Galicyjski sen o Ameryce

Do końca września w rzeszowskim Muzeum Etnograficznym można oglądać wystawę „Galicyjski sen o Ameryce”. Ekspozycja poświęcona XIX-wiecznej emigracji polskiej za ocean to świetna historyczna podróż z terenów dawnego zaboru austriackiego do Stanów Zjednoczonych, Argentyny i Brazylii.

fot. G. Stec/ Plakat reklamujący rzeszowską wystawę

Przekraczając progi muzeum niejako wraz z imigrantami sprzed ponad stu lat można pokonać niełatwą drogę do lepszego świata. Od ubogiej gospody na południu Polski przez spotkanie z nie zawsze uczciwym pośrednikiem, w końcu małą, obskurną kajutę transoceanicznego statku, po kontrolę zdrowotną na Ellis Island i zupełnie nową rzeczywistość. Łatwo sprawdzić jak naprawdę wyglądała wówczas pogoń za amerykańskim mitem.

Wśród wielu często bardzo cennych pamiątek prezentowanych w rzeszowskim muzeum, odnaleźć można chociażby specjalny przyrząd  do zapinania guzików, którym sprawdzano czy udający się do Stanów Zjednoczonych nie chorowali na zakaźne zapalenie spojówek. Są również dobrze zachowane dokumenty imigracyjne: paszporty, bilety, „szyfkarty”, oryginalne stroje, narzędzia rolnicze czy też zabytkowy zegar wylosowany w USA.

– Imigracja z drugiej połowy XIX wieku z Galicji do Ameryki to przede wszystkim wyjazdy w poszukiwaniu lepszego życia. „Za chlebem” podróżowali na początku głównie młodzi mężczyźni w wieku 20-30 lat. Dopiero na początku XX wieku zaczęły emigrować kobiety, a z czasem i całe rodziny. Często byli to analfabeci i stąd pewna trudność w dotarciu do materiałów z tamtego okresu. Chcieli  zarobić na nowy dom, kupno ziemi w rodzinnej okolicy. Zdarzali się również tacy, którzy od razu jechali z zamiarem osiedlenia się na stałe za oceanem. W związku z tym, że Galicja była terenem stricte rolniczym, w Stanach Zjednoczonych przybysze ze Wschodu wykonywali podobne prace. Inaczej niż np. w Brazylii i Argentynie, gdzie dzięki pomocy tamtejszych władz przyjezdni dostawali ziemię na własność – mówi Elżbieta Dudek-Młynarska, kustosz wystawy.

Dorobkiem blisko ośmiuset tysięcy emigrantów z Galicji były cna przykład polskie drukarnie i wydawnictwa. Niektóre z nich prowadzone przez kolejne pokolenia przetrwały kilka dziesięcioleci. Wokół nich tworzyły się pierwsze środowiska polonijne. Historia zna też przypadki prawdziwych ludzi sukcesu tamtych czasów, jak Jan Szychowski, który w Argentynie założył firmę „Amanda”. Do dzisiaj jest ona jednym z największych dystrybutorów yerba mate na świecie. Niewielu słyszało też pewnie o Marcelu Pelcu – fryzjerze z Białego Domu. Po więcej ciekawych historii i odpowiedź na pytanie: „Czy w przypadku Galicjan spełnił się american dream?” warto wybrać się do rzeszowskiego Muzeum Etnograficznego.

Rynek 6, 35-064 Rzeszów
tel. 017 86 20217
www.muzeum.rzeszow.pl

Maciej Głaczyński

Zobacz galerię:

Cincopa WordPress plugin

Categories: Kultura

Comments

  1. Mada_Faka
    Mada_Faka 26 lipca, 2012, 21:49

    ciekawski pomysl, ogratulowac i pozazdroscic tym co beda mieli okazje zwiedzic.
    czy autor jest 100% pewny tego ze pierwsze dwa zdjecia to XIX wiek w ameryce a nie bejsmencik klim z chicago w 2012 roku naszej ery?

    Reply this comment
  2. Bruno_Rumuno
    Bruno_Rumuno 26 lipca, 2012, 23:18

    jest jeden plus nie ma tam faka 🙂

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*