Muzyka ludzka bez granic

Z Piotrem Banasikiem,  solistą koncertu 

“Chopin in My Heart”, rozmawia Barbara Bilszta

 

Piotr Banasik jest zdobywcą Grand Prix Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego Parnassos w Monterrey i Międzynarodowego Konkursu im. F. Liszta, medalistą Międzynarodowego Konkursu im. Marii Canals w Barcelonie, laureatem nagród specjalnych w 15. Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. F. Chopina w Warszawie i wielu innych konkursach. Jest wychowankiem “Kuźni Talentów” prof. Andrzeja Jasińskiego (Akademia Muzyki w Katowicach), a obecnie jego asystentem. Koncertuje w prestiżowych salach Polski i świata, m.in. Francji, Czech, Ukrainy, Niemiec, Włoch, Szwajcarii, Meksyku, Afryki Południowej, Emiratów Arabskich i Chin. 


Zastałam pana w Paryżu, podczas pierwszego połączenia spacerował pan po uliczkach Paryża i cieszył się wiosenną aurą – tym bardziej że w Polsce śnieg i mróz.

Korzysta pan z krótkiego wiosennego wypoczynku przed ważnym koncertem. Co to będzie za koncert?


– Zaproszono mnie, abym zagrał recital złożony z utworów Fryderyka Chopina dla bardzo niezwykłej publiczności – korpusu dyplomatycznego ambasadorów UNESCO – około stu osób, każda z innego kraju świata.

 

Czy w Paryżu czuje się obecność Chopina?


– O tak! Przede wszystkim w salach koncertowych. Również na ulicach – wśród wielu reklam, bilboardów często przewija się Chopin. Zapowiedzi koncertów – mnóstwo koncertów największych pianistów świata! Jest to miejsce niezwykłe i dla nas zawsze będzie związane z Chopinem. To niesamowite uczucie, kiedy myślę, że chodził tymi uliczkami, bywał w tych samych miejscach, które niezmienione trwają do dziś. Tu znajduje się jego grób – wybieramy się tam, aby złożyć symboliczną różę…

 

Czy Francuzi są zazdrośni o Chopina?


– Francuzi najchętniej zawłaszczyliby go sobie. Zresztą właściwie już to zrobili – traktują go jak swojego i połowa świata uwierzyła, że był kompozytorem francus-kim, urodzonym w Polsce.

 

Nas w Ameryce boli, gdy czytamy takie informacje w amerykańskiej encyklopedii. Mamy w Chicago Park Chopina, w którego internetowym opisie zawarta jest podobna informacja. Czy myśli pan, że powinniśmy prostować te błędy, mówić o tym, że był i czuł się Polakiem? Promować polskość Chopina?


– Jest to szczególna sytuacja. Na szczęście muzyka Chopina jest świadectwem prawdy, polskość tej muzyki jest niepodważalna. 

 

Musimy jednak pamiętać, że dla szerokiej publiczności niekoniecznie jest to czytelne. Trzeba znać polską muzykę, żeby ją słyszeć w twórczości Chopina.


– Oczywiście, dlatego trzeba o tym mówić. Jest to dla nas sprawa najwyższej wagi. Nasz stosunek do twórczości Chopina jest pełen emocji. To słychać w salach koncertowych; zupełnie inaczej gra się tę muzykę w Polsce, inaczej poza nią. Zresztą w każdym miejscu odbiór jest nieco inny, dlatego bardzo cieszę się z tych dwóch koncertów, które zagram w najbliższym czasie – tutaj w Paryżu i w Ameryce. Zdaję sobie sprawę, że Chicago to miasto polskie, dom wielu pokoleń emigrantów. Chopin też był emigrantem, wiemy, jak cierpiał z tego powodu.

 

Gra pan muzykę wielu wielkich kompozytorów. Czy muzyka Chopina jest dla pana czymś specjalnym, czy po prostu częścią repertuaru?


– To się zmienia. Zacząłem koncertować w wieku ok. 16 lat; na pewno wówczas traktowałem ją bardzo poważnie, ale podobnie jak utwory innych wielkich kompozytorów. Dziś traktuję ją zupełnie inaczej. Niezwykle ważne w tym procesie były doświadczenia XV Konkursu Chopinowskiego. Do Chopina się dojrzewa. Jest to muzyka emocji, a więc ma tu znaczenie także doświadczenie życiowe, dojrzałość emocjonalna.

 

Jeden z największych pianistów wszech czasów, Artur Rubinstein, powiedział, że muzyka Chopina jest najbardziej uniwersalna z wszystkich. “Gdy zaczynam grać Chopina – mówił – czuję na sali westchnienie ulgi, odprężenia, otwartości. Ludzie poddają się jej bezwarunkowo, automatycznie, irracjonalnie. Kiedy gram Chopina, czuję, że przemawiam prosto do serc ludzi“. Jakie są pana doświadczenia?


– To wspaniałe myśli i pięknie powiedziane. Artur Rubinstein jest mi bardzo bliski – jako wielki artysta i wspaniały człowiek o pięknej, przebogatej osobowości. Kiedy jestem w podróży, wożę ze sobą jego pamiętniki i często do nich zaglądam – czasem nawet na dowolne, przypadkowe strony – bo jest w nich tyle wspaniałych myśli, tyle mądrości życiowej, tyle cennych uwag wielkiego artysty, że codziennie odkrywam coś nowego, wspaniałego dla siebie.

Muzyka Chopina w sposób niezwykły dotyka sfery uczuć. Weźmy na przykład II część koncertu f-moll. Inspiracją była tutaj młodzieńcza miłość. Byli studentami, bardzo młodzi, prawie dzieciaki. Kto słyszy tę muzykę, czuje jej uczuciowość, namiętność – szczerą i głęboką. Kto kiedykolwiek był zakochany, poddaje się jej pięknu w sposób bezwarunkowy, ulega wręcz hipnotycznej sile wyrazu zawartej w delikatnej frazie.

To jest uniwersalność muzyki Chopina. Jest ona ludzka bez granic.

 

Dlaczego muzyka Chopina jest tak popularna w krajach Azji: w Japonii, Chinach, Korei?


– Jest to rzeczywiście fenomen. Pozornie niezrozumiały, bo przecież są to narody o kulturze tak odmiennej od naszej, że – wydałoby się – nie ma punktów styczności. A jednak ta muzyka przemawia do nich głęboko, odkryły ją dla siebie, pokochały jak własną, stała się częścią ich kultury. To kolejny dowód na uniwersalność tej muzyki.

 

Recenzenci zachwycają się pana wspaniałą techniką, ale podkreślają też, że pana wykonania łączą dwie ogromnie ważne zalety: świeżość gry, to cecha młodości – ale i dojrzałość, piękno interpretacji, co u młodych pianistów zdarza się znacznie rzadziej. Skąd ta dojrzałość?

 

– Może stąd, że w moim życiu cały czas dużo się dzieje. Zamiłowania muzyczne wyniosłem z domu, ale muzyka, choć zawsze ważna, nie była jedynym tematem w domu. Tata jest pianistą, organistą i kompozytorem, ale za to mama jest dwukrotną mistrzynią Polski w piłce siatkowej. Dość nietypowa para i można sobie wyobrazić, jak bardzo urozmaicone w związku z tym było zawsze życie rodzinne. Pewnie dlatego też nigdy nie zamykałem się tylko w muzyce. Uwielbiam góry, kocham literaturę, mam wiele różnych zainteresowań, staram się żyć pełnią życia. Tutaj jest mi bardzo bliska postawa Artura Rubinsteina. Stałym elementem mojego życia jest na pewno praca. Paderewski powiedział o składnikach sukcesu: kilka procent talentu, jeszcze więcej szczęścia, ale przede wszystkim praca.

 

Dużo pan koncertuje, a więc i podróżuje. Lubi pan podróżować?


– Jestem przywiązany do Polski, więc chętniej wracam niż wyjeżdżam. Podróże są stałym elementem życiorysu artysty. Staram się traktować każdy wyjazd jako kolejną szansę rozwoju, wzbogacenia, zrozumienia. Cały czas szukam, jestem otwarty, uważam. Rozwój duchowy jest warunkiem rozwoju artystycznego. Podróże sprzyjają temu, dają też możliwość kontaktu z inną publicznością, a więc niosą nowe wyzwania artystyczne. Bardzo jestem ciekaw kontaktu z publicznością w Chicago. To mój debiut w Ameryce.

 

Czekamy zatem na pana. Tymczasem życzę niezwykłych przeżyć w owianym aurą wiosny Paryżu – drugim po Warszawie mieście Chopina. 

Dziękuję za rozmowę.

 

 

Categories: Kultura i Rozrywka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*