie, dziadek pieczołowicie czyścił ten pistolet. Dwa lata później dziadek zmarł i ten rodzinny egzemplarz VIS-a gdzieś się zapodział, ale pasja do tej broni gdzieś w mojej rodzinie była i również udzieliła się mnie. I tak trwa do dzisiaj – twierdzi pan Wacław.

Dodaje: – Broń lubiłem od zawsze. Chodząc do szkoły w Warszawie, potrafiłem być 2–3 razy w miesiącu w Muzeum Wojska Polskiego. Chodziłem tam tylko po to, by popatrzeć na dawną broń. Lubię historię wojskowości i uwielbiam rozmowy z ludźmi, którzy walczyli podczas II wojny światowej. Już w dorosłych latach stałem się pasjonatem polowań i broni myśliwskiej.

– Obecna kolekcja zaczęła się wtedy, gdy po przyjeździe do USA na jednej z wystaw zobaczyłem pistolet VIS. Nie było mnie stać, by go kupić za 800 dol., ale już wtedy postanowiłem, że będę kolekcjonował ten typ broni, bo to pistolety najwyższej klasy, a co najważniejsze – polskie – mówi kolekcjoner.

W pewnym momencie pan Wacław przerywa swoje opowiadanie, bo na ekranie tableta dostrzega, że w pobliżu jego domu późnym wieczorem kręcą się nieznani ludzie. Koło domu w… Zakopanem. Błyskawicznie powiadamia ochronę, ta legitymuje osobników, którzy nie zdążyli jeszcze włamać się do budynku.

– W moim drugim domu w Zakopanem znajduje się też część mojej kolekcji, którą muszę chronić za wszelką cenę. Są to tylko takie egzemplarze broni, której nie wolno posiadać w Stanach Zjednoczonych – wyjaśnia odprężony, gdy sytuacja na zakopiańskiej posesji została wyjaśniona.

O swoim pierwszym zakupie mówi tak: – To VIS z 1936 r., którego nigdy nie sprzedam. A do tej pory praktycznie nigdy nie pozbyłem się żadnego egzemplarza. Raz tylko wymieniłem na inny – kontynuuje. Ile sztuk broni ma w swojej kolekcji? – Kilkaset – odpowiada, kategorycznie odmawiając podania dokładnej liczby.

A co dalej z tak bogatą kolekcją? – Będę ją wzbogacał, ile się tylko da. Nie martwię się o jej przyszłość, bo mój syn Tomasz również wykazuje zainteresowania starą bronią i pieczołowicie zadba o kolekcję. To przecież piękny kawałek naszej polskiej historii, którą bezwzględnie trzeba kontynuować – kończy z uśmiechem pan Wacław.

Wysłuchał: Andrzej Kazimierczak

Zdjęcia z archiwum Wacława UStupskiego

  • IMG_5591
  • IMG_5593
  • IMG_5588
  • IMG_5476
  • IMG_5475
  • IMG_5469
  • IMG_5473
  • IMG_5467
  • IMG_5466
  • IMG955574
  • IMG_5576
Categories: Ludzie z pasja

Comments

  1. zza kałuży
    zza kałuży 11 maja, 2015, 00:55

    „according to the polish museum in Warsaw”
    Warto poprawić tę karteczkę. Wyraz „polish” napisany małą literą to „polerować” a nie „polski” czy „polskie”. Nie wiem o jakie muzeum chodzi, ale lepiej podać jego angielską nazwę, np. „accoring to the Polish Army Museum in Warsaw, Poland”.

    Reply this comment
  2. zza kałuży
    zza kałuży 11 maja, 2015, 01:02

    Zapomniałem napisać, że sama kolekcja jest fantastyczna. Gratuluję osiągnięć, nagród, zdobytej wiedzy i dziękuję za ocalenie części polskiej historii!
    Kiedyś na gruzowisku znalazłem bardzo zniszczonego VISa. Z numeru seryjnego wynikało, że był on wyprodukowany przed wojną. Wtedy też dowiedziałem się, że Niemcy produkowali je w czasie okupacji i to w o wiele większych ilościach. Potem moje mądre dzieci wyrzuciły na śmietnik „jakiś pordzewiały złom”. 🙁

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*