„Spotlight” – prawda o złu, z którym dialogować nie wolno

spotlight-2015-directed-by-tom-mccarthy-movie-review

Chociaż oscarowy film „Spotlight” pod względem technicznym nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, to jednak uważam, że warto go obejrzeć. Dzisiaj już raczej nie szokuje, ale odsłania kulisy faktów ukrywania grzechu i wielkiego zła w Kościele. I co więcej, przestrzega przed wchodzeniem w jakikolwiek dialog ze złem, bo wtedy, gdy zaczyna się z nim dialogować, zawsze będzie ono jeszcze większe i prędzej czy później, wyjdzie na jaw.

Prawda o pedofilii w szeregach duchowieństwa dotarła do mnie dopiero w 2005 roku. Mieszkałem wtedy w Rzymie, kilkaset metrów od Spiżowej Bramy. Przecież pedofilia, to był „problem Ameryki”, tak przynajmniej się wtedy uważało. Długo nosiłem w sobie przekonanie, że wszelkie zło ma swoje źródła na kontynencie północnoamerykańskim. Dzisiaj (na szczęście) już wiem, że to nieprawda. Po śmierci Jana Pawła II, idąc na jedną z wieczornych mszy za zmarłego papieża, mijałem manifestujące organizacje amerykańskie. Tego wieczoru głównym celebransem był przedstawiony w filmie były hierarcha Bostonu, kardynał Law. Kilka dni później, stojąc na Placu Świętego Piotra w oczekiwaniu na ogłoszenie nowego papieża, widziałem na twarzach niektórych wypisane napięcie. Oczywiście dla wszystkich były to niepowtarzalnie emocjonujące chwile. Kiedy w oknie ukazał się nowy papież, Józef Kardynał Ratzinger, byli tacy, którzy z nieukrywaną złością spuszczali głowy w dół. Dlaczego? Wtedy myślałem, że chodzi tylko o doktrynę, pilnowaną przez „pancernego kardynała”. Czy jednak tylko o to im chodziło? Czy tylko dlatego okazywali niezadowolenie?

Otworzyła się „puszka Pandory”. Jak lawina ruszyło demaskowanie skandali seksualnych ludzi Kościoła. Skandali, które nie są tylko wynikiem ludzkich słabości, ale będących złem najcięższego kalibru, przestępstwem, za którym stoi wielka liczba ofiar. „Czyż pomimo wszystkich naszych słów wyrażających oburzenie wobec zła i cierpień niewinnych, nie jesteśmy zbyt skłonni do banalizowania tajemnicy zła?” – pytał kardynał Ratzinger na miesiąc przed wyborem na papieża. „Ile brudu jest w Kościele, i to właśnie wśród tych, którzy poprzez kapłaństwo powinni należeć całkowicie do Niego!”. Wkrótce nowy papież podjął wyzwanie. Rozpoczęły się porządki w Kościele. Trudny i bolesny czas. Bardzo jednak potrzebny. Benedykt XVI sadzany był na ławie oskarżonych jako ten, który wiedział, musiał wiedzieć. Czemu jednak na czas nie reagował? Nie sądzę, że to było tak. Na wszystko musiał przyjść czas. Ta walka nie była i nie jest walką z jakimś tylko systemem, w które wplątało się zło, ale ze złem, które jest osobowe i ma swoje imię: diabeł i szatan. Czy stawianie zarzutów pod adresem św. Jana Pawła II, a później Benedykta XVI było właściwe? Nie wierzę, żeby Jan Paweł II, personalista broniący życia od poczęcia po naturalną śmierć, zgadzał się na tak wielkie zło! „Spotlight” pokazuje jednak, że zło potrafi przygotować takie sieci i posłużyć się takimi metodami, żeby nie było możliwym łatwe zdemaskowanie go. Za wszystkim stał pieniądz, najlepsza moneta przetargowa Złego. Trzeba było dobrze zapłacić: odpowiednim hierarchom, prawnikom i dziennikarzom, ba, nawet ofiarom, żeby tylko siedzieli cicho i trwali w zmowie milczenia. Benedykt XVI nie tylko zaczął publicznie przepraszać i piętnować przestępstwo i grzech pedofilii. To za jego pontyfikatu, między innymi, radykalnie zmieniło się oblicze hierarchii Kościoła w USA, wszak dokonał tu papież wielu istotnych zmian. Dzisiaj każdy już jasno wie, że z takim złem nie ma dialogu. Pedofilia jest przestępstwem, za które winni muszą odpowiedzieć tak, jak na to zasłużyli. Tylko głupi i naiwny człowiek będzie próbował ukryć zło. Ono tak czy inaczej wyjdzie na jaw.

Dobrze się stało, że „Spotlight” nie został zagłuszony zanim jeszcze ujrzał światło dzienne. Dobrze, że nie jest zaklasyfikowany jako „antykatolicki”, a media watykańskie oceniły go jako prawdziwy i potrzebny. Jestem za tym, żeby wielu ludzi go obejrzało i wyciągnęło refleksje. Tylko nie pochopnie i nie powierzchownie. Refleksje nie o tym, że Kościół katolicki jest zły – bo nie jest. Ale, że tworzą go grzesznicy, którzy chcą, albo i nie chcą być świętymi. Jest to film o tym, że ze złem nie ma zabawy. Ono jest realne i prawdziwe, i w konsekwencji groźne. Rani i zabija. Dzisiaj, po latach, zostały wypracowane przez Kościół odpowiednie i jasne instrukcje, jak natychmiastowo reagować w przypadku zgłoszenia przestępstwa pedofilskiego. Mówią one o tym, że przedstawiciele Kościoła mają obywatelski, moralny i etyczny obowiązek zgłaszać przypadki pedofilii oraz współpracować ze świeckim wymiarem sprawiedliwości. Czyny wykorzystywania dzieci „nie mogą być nigdy więcej utrzymywane w tajemnicy”. Na czele watykańskiej komisji ds. Ochrony Nieletnich stoi aktualny metropolita Bostonu, kardynał Sean Patrick O’Malley, wywodzący się z zakonu kapucynów. I nadzieją napawa fakt, że tak poraniona diecezja bostońska, o której traktuje „Spotlight”, oczyszczona po wielkich grzechach, dzisiaj ma najwięcej powołań do stanu duchownego w USA. Zło zostało zdemaskowane i przegrało. Oby na dobre!

ks. Łukasz Kleczka

 

Categories: Kleczka

Comments

  1. Anarcha
    Anarcha 14 marca, 2016, 21:11

    Brawo – teraz czekam na oscarowy film o pedofilii wśród rabinów… A to bodaj jeszcze większy problem niż w KK, kto chce wywiedzieć się więcej radzę zacząć od ”The Child-Rape Assembly Line” oraz ”Survivors for Justice” – warto podkreślić, że tępieniem patologii zajmują się tu głównie sami Żydzi, którzy mają jej dość we własnej społeczności i można im w tym jedynie przyklasnąć, to samo rzecz jasna tyczy się katolików i wszelkich innych wyznań czy grup postępujących tak samo, niestety nagłośnienie medialne jest tu w porównaniu z pedofilią wśród księży czy ogólnie duchownych chrześcijańskich kompletnie niewspółmierne, ciekawym czemu – ?:)

    Reply this comment
  2. Anarcha
    Anarcha 14 marca, 2016, 23:35

    …a poza tym na szczyt podłej hipokryzji zakrawa iż Hollywood, gdzie niemal pedofil na pedofilu śmie rozliczać innych z tejże patologii, dopiero niedawno aktor Corey Feldman i znakomity dokument ”An Open Secret” rzucili nieco światła na problem, jestem przekonany, że mnóstwo z tych zboczeńców i degeneratów siedziało na sali podczas gali oscarowej i głośno oklaskiwali nagrody sypiące się jak z rękawa dla ”Spotlight” zapewne w duszy czy raczej kloace pełniącej u nich tą rolę zaśmiewając przy tym. Niechże więc nakręcą obraz rozliczeniowy, obnażą własną obłudę w tej materii a wtedy dopiero zyskają moralne prawo ferowania wyroków – tymczasem oni wolą ”ratować planetę” przed globalnym ociepleniem i tego typu wydumanymi problemami jak całkiem już ogłupiały DiCaprio.

    Reply this comment
  3. Normals
    Normals 24 marca, 2016, 14:41

    E tam ,nie znacie sie.W TVPis mowili ,ze to jest film o pedofilii w Bostonie a nie w kosciele katolickim hehehe.Nie ma to jak ” dobra zmiana ” a raczej powinno pisac sie z przecinkiem ” dobra ,zmiana”

    Reply this comment

Write a Comment

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*