Poeta, jakiego nie znamy

Najnowszy „Wieczór z poezją” Elżbiety Kochanowskiej-Michalik był przedsięwzięciem odważnym; opowiadał bowiem o poecie choć bardzo znanym, to dalekim od popularności. Został w naszej pamięci zaszufladkowany jako komunista, autor niesławnego „Słowa o Stalinie” i wkuwanych na pamięć przez uczniów w czasach PRL-u wersach z „Elegii o śmierci Ludwika Waryńskiego” – Ja muszę… do kraju, do sprawy, do mas, do roboty, do partii…

O tym, że naprawdę mało wiemy o Broniewskim – i jako poecie, i jako człowieku – mogła się przekonać publiczność „Wieczoru”, jak zawsze pełnego faktów z biografii twórcy, którego bierze pod lupę Elżbieta Kochanowska-Michalik, komentatorka dociekliwa i obiektywna.

Poznaliśmy wiele faktów, których z biografii swojego sztandarowego poety usunęli komuniści w czasach jego najżywszej działalności, czyli okresu wczesnego PRL-u.

Wychowany w patriotycznej atmosferze szlacheckiej rodziny, 17-letni Broniewski zgłosił się do Legionów Piłsudskiego i walczył w wojnie 1920 roku przeciw Sowietom. Wykazał się wielką odwagą, dosłużył się stopnia kapitana i był odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari oraz kilkakrotnie Krzyżem Walecznych.

Aresztowany w 1940 roku, więziony ponad rok w mos-kiewskiej Łubiance, oparł się śledczym metodom NKWD i nigdy nie zaczął „sypać”.
Nie odkrywajmy jednak reszty fascynujących informacji o poecie, aby nie osłabiać zainteresowania publiczności, która w najbliższą sobotę przyjdzie do International Business Club na powtórzenie „Wieczoru”.

Zaskoczeniem dla większości słuchaczy jest również sama poezja Broniewskiego. Nie wszyscy wiedzą, że był on autorem lirycznych wierszy, pełnych tęsknoty za krajem, miłości, smutku i zachwytu urodą świata, a po tragicznej śmierci ukochanej córki Joanny (Anki) – porównywanych z „Trenami” Kochanowskiego – liryków żałobnych, zebranych w tomiku „Anka”. Są to wiersze pisane bardzo prosto i dzięki temu bardziej przekonujące, niż większość jego poezji, w której dziś odczuwamy pewien odcień egzaltacji.
Większość wierszy czytali Krzysztof Arsenowicz i Bogdan Łańko, którym nastrojowo i dyskretnie towarzyszył na gitarze Bartosz Kuchno.

Podtytuł programu, „Władysław Broniewski, jakiego nie znamy”, okazuje się w pełni uzasadniony. Przedstawiony w nim wizerunek poety – dzięki benedyktyńskiej pracy twórczyni spektaklu – ujawnia więcej nieznanych rysów, niż w którymkolwiek z dotychczasowych „Wieczorów z poezją”.

Pozostaje teraz czekać na kolejne spotkania, o których tematyce będziemy informować czytelników w miarę otrzymywania wiadomości o ich przygotowywaniu.
Krystyna Cygielska

Categories: Kultura i Rozrywka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*