Pielgrzymka od kuchni

fot.Artur Partyka

Tylko dwa pielgrzymkowe dni, wydaje się, że niewiele, a jednak wystarczająco dużo, by poświęcić im wiele uwagi i długie przygotowania. Cel jest jeden, żeby każdy uczestnik mógł przeżyć ten czas jak najlepiej od każdej strony – i duchowej, i fizycznej. Drogą do tego celu jest służba, gdyż nie da się inaczej nazwać bezinteresownych działań dziesiątek osób, które dużo wcześniej poświęcają swój czas i siły, aby włączać się aktywnie w przygotowanie pielgrzymki.

Tak się składa, że w tym roku, obok zwyczajnych prac organizacyjnych, postanowiłem w wolne chwile włączyć się w przygotowywanie posiłków. Praca w kuchni pielgrzymkowej jest niezwykle dynamiczna; aby móc zaproponować smaczny posiłek tysiącom ludzi, potrzeba wielu dni pracy. Nic to, jest radość. Jednak jest ona tym większa, kiedy mogę namacalnie doświadczać, jak piękną sprawą w życiu, nie tylko przed pielgrzymką, ale na co dzień, jest współpraca. Przyzwyczailiśmy się do tego, że często pracujemy samotnie. Poza tym, wielkim problemem naszych czasów jest indywidualizm. A co za tym idzie, nieumiejętność pracy w zespole, gdzie musi być jakiś szef, bądź lider, gdzie trzeba wykonywać pracę tak, żeby wszystko harmonijnie grało. Przyzwyczajamy się do modelu życia i pracy, gdzie każdy jest „sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem”, jak pisał Mickiewicz. Właśnie wysłuchałem dramatycznego wołania irlandzkiej wokalistki i kompozytorki Sinéad O’Connor, która krzyczy ze łzami w oczach: „Nie mam nikogo poza moim lekarzem psychiatrą”. Ilu jest takich ludzi, którzy wracając z pracy, coraz bardziej wypaleni i zmęczeni, mogą wykrzyczeć podobne słowa?

Dlatego, kiedy myślę: „pielgrzymka”, myślę, że to przede wszystkim ludzie. Nie wiem, ilu ich będzie w tym roku. Ale wiem, że to nie jest zwyczajne wydarzenie, jak koncert, czy nawet piknik. Pielgrzymka to jest służba wszystkich wszystkim i każdemu z osobna. To jest szczególny sposób bycia razem, w którym nie ma miejsca na indywidualizm, pod warunkiem, że jestem nie tylko organizatorem czy managerem, ale przede wszystkim pielgrzymem, jak inni, z pełnym poczuciem i świadomością tego, czemu i komu służę. W pielgrzymce są różne służby, ale też każdy idący ma być gotowy do służby drugiemu, którego w tym czasie nazywa „siostrą” i „bratem”, niejednokrotnie także poprzez dobre słowo, zagadanie, zapytanie o to, kim jest.

„Bezinteresowność”, „wolontariat”, „służba”, to słowa-klucze pielgrzymki. A może powinny częściej być kluczami naszego codziennego życia?

Pielgrzymka od kuchni to tygodnie spotkań i prób służby muzycznej, która słusznie nazywa się „diakonią”, bo ten wyraz w chrześcijaństwie jest od początku jednym z najważniejszych, a oznacza właśnie służbę. „Kto śpiewa, ten dwa razy się modli”, mówił św. Augustyn. Nasi muzycy i wokaliści dzielą się swoim talentem i czasem, ćwicząc, by pomóc w modlitwie innym. I nie sami dla siebie, ale pod batutą dyrygenta. Współpracują.

Pielgrzymka od kuchni – to służba medyczna. Lekarze, pielęgniarki i pielęgniarze spotykają się wiele razy w ciągu roku, żeby uczyć się współpracy i służenia innym. To organizowanie bandaży i plastrów, leków i wszystkiego, co ma pomóc innym. Współpraca.

Pielgrzymka od kuchni to służba porządkowa. Objeżdżając trasę, spotkałem porządkowych przygotowujących teren. Młodzi ludzie pod okiem szefa poświęcają swój wolny, wakacyjny czas. Uczą się współpracy i współdziałania. Nie tylko na trasie, ale w życiu.

Pielgrzymka od kuchni to służba gospodarcza. Odpowiednie samochody bagażowe, przewożenie wody niezbędnej do życia, zwłaszcza w czasie sierpniowych upałów. Sanitariaty, toalety, bagaże. Ile tego jest! Niewidoczni, a przecież bez nich byłoby trudno.

Pielgrzymka od kuchni to vany, kierowcy i ich pomoc pielgrzymującym.

Pielgrzymka od kuchni to nagłośnienie, takie, by każdy mógł aktywnie uczestniczyć w pielgrzymce, słuchając, włączając się w śpiew i modlitwy. A dzięki osobom odpowiedzialnym za live-streaming wiele osób na całym świecie może uczestniczyć w tej pielgrzymce ze swoimi bliskimi.

W końcu pielgrzymka od kuchni to księża, dyspozycyjni, by słuchać spowiedzi i wyznań, by towarzyszyć duchowo, by być blisko, by zbliżać do Boga…

I jeszcze ci wszyscy, którzy chcą dać kromkę chleba i kubek wody, bezinteresowni dobrzy ludzie.

Taka jest pielgrzymka od kuchni. Takie może być życie od kuchni. Oparte o dobrą wolę i bezinteresowność, o ducha wzajemnej służby i o otwartość na współpracę.

ks. Łukasz Kleczka

kleczka
Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. Od 2011 roku przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana.

Categories: Kleczka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*