Wojna postu z karnawałem?

Wojna postu z karnawałem, Pieter Bruegel starszy (1526/1530–1569) fot.Wikipedia

Wojna postu z karnawałem, Pieter Bruegel starszy (1526/1530–1569) fot.Wikipedia

„Gość Niedzielny” przypomniał tydzień temu słynny obraz Pietera Breugela, zatytułowany „Wojna postu z karnawałem”. Dzieło to, znajdujące się w Muzeum Sztuk Pięknych w Bostonie, namalowane blisko pięćset lat temu, stanowi raz po raz inspirację do refleksji w okresie przejścia z karnawału w okres Wielkiego Postu. Na obrazie widzimy dwóch rycerzy, którzy na rumakach, a w rzeczywistości beczkach popychanych na platformach na kołach, trzymają w rękach broń, którą jest rożen z nadzianymi kawałkami mięsa i długa drewniana łyżka, na której ułożone są dwie ryby. W ten sposób artysta chciał pokazać uosobienie karnawału i postu. Usługujący w tej scenie ludzie, to obraz nas, zwykłych ludzi. Warto wspomnieć, że tematem tym zajął się Breugel także w innym obrazie, gdzie życie toczy się między karczmą i kościołem. Pojedynek opasłego czasu karnawału i wychudzonego postu.

Słyszę raz po raz, wypowiadane z nutką narzekania zdanie, że „taki krótki ten karnawał tego roku”. No cóż, nic nie poradzimy na to, że data Wielkanocy, którą poprzedza okres Wielkiego Postu, związana jest z pierwszą wiosenną fazą Księżyca. Pierwsza niedziela po tej fazie jest obchodzona jako Wielkanoc. To z kolei prowadzi do kalendarza hebrajskiego, dnia 14 nisan, który wyznacza początek świąt paschalnych.

Czy rzeczywiście post wypowiada walkę karnawałowi? Odkąd zastanawiam się nad tym, uważam, że nie. Słowo karnawał z języka łacińskiego można przetłumaczyć jako „pożegnanie z mięsem”. Chrześcijaństwo jest religią, która żyje i koncentruje się wokół tajemnicy Wcielenia Syna Bożego. Słowa z Ewangelii św. Jana: „Słowo stało się ciałem” znaczą dokładnie: „stało się mięsem”, czyli człowiekiem. Chrześcijaństwo nie ucieka od ciała i nie przekreśla jego potrzeb. Zaleca jedynie stosowny umiar. Co zresztą jest rzeczą zdrową. Podobnie też chrześcijaństwo nie zabrania się cieszyć. Więcej nawet, jest religią radości. Jej źródłem jest tajemnica zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Stąd prawdziwy chrześcijanin nie jest smutnym człowiekiem. Nawet taniec ma swoje miejsce w chrześcijaństwie. Kościół katolicki uważa słusznie, że taniec może być sztuką. Może też przerodzić się w modlitwę, która wyraża się przez ruch, angażujący całą istotę człowieka, jego duszę i ciało. A kiedy duch wznosi się do Boga w modlitwie, zaangażowane zostaje również ciało. Okres karnawału jest czasem dobrym i powinien być radosny, wypełniony balami, spotkaniami towarzyskimi, tańcem i radością. Ma jednak swoją granicę, za którą czeka post. Wielki Post.

Przed jej przekroczeniem, w wielu kościołach organizowane były i mam nadzieję, że jeszcze są, 40-godzinne nabożeństwa przebłagalne, jako wynagrodzenie za wszelkie grzechy karnawału. A takimi są przede wszystkim nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, czyli obżarstwo i pijaństwo. W naszej tradycji okres pomiędzy tłustym czwartkiem a wtorkiem przed Popielcem jest czasem ostatków, czy zapustów, zaś sam wtorek to polski „śledzik” albo poznański „podkoziołek”. Także najsłynniejszy na świecie karnawał w brazylijskim Rio de Janeiro kończy się w środę popielcową nad ranem.

Popielec. Pierwszy dzień Wielkiego Postu jest dla katolików dniem obowiązkowego postu oraz całkowitej abstynencji. W kościołach sypią nam popiół na głowę, zachęcając do pokuty i nawrócenia. Słyszymy w tym dniu o istocie modlitwy, postu i jałmużny, czyli dzielenia się z innymi. Ciekawym zjawiskiem jest to, że wielu ludzi podejmuje przeróżne diety dla poprawy wyglądu, zdrowia i samopoczucia. Jednak post to nie dieta. Post jest ćwiczeniem woli, gimnastyką ducha (i ciała), duchową siłownią, w której magiczne słowo – asceza znaczy tyle, co ćwiczenie, trening. Osobiście głoszę dobrodziejstwo postu, podobnie jak karnawału. Post jest potrzebny dla ducha i ciała po to, by nie poddać się duchowemu rozkładowi, ociężałości i nudzie. Post budzi do życia, podrywa w górę, daje siłę. Dobrze przeżyty post.

Dominikanin, o. Klahs uważa, że „jeśli nie umiesz pościć, nie umiesz się też bawić”. Coś w tym jest. Dlatego wojna postu z karnawałem niech zostanie w obrazach Breugla i piosence Kaczmarskiego. A zgorzkniali, którzy nie umieją ani się bawić, ani pościć, niech nad tym popracują. W istocie nie istnieje taka wojna. Post i karnawał żyją w dobrej komitywie. I niech tak pozostanie.

ks. Łukasz Kleczka

Categories: Kleczka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*