W młodym jazzie zdrowy duch

Jazzowy duch nie opuszcza Towarzystwa Przyjaciół Krakowa, które już po raz jedenasty zorganizowało Zaduszki Jazzowe. Tym razem w poniedziałkowy wieczór w Teatrze Chopina dokonywała się wymiana generacyjna. Obok znanych i od lat uczestniczących w Zaduszkach zespołów i muzyków pojawili się całkiem młodzi i „dobrze się zapowiadający” jazzmeni.

Najmłodszym zespołem, można powiedzieć – wnuków, był „Don’t Blink”. Kilkunastolatkowie opanowali scenę i pokazali, na co ich stać. A przy wytężonej pracy, za kilka lat na pewno zastąpią tych, którzy na Zaduszki nie będą mieli siły przyjść. Z „dinozaurów” prezentowali się: – Znakomity zespół Włodzimierza Wandera „Dixi Kings”, którego werwy i muzykalności można naprawdę pozazdrościć. Grają w nim znani m.in. z kabaretu „Bocian” Zbyszek Bernolak i Andrzej Gozdek. – Świetny pianista, kompozytor i aranżer Jerzy Jabłoński. – Kwintet Marcina Januszkiewicza ze wspaniale ciągle młodą Friedą Lee.

Do średniego pokolenia muzyków jazzowych zaliczyłabym Trio Krzysztofa Pabiana, zespół „Lemon Blues” oraz grupę Tomka Pilewskiego odmłodzoną przez solistkę Małgosię Sztwiertnia. Zadebiutowali na scenie Zaduszek – saksofonista Jarek Łukomski z zespołem „Jazzmates” oraz Sergiusz Zgrzebski z grupą „Overtime”. Debiuty były na tyle udane, że pewnie spotkamy się znowu w przyszłym roku. Nowością tej edycji Zaduszek Jazzowych było połączenie muzyki i poezji. Kinga Modjeska, która już kilkukrotnie prezentowała swoje umiejętności melodyjnej recytacji, dała półgodzinny koncert wierszy Bolesława Leśmiana do improwizacji jazzowych znanego kwartetu Scotta Angsta. Wydarzeniem okazał się występ utalentowanej wokalistki Agnieszki Iwańskiej, która promowała dawno oczekiwaną prawie autorską płytę „All That I Am”.

Piszę prawie autorską, gdyż Agnieszka jest współkompozytorką 4 z 12 piosenek na płycie, a także autorką słów do wszystkich, poza numerem 6, do którego słowa napisał kompozytor, aranżer i producent płyty pianista Paul Scherer. Płyta jest perfekcyjnie nagrana w profesjonalnym studio, utwory na niej zaliczyłabym do tzw. „smooth jazz”, a głos Agnieszki porównałabym do kawy capuccino – ciemny i gorzki na dnie, ale pokryty słodką pianką przyśpiewu.

Wszystkie generacje połączył natomiast wirtuoz gitary Jarosław Śmietana. Ten od lat uznany za najlepszego gitarzystę jazzowego Polski i Europy muzyk wydał ponad 40 płyt autorskich i 50 nagranych z innymi muzykami. Jego popis na głównej scenie wzbudzał spontaniczne oklaski i okrzyki zachwytu, a jego niespożytej energii i brzmienia gitary mogliby pozazdrościć najmłodsi uczestnicy tegorocznych Zaduszek.

Zastanawiałam się, co poza ćwiczeniem i doskonałym panowaniem nad instrumentem czyni mistrza. I zrozumiałam dzięki Jarkowi Śmietanie, że prawdziwe mistrzostwo to ciągłe zaskakiwanie słuchacza. Nawet najbardziej ograne standardy muzyczne w wykonaniu tego gitarzysty porażały oryginalnością podejścia do nich i przetworzeniem w utwory nieznane a ciągle bliskie. I życzę młodej generacji polonijnych jazzmanów takiego talentu. 

Tekst i zdjęcia: 
Bożena Jankowska
Categories: Kultura i Rozrywka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*