Zapach Jaśminu

fot.Artur Partyka

Nie każdy go lubi. Jest dość specyficzny i w formie zapachowej, i w smaku. Kto jednak raz go spróbuje, będzie kosztował więcej i częściej. Encyklopedia mówi, że „kwiaty jaśminu mają ciepły i relaksujący zapach, który niweluje stres i działa stymulująco. Używany jest w leczeniu chorób nerwów, łagodzeniu depresji, napięć, niepokoju i lęku”. W naszym przypadku dodatkowo jeszcze stosowany jest w terapii miłości, czasami bardzo zranionej. Nasz chicagowski Jaśmin skończył właśnie 10 lat. Jego zapach wciąż unosi się w naszym środowisku i jest wyczuwalny przez tych, którzy nauczyli się kochać, być może dzięki spotkaniu z nim. Raz zasmakowali, by smakować dalej i dzielić się z innymi.

Wspólnotę Integracyjną „Jaśmin” poznałem sześć lat temu, zaledwie kilka tygodni po przyjeździe do Chicago. Jak co roku, pięknie wprowadzali pieszą pielgrzymkę do Merrillville. W ogóle to Jaśmin jest piękną ozdobą tej pielgrzymki i chyba trudno sobie wyobrazić, gdyby go kiedyś miało zabraknąć. Później znalazłem się na spotkaniu wspólnoty w Camp Vista, poznałem niezwykłe miejsce, jakim była Jaśminówka – zwyczajny domek, z kotem, który go cały rok pilnował, niezależnie od tego, czy byli jacyś goście, czy nie. W Jaśminówce każdy czuł się u siebie, jednakowo odpowiedzialny za to, by dom żył i by go posprzątać. Tam zawsze było ciepło i dobrze, bo było zwyczajnie. I to słowo: „zwyczajność” jest kluczem do zrozumienia, czym jest Jaśmin. Bo to nie jest wspólnota na pokaz, dzieło, za które składa się hołdy tym, którzy je tworzą. Jaśmin jest zwyczajny jak codzienne życie, i taki ma być. Ten styl promował ks. Piotr Kochanowicz, pomysłodawca i założyciel wspólnoty, będącej jednym z kilku „dzieci dobra”, które się w naszym środowisku zrodziły. Wraz z rodzicami, którzy chcieli integrować i wspierać rodziny z dziećmi niepełnosprawnymi, zapraszali do wspólnoty wolontariuszy, którzy podejmują różne działania. Zwyczajność, bezinteresowność, wolontariat – to jest najwłaściwszy sposób określenia tego dzieła. I jeszcze bardzo ważna rzecz, zapisana w charakterystyce Jaśminu: „Każda osoba bez względu na rasę, narodowość czy wyznanie może aktywnie uczestniczyć lub wspierać działalność Wspólnoty «Jaśmin».

Bo to nie jest grupa wzajemnej adoracji, ale wspólnota. A każda dobra wspólnota jest rzeczywistością otwartą na każdego, kto ma takie pragnienie, by ją tworzyć.

W Jaśminie praktykuje się chrześcijańskie miłosierdzie. Trzeba jednak pamiętać, że miłosierdzie nie oznacza taniego, rzewnego litowania się. Miłosierdzie to pochylenie się nad drugim z miłością i w duchu współodczuwania. Osoby niepełnosprawne są takimi samymi członkami wspólnoty jak ich bliscy i wolontariusze. I tak naprawdę jedni służą drugim. Pomaganie osobom niepełnosprawnym nie jest jakimś szczególnym wyczynem. Jest czymś normalnym i zwyczajnym. Osoby niepełnosprawne tak samo pomagają innym. Integracja oznacza scalenie. A więc tworzenie jedności, komunii, wspólnoty. Tam nie ma lepszych i gorszych. Tam się po prostu jest. Każdy człowiek potrzebuje wsparcia, współczucia i pomocy. Jeden w sferze fizycznej, inny duchowej czy emocjonalnej. Wszyscy jesteśmy jakoś niepełnosprawni, niedoskonali. „Nobody is perfect”, nikt nie jest doskonały – to jedno z moich ulubionych haseł. Raz po raz sprowadza mnie na ziemię, żebym mógł popatrzeć na siebie w prawdzie. Dlatego potrzebujemy siebie nawzajem. Każdy ma coś do zaoferowania drugiemu. Trzeba mieć tylko tego świadomość i zacząć ją praktykować.

Jaśmin jest szkołą wrażliwości, której bardzo potrzeba w stechnicyzowanym świecie, w którym proste i bezpośrednie wyrażanie uczuć staje się coraz częściej prawie niemożliwe. Nazywanie uczuć, rozmawianie o emocjach jest wielką sztuką, której jednak można i trzeba się nauczyć. Jaśmin jest szkołą służby. Jedni drugim mają „umywać nogi”, jak mówi Ewangelia. Jean Vanier, założyciel międzynarodowej wspólnoty Arka, o bardzo podobnym profilu co nasz Jaśmin, zalecił, aby mieszkający w domach, zintegrowani wzajemnie sprawni i niepełnosprawni raz na jakiś czas zrobili sobie nabożeństwo umywania nóg. By nie zapomnieć, czym jest wzajemna służba i jak bardzo jest ona potrzebna. Jaśmin jest szkołą relacji. Szczególną relacją, której członkowie i przyjaciele tej wspólnoty doświadczają, jest przyjaźń. Nieraz dojrzałe i długo trwające przyjaźnie są owocem jaśminowych spotkań. Można by jeszcze wiele przymiotów Jaśminu opisywać. Tym, co mnie ujęło i ujmuje, jest wspomniana już zwyczajność. Życie jest piękniejsze, kiedy potrafimy być zwyczajni. Nie zakładamy masek, nie chodzimy zadufani i nieprawdziwi. Tęsknotą wielu jest dom, taki zwyczajny, prosty, otwarty i gościnny. Wzajemna służba otwiera na gościnność, buduje dom.

I choć nie każdy lubi zapach i smak jaśminu, to ja osobiście bardzo go polubiłem. A naszemu Jaśminowi dziękuję i życzę, by swoim niepowtarzalnym zapachem i smakiem długo jeszcze napełniał nasze polonijne środowisko.

ks. Łukasz Kleczka

kleczka
Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. Od 2011 roku przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana.

Categories: Kleczka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*