Ekstaza głębin

FOT47D6

Dominik Chodkowski ma na swoim koncie przynajmniej 150 nurkowań. Od prawie czterech lat nurkowanie stało się dla niego celem i sensem życia. Pod powierzchnią szuka wrażeń, adrenaliny, ale też spokoju i ciszy. Na powierzchni namawia innych, aby spróbowali się zanurzyć.

– Zawsze podobały mi się podwodne filmy, a pomysł oddychania pod wodą i odkrywania podwodnego świata towarzyszył mi od dziecka – mówi Dominik.

Pochodzi z południa Polski, tam ciężko było znaleźć jakiś klub lub fascynatów nurkowania. Dopiero w Stanach u koleżanki zobaczył suszącą się w pralni kamizelkę do nurkowania. Od razu zasypał ją pytaniami. Okazało się, że w Chicago z łatwością można zrobić kurs i uprawnienia w języku polskim. – Na basen pierwszy raz zabrał mnie kolega. Gdy wszedłem na trening, instruktorka zapytała, czy chcę spróbować, jak się pływa w basenie pod wodą. Odpowiedziałem, że nie chcę próbować, tylko zostać płetwonurkiem. Wiedziałem o tym, jeszcze zanim założyłem butlę na plecy i ubrałem maskę.

Spokój płetwonurka

Pod wodą czas się dłuży, wszystko jest spokojne, 20 minut wydaje się ciągnąć w nieskończoność. Jest cisza, słychać tylko bąbelki powietrza. Im mniej ruchów, tym lepiej, bo każda gwałtowność oznacza przyspieszenie oddychania i marnowanie zapasu powietrza. Pod wodą Dominik czuje się wolny; po opanowaniu techniki podwodne pływanie staje się komfortowe, znika lęk przed wodą. Wtedy dopiero można poczuć się prawie jak w stanie nieważkości. Inny świat, relaks i spokój, ucieczka od zmartwień i obowiązków, których tak dużo jest na powierzchni.

Początki były jak u każdego – na wspomnianym basenie. W czasie szkolenia basenowego instruktorzy uczą wykonywania ćwiczeń pod wodą: zakładania maski pod wodą, wydmuchiwania z niej wody, gubienia i odnajdywania służącego do oddychania regulatora. Kursanci uczą się znaków sygnalizacyjnych służących do komunikacji z innymi nurkującymi. Trzeba nauczyć się, co robić w sytuacji nietypowej i niebezpiecznej. Egzamin polega na powtórzeniu tych ćwiczeń w jeziorze, na tzw. otwartej wodzie.

FOTC61C

Dobry sprzęt to podstawa

Dominik kolekcjonuje kolejne nurkowe certyfikaty. Ma uprawnienia dive mastera, nurkuje z początkującymi i w razie problemów pomaga im pod wodą. Następne wyzwanie to zdobyć uprawnienia asystenta instruktora, a docelowo – instruktorskie. Zbiera sprzęt.

– Mam swoje butle, najbardziej lubię te ciężkie, metalowe, podwójne, bo dzięki nim łatwiej się zanurzyć, ale i tak pod wodę zabieram ze sobą oprócz sprzętu jakieś 30 funtów ołowiu, żeby się „doważyć”. Dzięki temu nie unoszę się na wodzie. Do wynurzania służy tzw. skrzydło, część kamizelki, która błyskawicznie napełnia się powietrzem i wypływasz w górę jak balon. Chcąc zejść w dół – spuszczasz powietrze ze skrzydła za pomocą tzw. spłuczki. Sztuka nurkowania to umiejętność utrzymania balansu pomiędzy zanurzaniem i wynurzaniem, początkujący raczej gwałtownie poruszają się w górę i w dół, jak winda. Ważny jest komputer, urządzenie, które pod wodą pokazuje mi głębokość zanurzenia, prędkość zanurzania i wynurzania, informuje mnie o potrzebie zwolnienia, alarmuje, gdy jestem za głęboko lub gdy wypływam zbyt szybko ku powierzchni.

Na kurs może przyjść każdy, kto skończył 10 lat. Ostatnio przyszedł pan po 70 i powiedział, że jego marzeniem jest zanurkować z wnuczką. Zanurkował

Po pierwsze – nie panikuj

Pod wodą najważniejszy jest spokój, a panika to wróg każdego płetwonurka. Dominik w czasie nurkowania w panikę nigdy nie wpadł. – Ale miałem sytuacje, w których czułem się niekomfortowo. Podczas mojego pierwszego nurkowania na głębokość 100 stóp dobiłem do dna, czyli zszedłem za szybko na głębokość 135 stóp. Zauważyłem przedmiot leżący na dnie i postanowiłem sprawdzić, co to jest. Zagalopowałem się, a mój komputer zaczął szaleć. Przestraszyłem się i zacząłem się wynurzać zbyt szybko. Na szczęście był ze mną bardziej doświadczony kolega. Wyprowadził mnie na powierzchnię stopniowo, z przystankami co 20 stóp. Dzięki jego opanowaniu uniknąłem ryzyka dekompresji.

Dominik nieraz widział ludzi, którzy w panice „wyskakują do powierzchni”. Problemów może być wiele: zaparowana albo przeciekająca maska, ból w uszach spowodowany niewyrównaniem ciśnienia.

537309_117194851810789_1632838261_n

Wraki i ryby

Największa frajda to eksploracja wraków statków i barek, choć pod wodą można znaleźć też zatopione samoloty i helikoptery. Do środka wraku można wpłynąć, wystarczy że widać prześwit – wyjście. Eksploracja wraków to duża adrenalina. We wrakach kryją się ryby. Podwodne polowania to jedna z ulubionych nurkowych aktywności Dominika. – Bez ryby nie wracam. Poluję pod wodą z kuszą albo z harpunem. Najczęściej poluję na lion fish, bo to szkodnik. To o wiele lepsza zabawa niż wędkarstwo.

Ulubione miejsce do nurkowania to dla Dominika Północna Karolina i nurkowanie w oceanie, gdzie woda jest niezwykle przejrzysta. Można łapać żywe ryby do akwarium, polować, eksplorować wraki. Znalezione pod wodą przedmioty można zabrać za sobą. Dominik znalazł pod wodą m.in. kotwicę.

Pytany o plany i nurkowe ambicje, Dominik uśmiecha się: – Nie ma takich, gdzie chciałbym zanurkować, tylko takie, gdzie nurkuję. Znam oczywiście opowieści o niesamowitych miejscach i podwodnych atrakcjach, ale dla mnie nie liczą się plany. Liczy się nurkowanie. Każde miejsce, gdzie mogę zejść pod wodę, jest w tym momencie tym najlepszym. Plany na ten sezon to ponownie Północna Karolina i Mackinac Island na jeziorze Michigan.

Sport dla każdego

Nurkować może każdy. Opanowanie umiejętności długiego wstrzymywania oddechu to mit. W nurkowaniu chodzi o to, żeby oddychać. Nie trzeba nawet umieć pływać. Na kurs przychodzą ludzie, którzy najpierw uczą się nurkować, a dopiero oswojeni z wodą uczą się pływać. Nurkowanie pomaga pozbyć się lęku. – Nurkujesz z butlą z powietrzem i w wypornym kombinezonie. Nie ma bezpieczniejszego sposobu na przebywanie w wodzie – tłumaczy Dominik.

Na kurs może przyjść każdy, kto skończył 10 lat. Ostatnio przyszedł pan po 70 i powiedział, że jego marzeniem jest zanurkować z wnuczką. Zanurkował.

Dominik namawia do nurkowania każdego. Najtrudniej poszło mu z jego bratem bliźniakiem. W końcu, po wielu namowach, dla świętego spokoju brat poszedł spróbować. Dwa dni później Dominik zadzwonił do niego przed treningiem z pytaniem, czy wybiera się na basen. Usłyszał: „Nie, już tu jestem”.

Wysłuchał:

Grzegorz Dziedzic

gdziedzic@zwiazkowy.com

Zdjęcia: arch. pryw. Dominika Chodkowskiego

 

Categories: Ludzie z pasja

Comments

  1. Andrzej
    Andrzej 24 May, 2015, 05:33

    Czesc :) Swietne wpisy, naprawdę bardzo udane :) Tak w ogole to cały Twój blog stoi na jak najwyszym poziomie :) Co jest bardzo fajne :) Wysłałem link i nazwe Twojego bloga paru znajomym i dwoje z nich odpowiedzialo zgodnie. Ty, jak i Twój swietny blog zostaniecie naprawdę slawni, a należy Ci się to jak malo komu innemu :) Bede zagladal tu regularnie, pozdrawiam :)

    Reply this comment
  2. nurkowanie
    nurkowanie 28 January, 2017, 19:03

    jakis kontakt ,namiar . na kurs nurkowania albo do dominika chodakoskiego ? chciał bym nurkowac a nie umiem znalesc odpowiedniego kursu w chicago..

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*