Krowy wróciły do domu

Krowy wróciły do domu

A konkretnie dwadzieścia z nich i do Chicago. Stoją w parku im. Jane Byrne przy zbiegu ulic Chicago i Michigan w śródmieściu, w cieniu historycznej Water Tower.

Wystawa „Parada krów” gościła w Wietrznym Mieście od 15 czerwca do 31 października 1999 roku. Wtedy było ich 306 sztuk. Dzisiaj – 20 lat od tamtego wydarzenia artystycznego – można oglądać 20 z tamtej kolekcji.

Ten rodzaj plenerowej wystawy narodził się w Szwajcarii. Pierwsza „Parada krów” odbyła się w 1998 r. w Zurychu. Od tego czasu malowane krowy odwiedziły już ponad 20 miast na całym świecie. Były także w Polsce. W 2005 roku 60 z nich na trzy miesiące zagościło w Warszawie.

Wszystkie krowy wzorowane są na modelu, którego autorem jest Pascal Knapp. Podstawowy model waży 60 kilogramów i jest trochę bardziej płaski, niż żywy oryginał – czyli krowa mleczna rasy Brown Swiss. Wszystkie krowy malowane są przez lokalnych artystów i dzieci. Po zakończeniu wystawy część rzeźb zostaje w danym mieście. W Chicago taką pozostałością jest brązowa krowa przed wejściem do Cultural Center na skrzyżowaniu ulic Washington i Michigan. Krowy trafiają także do sponsorów i są sprzedawane na aukcjach.

Dlaczego krowa? Organizatorzy całego przedsięwzięcia twierdzą, że są to zwierzęta ogólnie lubiane, no i nikt nie spodziewa się ich spotkać w centrum dużych miast. Te malowane cieszą się sporą popularnością i wśród mieszkańców miejscowości, w których się pojawiają i wśród turystów. Są nawet tacy zapaleńcy, którzy starają się sfotografować je wszystkie. Nam udało się utrwalić na zdjęciach wszystkie – ale to tylko 20 sztuk i to w jednym miejscu. W 1999 roku chicagowską “Paradę krów” prawie w całości sfotografowała dla „Dziennika Związkowego” Krystyna Cygielska. Mamy dla czytelników i te historyczne fotografie.

„Parada krów” w Chicago, 1999 rok

Zdjęcia: Krystyna Cygielska

Wszyscy, którzy krów jeszcze nie widzieli, muszą się pośpieszyć. W Chicago postoją one tylko do końca lipca tego roku. A jeśli robicie im zdjęcia i publikujecie je w mediach społecznościowych, to nie zapomnijcie ich otagować: #cowscomehome. Wtedy krowy na dłużej trafią do jednego – wirtualnego domu.

Tekst: Ewa Malcher

Zdjęcia: Peter Serocki

  • PSV_5124
  • PSV_5126
  • PSV_5127
  • PSV_5129
  • PSV_5130
  • PSV_5131
  • PSV_5132
  • PSV_5134
  • PSV_5138
  • PSV_5139
  • PSV_5143
  • PSV_5144
  • PSV_5147
  • PSV_5148
  • PSV_5150
  • PSV_5151
  • PSV_5154
  • PSV_5155
  • PSV_5157
Categories: Kultura, Z miasta

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*