Polski książę w Chicago

“Pasja, którą emanowali romantyczni wykonawcy, mogłaby rozświetlać chicagowskie Loop przez cały miesiąc” – pisał krytyk muzyczny Chicago Tribune John von Rhein – o duecie Tatiany i Oniegina z opery Piotra Czajkowskiego “Eugeniusz Oniegin” w Lyric Opera. Jego recenzja była skoncentrowana na partii Oniegina, którą śpiewał polski baryton Mariusz Kwiecień.

Kiedy w sezonie 2002 – 2003 Kwiecień wystąpił w chicagowskiej operze jako Silvio w “Pajacach” Leoncavalla i otrzymał znakomite recenzje, nic nie zapowiadało jeszcze takiej lawiny entuzjastycznych artykułów prasowych i takiego zainteresowania mediów jego osobą, jak w obecnym sezonie i to nie tylko w Chicago.

Anthony Tomassini, piszący dla New York Times, nazwał śpiewaka polskim księciem, który opanował scenę Metropolitan Opera i stał się czołowym barytonem tego prestiżowego teatru. Recenzent podkreślał nie tylko wspaniały i bogaty głos, świetną prezencję na scenie i ciekawą osobowość młodego, 35-letniego Polaka. Wielkim jego atutem jest, jak pisał, także jego znakomita gra aktorska, stwarzająca przenikliwe i bardzo prawdziwe portrety odtwarzanych postaci, oraz niezwykła komunikatywność i instynkt sceniczny powodujące, że natychmiast znajduje więź ze swymi partnerami na scenie, co z kolei rodzi pasjonujące interpretacje ról. Tak było np., kiedy śpiewał w Met z Anną Netrebko w “Don Pasquale” w 2006 r., czy w obecnym sezonie w “Łucji z Lammermooru” z Natalie Dessay.

Prawdziwą furorę jednak wywołał polski śpiewak w Chicago, kiedy po pięciu sezonach powrócił do Lyric, aby zaśpiewać tytułową rolę w “Eugeniuszu Onieginie” Piotra Czajkowskiego, zastępując w pięciu ostatnich przedstawieniach słynnego barytona z Syberii Dimitri Chworostowskiego. Kwiecień zachwycił najlepszych krytyków – Johna von Rhein z Chicago Tribune i Andrew Patnera z Chicago Sun-Times. Rozpisywano się o nim jako o charyzmatycznym polskim barytonie, którego pełna energii i przekonania interpretacja roli tytułowej była prawdziwym triumfem. Ale warto podkreślić, że chwalono go także za pełną uroku osobowość oraz łatwość współpracy, co nieczęsto jest atutem wielkich gwiazd operowych. Wydaje się, że jego młodzieńcza pasja, wielka energia udzielająca się innym, komunikatywność, pokora, inteligencja to oprócz głosu walory składające się na niepowtarzalną sceniczną osobowość, która tak zachwyca i otwiera przed nim drzwi wszystkich najlepszych teatrów operowych świata.

O tym, jak sympatycznym i czarującym człowiekiem także poza sceną jest Mariusz Kwiecień, można się było przekonać podczas spotkania z nim 25 marca w Muzeum Polskim w Ameryce.

Ze zrozumiałych względów był on dosłownie rozchwytywany przez polskie media i Polaków mieszkających w Chicago, zwłaszcza członków Towarzystwa Przyjaciół Krakowa, którzy po spektaklu 17 marca przynieśli mu bukiet kwiatów. Powiedział wtedy, że nigdy nie otrzymał tak pięknych kwiatów.
Mariusz dawał więc wywiady dla polskich programów radiowych i telewizyjnych. 25 marca zaś odbyło się w Muzeum Polskim spotkanie, które poprowadziła Irena Horba. Mariusz znów zachwycił komuniktywnością i bezpośredniością. Chętnie, z pasją i z gawędziarskim talentem odpowiadał na pytania prowadzącej spotkanie. Dowiedzieliśmy się więc o początkach jego kariery, jego najważniejszych rolach, wpadkach na scenie i planach, o jego sztandarowej roli, którą jest Don Giovanni. Uważa ją za rolę trudną, wymagającą od śpiewaka nie tyle głosu, co specyficznej osobowości i umiejętności przekonania widowni, że bohater był w stanie uwieść pięć tysięcy kobiet!

Kwiecień włada biegle językiem angielskim i włoskim, w którym głównie śpiewa, oraz rosyjskim – co umożliwia mu śpiewanie z powodzeniem roli Oniegina nawet w Moskwie w Teatrze Bolszoj.

Dowiedzieliśmy się, że Oniegina gra inaczej niż sławny Chworostowski, który jest zimny i z dystansem od początku do końca, gdy tymczasem Mariusz uważa, że Oniegin ma być nie tylko zimny, ale i romantyczny. Stąd tak gorąco zagrana końcowa scena-duet błagającego Tatianę o miłość Oniegina.
Dowiedzieliśmy się także o planach polskiego barytona, który ma podpisane kontrakty już do roku 2015. Najciekawszy z nich to z pewnością rola w rzadko granej operze Karola Szymanowskiego “Król Roger” w przyszłym sezonie w Opera Bastille w Paryżu oraz partia Don Giovanniego w nowo otwartej Operze Krakowskiej.

Niestety, nie dowiedzieliśmy się wielu innych ciekawych szczegółów z arcybogatego życiorysu polskiego barytona, ponieważ nie dano zebranym w Muzeum wielbicielom talentu Kwietnia szansy zadawania pytań. A tych było mnóstwo. Po zakończeniu półtoragodzinnego spotkania-wywiadu ustawiła się więc kolejka, a ponieważ każdy chciał porozmawiać choć parę minut, trzeba było uzbroić się w cierpliwość. Nie dowiedzieliśmy się więc np., że Mariusz Kwiecień także komponuje, że lubi podróże egzotyczne, że był w Peru, że fotografuje i w Krakowie odbyła się wystawa jego prac “Na inną nutę”.
Mariusz Kwiecień jest tak wspaniałą i fascynującą osobowością, że naprawdę szkoda, iż zmarnowano szansę jego bezpośredniego kontaktu z publicznością. Mimo to spotkanie było interesujące, a sprawiła to oczywiście sama osoba naszego wspaniałego artysty, który tęskni za swym ukochanym Krakowem, ale czuje się dobrze także w Nowym Jorku. W obu miastach ma mieszkania, ale dom – w górach poza Krakowem.

“Lubię mawiać, że mam jedno życie, ale z dwoma różnymi oknami. Jedno okno otwiera się na publiczność, która przychodzi mnie słuchać. Drugie okno ma ten cudowny widok na góry”.

Opera jest dla polskiego barytona żywiołem i życiem, ale fascynacja naturą, rodzina i jego ukochany Kraków też są ważne, co pozwala mu znaleźć właściwą równowagę w życiu.

Prawdziwy polski książę. Szkoda, że przyjedzie do Chicago dopiero za dwa lata. Tym razem zaśpiewa w “Weselu Figara”.
Joanna Kmieć

Categories: Kultura i Rozrywka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*