Modrzejewska u Chopina

Historycznie nie byłoby to możliwe, ale w Chicago nie takie rzeczy się zdarzają. Po wizycie kilka lat temu Moliera u Szekspira, teraz zawitała sztuka o Helenie Modrzejewskiej do Teatru Chopina.  Dzięki temu, że Helena Modjeska Society z Kalifornii wsparło aktorkę i autorkę monodramu, Ewę Boryczko, mógł powstać znakomity i interesujący spektakl, który został zaprezentowany naszej społeczności w Chicago.

„Modjeska! The Artist’s Dream” jest pełnowymiarowym przedstawieniem, mimo że wykonywanym tylko przez jedną aktorkę. Ewa Boryczko, aby pokazać wielką gwiazdę scen polskich i amerykańskich, posłużyła się fragmentami autobiografii i listów Heleny Modrzejewskiej, poezją i ówczesnymi recenzjami o jej występach. Dlatego postać bohaterki monodramu stała się bliska i żywa. Stała się.

 

Ewie Boryczko przedzierzgnięciu się w Modrzejewską pomógł nie tylko tekst sztuki, napisany w pierwszej osobie, pomogły też kostiumy, suknie zaprojektowane na wzór autentycznych ubiorów końca XIX wieku. Wsparły ją slajdy z miejsc, gdzie aktorka osiadła w Ameryce, i prawdopodobnie sugestie reżysera, Jona Kellama, aby prezentacja oparła się przede wszystkim na perfekcyjnie podanym tekście. Dynamiki dodawał ruch sceniczny, w którym główną rolę odgrywało krzesło, oraz mimiczne i głosowe „odgrywanie” postaci występujących w monologu. Ewa Boryczko poradziła sobie ze wszystkim świetnie.

 

Wróżę ogromny sukces temu spektaklowi, gdyż trafi do szerszej publiczności niż nasza polonijna (nie popisała się tym razem niestety). Napisany dobrą angielszczyzną, wyartykułowany nienagannie będzie swoistym ambasadorem kultury polskiej na ziemi amerykańskiej, gdzie trzeba przypominać Polaków z zasługami, im częściej, tym lepiej.  O samej Helenie Modrzejewskiej tu nie piszę, ponieważ w roku 2009, w 100-rocznicę jej śmierci, powiedziano i napisano o tej aktorce wiele. Natomiast o Ewie Boryczko dopiero będzie głośno, czego jej z całego serca życzę. Nie tylko dlatego, że łączy w sobie doświadczenia z Krakowa i Chicago, nie dlatego, że jest b. atrakcyjną kobietą, ale dlatego, że zaprezentowała wspaniałe profesjonalne aktorstwo z najwyższej półki, czym podbiła serca tych, którzy się w ubiegłą sobotę i niedzielę wybrali do przybytku sztuki Zygmunta Dyrkacza.

 

Co prawda, wg. scenariusza, Modrzejewska nie lubiła recenzentów, ale jednocześnie doceniła fakt, że dzięki jednej pełnej entuzjazmu i zachwytów opinii znanego nowojorskiego krytyka znalazła się z dnia na dzień w panteonie gwiazd i jej amerykańska kariera została ugruntowana. To daje do myślenia.

 

Tekst i zdjęcia:

Bożena jankowska

Categories: Kultura i Rozrywka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*