Spotykając Przychodzącego

Spotykając Przychodzącego

Zaledwie kilka dni zostało do Świąt Bożego Narodzenia. Chociaż w sklepach zainaugurowano je już w pierwszych dniach listopada, tuż po Halloween, ogłaszając w rankingach telewizyjnych, że to najbardziej komercyjne święta. Tyle tylko, że z roku na rok, coraz mniej w nich świętowania narodzin Chrystusa, a „Christmas” jest skutecznie wypierany przez „Holidays”. Trudno zatem powiedzieć, co się tak naprawdę świętuje, skoro tak bardzo zaciera się istota tych świąt. Stwierdzenie, że świętuje się urodziny bez Solenizanta jest także bardzo trafne. W końcu po co robić cały ten cyrk, wydając mnóstwo pieniędzy na dekoracje, lampki i muzykę, kiedy wypiera się Tego, którego narodziny świętują chrześcijanie. To prawda, jak pisze ks. Andrzej Draguła, że „reklamowanie prawdziwego Bożego Narodzenia wydaje się coraz bardziej konieczne”. Żeby się nie zatarło w umysłach, także wierzących chrześcijan, o co w te święta właściwie chodzi i Kogo świętujemy.
Kilka dni temu postawiłem w moim pokoju okazałą choinkę. Leżała w piwnicy bezużyteczna. Zaadoptowałem ją zatem, poświęcając kilka wolnych wieczorów na konieczna renowację. Dziś pięknie ozdobiona, w większości polskimi bombkami, czeka na uroczyste zapalenie świateł. Postanowiłem, że stanie się to w Wigilię Bożego Narodzenia wieczorem, kiedy na niebie zaświeci się pierwsza gwiazdka. Póki co pokój ozdabiają płomienie świec adwentowego wieńca. Klimat oczekiwania jest dla mnie wyjątkowo cenny. Wzmacnia uczucie tęsknoty, a co za tym idzie, wybuch radości, kiedy nastąpi moment spotkania.
Stało się też coś, czym nie potrafię się nie podzielić. Właściwie mógłbym powiedzieć, że to było dla mnie prawdziwe Boże Narodzenie. Stało się to w kaplicy katolickiego uniwersytetu Seton Hall w New Jersey. Raz w miesiącu przyjeżdżam na kilka chwil do tego miejsca. Kaplica pięknie udekorowana, przygotowana na Święta. W żłóbku nie ma jeszcze figurki małego Jezusa. Za to zauważyłem w jednej z ławek siedzącą dziewczynę. Miała może dwadzieścia lat. Na kolanach otwarte Pismo Święte, gdzieś na którejś księdze Starego Testamentu. Obok leżał ołówek. Dziewczyna wpatrzona to w otwartą Biblię, to w ołtarz. Bez żadnego pośpiechu. Zamurowało mnie. Dawno tak pięknego obrazu nie widziałem. Ale to jeszcze nie koniec. Przy konfesjonale kolejka. Kilkoro młodych ludzi w skupieniu czeka na spowiedź. Nie patrzą nerwowo na zegarki ani ukradkiem w telefony. Mają czas. Dla mnie, dorosłego człowieka i księdza, te kilka chwil stało się jak niezwykle głęboką konferencją duchową. Zobaczyłem, jak Bóg rodzi się i przychodzi także do mnie, przez tę zwyczajną, autentyczną, niczym nie udawaną postawę młodych ludzi. Opuszczałem kaplicę zafascynowany i oszołomiony pięknem, którego mogłem przez chwilę doświadczyć. Była we mnie cisza, pokój i radość.
Tak bardzo chciałbym w te Święta Bożego Narodzenia znaleźć trochę ciszy. Uklęknąć przy żłóbku w kościele i pomilczeć. Usiąść z bliskimi przy stole i świętować, odkładając na bok zegarek, telefon, tablet i komputer. Nie myśląc, czy i jakie prezenty znajdę pod choinką. Te chwile z bliskimi kiedyś się skończą, przeminą. Dlatego trzeba się cieszyć nimi tu i teraz, ile tylko można. Wtedy też cała przedświąteczna praca i przygotowania mają sens. I chciałbym śpiewać kolędy. Nie słuchać kolęd, ale je śpiewać, bo one opowiadają historię, która naprawdę miała miejsce i która trwa.
Jakie będą te święta, zależy od każdego z nas. W zależności od tego, jak do nich podejdziemy. Im prościej i zwyczajniej, tym lepiej. Wtedy klimat Bożego Narodzenia pozostanie na długo i będzie prawdziwie wyczekiwany i wytęskniony. Wtedy też, jak ci młodzi z uniwersyteckiej kaplicy, będę bardziej człowiekiem dla bliźnich, bo będę nie tylko coś dla nich chciał zrobić, ale pokażę im sens, którego często nie widzą. Sens, który odkrywa się przed każdym, kto tego chce, prawdziwe Boże Narodzenie!

ks. Łukasz Kleczka

kleczka
Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. W latach 2011-2018 przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana. Od lipca 2018 r. wikariusz w parafii św. Jana Pawła II w Bayonne, w New Jersey.

 

fot.pxhere.com

Categories: Kleczka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*