Życie pomiędzy byciem a działaniem

fot.Artur Partyka

Jestem pod ogromnym wrażeniem tegorocznej pielgrzymki. Właściwie co roku mam to uczucie. Radość, szczęście, wzruszenie, wdzięczność, nadzieja, nowy zapał. Słuchając wypowiedzi pielgrzymów, czytając komentarze na portalach społecznościowych, jestem przekonany, że zdecydowana większość po dotarciu do celu, eksploduje wręcz podobnymi do moich uczuciami. I trudno się dziwić. W tym roku dodatkowym, niezwykle pozytywnym i pomagającym atutem dla pielgrzymowania była niezwykle dobra pogoda. Tak, to bardzo ważny atut. Kiedy pogoda sprzyja, łatwiej jest skoncentrować się na istocie tego wędrowania, sprawach, które chce się poukładać w samym sobie oraz w relacji do Boga i innych. Kiedy zaś pielgrzymowaniu towarzyszą wysokie temperatury, wysoka wilgotność powietrza lub deszcz, trudniej o koncentrację, za to większa pokuta i wyrzeczenie.

Pielgrzymka to także inspiracje, pomysły, godziny, dni i tygodnie organizacji. Jednak… jest coś, o czym niewiele się mówi, a co jest prawdziwym fundamentem tej dobrej organizacji. Wiadomo, że pielgrzymka nie jest sportowym maratonem, ani kampusem wypoczynkowym, paradą, czy zwykłym marszem. Jest przede wszystkim wydarzeniem o charakterze religijnym. Prowadzi do przeżycia duchowego. Jest także początkiem i wzmocnieniem dobrych i trwałych relacji międzyludzkich. Istotnym jest zatem w pielgrzymce jest duchowy, religijny fundament, klimat i tło całości. Taki ukryty motor działania i organizacji.

Są tacy ludzie, którzy przez cały rok, każdego dnia, modlą się w intencji pielgrzymki i jej organizacji. Ich liczba wzrasta w miarę zbliżania się daty jej rozpoczęcia. Jest to zwyczajna prosta modlitwa, jedno słowo, pamięć. Są takie osoby, które żyją daleko stąd, na innym kontynencie, w ciszy klasztorów kontemplacyjnych, albo w pokojach, gdzie znoszą swoje cierpienia, modlą się w tej intencji. Poproszone o takie wsparcie, chętnie na te prośby odpowiadają. Wierzą, zarówno organizatorzy, jak i oni sami, że takie wsparcie duchowe jest kluczem i motorem. Oczywiście nie jest to forma „przekupienia Pana Boga”, „zapłacenia Mu jakiejś wysokiej sumy modlitw i ofiar”. To zwyczajna, serdeczna pamięć, wsparcie, będące źródłem siły. I nawet jeśli pogoda będzie nie taka, o jakiej sobie marzymy, albo nie dopisze liczba pątników, albo coś trzaśnie i zawiedzie, to zawsze w czyimś życiu, albo dla całości, albo dla organizacji wypłynie z tej ukrytej misji jakieś mocne błogosławieństwo. A błogosławić, znaczy dobrze życzyć. Zdarzają się oczywiście chwile nieprzewidywane, a czasem nawet tragiczne, jak choćby zawalenie się dwustuletniego dębu i śmierć pielgrzymów na Maderze. Jednak z perspektywy czasu widać, że wszystko jest po coś. Tak samo jak w codziennym życiu, obok sukcesów, są także porażki, obok radości – ból. Wszystko ma swoje znaczenie i przesłanie. Dobrze jednak, kiedy modlącej się osobie towarzyszy wiara i przeświadczenie, że całe dzieło oddaję w dobre ręce i mądre przewodzenie Komuś, kto wie, co dla człowieka w danej chwili najlepsze.

Pielgrzymka z całą stroną organizacyjną jest tylko przykładem codziennej organizacji życia, pracy i zamiarów. Świadomość swojego bycia lub świadomość samego siebie, jest czymś, co paradoksalnie zawsze powinno poprzedzać działanie. Jest czymś pierwszym. Jeśli dla wierzącego człowieka dzień rozpoczyna się modlitwą, jeśli dodatkowo znajduje czas na medytację, to jest to ładowanie akumulatorów, napełnianie baku paliwem na cały dzień, czy wydarzenie. Jeśli dodatkowo poprosi o duchowe wsparcie innych, to jest to wzmocnienie wręcz niesamowite. Przekona się o tym później, nawet jeśli po drodze będą dziesiątki trudności. Działanie będzie wypływać z bycia. A nie na odwrót. Naprawdę warto spróbować.

ks. Łukasz Kleczka

kleczka
Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. Od 2011 roku przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana.

Categories: Kleczka

Comments

  1. rodzice
    rodzice 21 sierpnia, 2017, 11:01

    Bardzo ciekawa i miła refleksja.Pozdrawiamy wszystkich pielgrzymów,organizatorów i sympatyków pielgrzymki.Jesteśmy z Wami. Przesłanie i pozdrowienia z Goczałkowic.

    Reply this comment
  2. WODA.
    WODA. 21 sierpnia, 2017, 12:47

    POKAZ DEWOCJI I CIEMNOTY ZE SREDNIOWIECZA, KULT KLERU
    ZAROBIL KASE A PIELGRZYMOW NAKARMIONO PUSTYMI NADZIEJAMI I OBIETNICAMI NIEBIASKIMI
    KTO NIE MA W GLOWIE TO MA W NOGACH

    Reply this comment

Write a Comment

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*