Siedmioro w Dreambox

Prowadzona przez Iwonę Biedermann galeria przy Dreambox Foto Studio jest miejscem, gdzie zawsze jest interesująco i sympatycznie. Najnowsza wystawa, zatytułowana “Seven at Dreambox”, otworzyła Miesiąc Artystów w Chicago, doroczne październikowe świętowanie, skupiające naszą uwagę na tych, którzy czynią nasze życie piękniejszym, ciekawszym, radośniejszym.

 

Wystawa nie została zorganizowana wokół określonej tematyki, nie ma motywu przewodniego. Jest prezentacją tytułowej “siódemki” artystów, którzy się wzajemnie znają, lubią i cenią, ale są przy tym bardzo różni, co wyklucza monotonię przy oglądaniu ich prac.

 

Sama Iwona Biedermann jest niezależnym fotografem po studiach w Columbia College. Jej zdjęcia i reportaże ukazują się w wielu chicagowskich gazetach i magazynach, a także w krajach, których wyliczanie zajęłoby zbyt wiele miejsca. Informacje o jej działalności ukazują się od lat na łamach naszej gazety.

 

Na wystawie pokazała nastrojowe fotografie z cyklu “Monologue of the lens”, ukazujące ślimaki na nagrobkach żydowskiego cmentarza w Warszawie. O tych fotografiach napisała: “Kiedy szłam wśród kamieni oznaczonych hebrajskim alfabetem, słowo stało się milczeniem… to właśnie wtedy w ślimaku znalazłam sprzymierzeńca. On nic nie wyjaśnia, nic nie tłumaczy. Ślimak jest obecny. Ślimak pamięta.”

To tylko jeden z tematów, nad którymi pracowała podczas wyjazdu do Polski na obchody setnej rocznicy urodzin Czesława Miłosza i otwarcie Międzynarodowego Centrum Dialogu w Krasnogrudzie.

 

Shin Lim – współpracująca z Iwoną Malezyjka – przyjechała do Ameryki na studia i ukończyła trzy wydziały, w tym fotografię. Pracując przez dwa lata w Singapurze fotografowała kobiety rozmaitych ras, traktując to jako dokumentację różnych twarzy i tożsamości. Trzy z tych prac znalazły się na wystawie.

 

Malarstwo prezentują: Jan Brud, Jerzy Kenar i Aleksander Najda. Brud jest uczniem Jerzego Nowosielskiego, pod którego kierunkiem ukończył krakowską Akademię Sztuk Pięknych. Jedną z jego ważnych inspiracji jest sztuka bizantyjska, zwłaszcza ikona. W balansujących na krawędzi abstrakcji obrazach z wystawionego cyklu “Kobiety i góra” przetwarza i zgłębia – jak mówi – elementy zapożyczone z przeszłości. Tytuł jest wzięty z obrazu jego mistrza, Nowosielskiego, do którego coraz bardziej wraca w swoim malarstwie.

 

Jerzy Kenar – wybitny rzeźbiarz i malarz z artystycznej rodziny zakopiańskiej – jest tak znany, że nawet nie wypada go czytelnikom przedstawiać. Pokazuje teraz dwie prace z niedawno powstałego cyklu “Punch”, o którym pisaliśmy wcześniej. Stłuczone uderzeniem szkło i plama farby stanowią studium psychicznego momentu działania i siły.

 

Aleksander Najda jest historykiem sztuki, wykładowcą na Uniwersytecie Illinois w Chicago (UIC), malarzem i poetą, stypendystą Fulbrighta; pracuje nad doktoratem o Wasylu Kandinskim. Wydał dwa tomiki poezji: “Camera Obscura” (2000) i “Spis treści” (2005). Na wystawie znajdują się jego dwa obrazy abstrakcyjne. W dniu jej zamknięcia, w sobotę 3 listopada, będzie w galerii czytał swoje wiersze, a ich niedawno dokonany przekład na język angielski zaprezentuje jego przyjaciel, doktor filozofii Rick Lee.

 

Rzeźby Jolanty Izabeli Pawlak, wykonane z włókna szklanego (fiberglass), mają charakter bardzo osobisty – obok kilku kobiecych portretów artystka pokazała tors kobiety z jedną tylko piersią. Pozowała do niego jej chora na raka przyjaciółka. Prace Jolanty Pawlak można było niedawno oglądać na wielkiej wystawie zbiorowej w Muzeum Polskim, gdzie zdobyła ona pierwszą nagrodę w kategorii rzeźby. Absolwentka ASP w Poznaniu ze specjalizacją w rzeźbie i fotografii, pracuje obecnie nad zamówioną u niej scenografią do opery w Holandii.

 

Właściciel galerii po drugiej stronie ulicy, Tom Robinson – malarz, rysownik i rzeźbiarz, od kilku lat tworzy portrety w technice drewnianej mozaiki, zadziwiające psychologiczną obserwacją modelek i precyzją wykonania. W jego galerii trwa wystawa zbiorowa, obejmująca również fotografie Iwony Biedermann z cyklu “Within the line”. A w dalszej sali można zobaczyć warsztat artysty, z maszynami i narzędziami, przy pomocy których tworzy swoje dzieła.

 

Wystawa “Seven at Dreambox” będzie otwarta jeszcze tydzień. Warto ją obejrzeć, nie tylko dlatego, że pięcioro z siedmiorga to Polacy.

––––––––––––––

Adres: 2415 W. North Ave., tel. (773) 292-0419.

Krystyna Cygielska

 

Categories: Kultura i Rozrywka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*