Wakacje – czas na relacje

Wakacje – czas na relacje

Szkolne wakacje to czas, na który każdy chyba bardzo wyczekiwał. Zarówno dzieci i młodzież szkolna, jak i studenci oraz nauczyciele, nie pomijając rodziców, mogą spokojnie powiedzieć, że wakacje to czas zasłużony, pod warunkiem jednak, że przez cały rok się na nie pracowało. Letnie miesiące sprzyjają wyjazdom i urlopom. Każdego roku wiele polonijnych dzieci jedzie do Polski. W miarę możliwości finansowych, z rodzicami lub same. Wakacje w Polsce są przecież dla dzieci z polskich rodzin najlepszą okazją, by szlifować język i poznawać kulturę polską. Jednak najważniejsze są spotkania rodzinne, przebywanie z babciami, dziadkami i kuzynostwem. Sam wspominam moje wakacyjne wyjazdy do babci, gdzie z kuzynami, w większości rówieśnikami, spędzaliśmy najlepsze chwile. Nic dziwnego, że za takimi wakacjami się tęskni.

Jadąc do bliskiej rodziny, z którą nie widziałem się już dłuższy czas, cieszę się na spotkania i bycie razem. Dla mnie to wyjątkowy czas. Prawdą jest, że po 48 godzinach kończy się w domu status gościa. Nierzadko jest okazja, żeby zaangażować się w prace domowe i najzwyczajniej pomóc, na przykład starszym rodzicom czy dziadkom. Najwięcej jednak daje świadomość wspólnie spędzanych dni. Najlepiej robić to w zwolnionym tempie, celebrując poranną kawę, niedzielny obiad, czy podwieczorek, albo siedząc przy modnym dziś także w Polsce grillu. Za każdym razem pojawia się jednak trudna refleksja o tym, jak szybko mija czas, że z roku na rok jesteśmy starsi. Są też chwile bolesnych rozstań i tęsknota. Ci, którzy z różnych względów nie mogą wyjechać do rodzinnego domu, albo dla których ten dom się już skończył, wiedzą na pewno o tej tęsknocie najwięcej. To prawda, można dziś wirtualnie się łączyć ze sobą, ale nigdy to nie jest to samo, co fizyczna obecność. Dlatego ważne jest, aby tutaj, na miejscu budować silne relacje, by być razem z innymi. Nie izolować się i nie uciekać w przepracowanie. To nie ma sensu.

Relacja. Nie raz doświadczyłem, czym jest jej brak. Bez relacji człowiek umiera. I to w każdym wymiarze swojego człowieczeństwa. Najpierw dziczeje, albo zamyka się głęboko w sobie. Cierpi i jest to wyjątkowo bolesne cierpienie. Osamotnienie, lęki, nienawiść do samego siebie i otaczającego świata. Niekontrolowane wybuchy złości i żalu. Agresja względem siebie i innych. I potęgujące się zmęczenie. Człowiek próbuje żyć, jak z automatu. Nakręcony, z dnia na dzień łudzi się, że coś się może zmieni. Uzależniony coraz bardziej spędza całe godziny i dni w wirtualnym świecie. Podgląda innych, tęskni i nawet już nie potrafi zapłakać. Powoli zamiera w nim życie. Człowiek potrzebuje relacji, w wymiarze potrójnym: z samym sobą, z drugim człowiekiem i z Bogiem. Bez niej nie ma życia.

Niedawno odwiedziłem chorą osobę na oddziale psychiatrycznym. Przeżyłem swoisty dramat. Wejście przez podwójne drzwi. Przy każdych strażnik, który otwiera kolejne drzwi przy pomocą specjalnej karty-klucza elektronicznego. Nie wolno niczego wnosić dla odwiedzanej osoby, nie wolno używać telefonu. Przede mną ukazał się długi, zimny korytarz pomalowany na biało-niebiesko. Gołe ściany, gdzieniegdzie ślady po zerwanym obrazie. Oszklone pokoje, w których stoi tylko łóżko. Salka spotkań, pilnowana przez szpitalną straż. I w końcu zalękniony, nieszczęśliwy, trzęsący się ze strachu człowiek, którego świat legł w gruzach. Pogrążony w depresji, w poczuciu, że jest sam i nikomu na nim nie zależy. To spotkanie wstrząsnęło mną. Nie tylko nie mogłem zasnąć po powrocie, ale noszę je cały czas w sobie. Dlatego tyle myślę o relacjach i o tym, że wakacje to czas na tworzenie, odbudowanie i wzmacnianie relacji. Warto popatrzeć dookoła, czy aby w pobliżu, a może we własnym domu, nie ma kogoś, kto bardzo cierpi na osamotnienie? Kogoś, kto z różnych względów jest bardzo sam, wyizolowany, zamknięty i wystraszony?

ks. Łukasz Kleczka

kleczka
Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. W latach 2011-2018 przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana. Od lipca 2018 r. wikariusz w parafii św. Jana Pawła II w Bayonne, w New Jersey.

fot.Pexels.com

Categories: Kleczka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*