Jubileusz i nagroda poety Jana Lechonia

Wiosną 1948 roku obchodzony był w Nowym Jorku jubileusz 30-lecia debiutu Lechonia jako autora “Karmazynowego poematu”. Główne przemówienie wygłosił na tej uroczystości Aleksander Janta. Tytuł przemówienia: “O Lechoniu Jubileuszowym”. (A. Janta, O Lechoniu Jubileuszowym, w: “Nowe odkrycie Ameryki”, Paryż 1973, s. 105). Esej ten wysłał jego autor do londyńskich “Wiadomości” i próbował w nich scharakteryzować osobowość pisarską Lechonia oraz podsumować jego dorobek pisarski. “Lechoń – pisze Janta – był z tego tekstu zadowolony”. Uważał tę jubileuszową uroczostość, poświęconą jego osobie, za częściowe wyrównanie klęski, jaka go spotkała na ziemi amerykańskiej.

W roku 1952 otrzymał Lechoń nagrodę Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie. (T. Terlecki “Dwa profile Jana Lechonia”, w: “Pamięci Jana Lechonia”, Londyn 1958, s. 22). Echa tej nagrody znajdują oddźwięk w jego Dzienniku, w którym 3 czerwca 1952 roku napisał: “List od Strońskiego i od Terleckiego, że przyznano mi nagrodę Związku Pisarzy w Londynie. Jest to nagroda raczej symboliczna, ale na czym jak na czym, ale na symbolach to się rozumiem. Przyjmuję więc ją jak fotel w Akademii. Bo nic przecież więcej na emigracji nie mogłem dostać. Do wieczora rosła we mnie ta przyjemność, tak że teraz czuję się jakbym paradował w zielonym fraku” (J. Lechoń, Dziennnik t. 2. S 424).
Trzy tygodnie później, 23 czerwca, widzimy go piszącego podziękowanie za tę nagrodę. Wzmianka w Dzienniku z tego dnia brzmi: “Napisałem stronicę podziękowania za nagrodę przyznaną mi przez Związek Pisarzy w Londynie. Najnieoczekiwaniej poszło bardzo dobrze i miałem uczucie, że dalej pójdzie lepiej. Niestety! Cały dzień po tym źle się sprawowałem i boję się, że jutro będę się męczył od początku”.

Dopiero po wysłaniu podziękowania przyszła refleksja nad znaczeniem tej nagrody i głębsze rozczarowanie. 8 lipca Lechoń dał wyraz tym sądom w Dzienniku: “Dopiero po wysłaniu wczorajszego ‘Podziękowania’ zacząłem myśleć bez nerwów o jego głównym temacie i o tym, że nagrody i odznaczenia są najczęściej nieprawdziwe, że symbolem, typem laureata i akademika jest grafoman albo średniak. Byłem tak zmęczony, że wszystko to powiedziałem za grubo, bez niezbędnych odcieni, że wyszło to prawie romantycznie, a urokiem tego powinien być sceptycyzm. Należało właściwie powiedzieć coś innego, że nagroda nigdy nic nie dodaje wielkim twórcom, że nie fraki zielone ich zdobią, ale oni dają splendor tym haftom, słowem to co powiedziała Akademia Francuska o Molierze: ‘Nic nie brakowało do jego chwały, ale jego brakowało do naszej’. No – ale nie wyszło. Wyszło coś wymęczonego, nie bardzo inteligentnego i może zanadto pouczającego jak na Zjazd Literatów”. (Dziennik, t. 2, s. 450-451).

Po otrzymaniu odpowiedzi od Strońskiego na swoje podziękowanie, nastrój i samopoczucie poety całkowicie się zmieniły. Wyraził to zapisem w Dzienniku z 18 lipca: “Odetchnąłem po liście Strońskiego. Czuję, że moje podziękowanie nie było takie jak chciałem, ale jakoś przeszło i co jest smutną pociechą, zawsze przecież coś komuś się podoba. Widać byli i tacy, którym ono poszło w smak. Gdybym dziś rano nie przeczytał tego listu, byłbym przy tym upale zdruzgotany” (Dziennik, t. 2 s. 457).

Przyjaciele Lechonia z Radia Wolna Europa wydali z tej okazji dla niego uroczysty obiad-przyjęcie. O swoim zachowaniu się podczas tego spotkania tak napisał w Dzienniku: “Znów mówiłem, może za dużo jak na ten paroosobowy wieczór, ale ostatecznie jako tako”. (Dziennik, t. 2, s. 478).

Podziękowania poety za przyznaną nagrodę pisarską zamieszczone zostało w “Wiadomościach” londyńskich w numerze 332 z 10 stycznia 1953 roku. Jego kwintesencją jest stwierdzenie, “że największą i jedynie cenną nagrodą dla ludzi pióra jest trwałość ich dzieła”. Była to główna dewiza lechoniowskiego podziękowania (J. Lechoń, O nagrodach pisarskich, Wiadomości, Londyn 1952, nr. 332).

3 czerwca 1956 roku Klub “Klika” w Toronto urządził podwieczorek artystyczny, poświęcony całkowicie twórczości Jana Lechonia. Było to już ostatnie zebranie, kiedy mówiono o nim jako o żyjącym poecie. Lechoń nie brał w nim udziału. Słowo wstępne, napisane przez Marię Kuncewiczową, odczytała Irena Habrowska, a wiersze Lechonia wygłosili: Wanda Mirska, Irena Habrowska i Michał Olbryski. Ten ostatni, na zakończenie wieczoru, odczytał również fragmenty “Kartek z Dziennika” Lechonia (M. Kuncewiczowa, O Janie Lechoniu, Wiadomości, Londyn, 1956, nr. 549).

Dziesięć lat później, 20 maja 1966 roku Polski Instytut Naukowy w Nowym Jorku urządził wieczór poświęcony pamięci Jana Lechonia, w dziesiątą rocznicę jego tragicznej śmierci. Przemówienie pod tytułem “Z perspektywy dziesięciu lat” wygłosił długoletni przyjaciel poety Józef Wittlin. (J. Wittlin, Z perspektywy dziesięciu lat, Wiadomości, Londyn 1966, nr. 40. s. 1.)
Stanisław J. Kowalski

Categories: Kultura i Rozrywka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*