O życiu według zasad

fot.Pexels.com

fot.Pexels.com

Był taki czas, kiedy bardzo denerwowało mnie, jak ktoś mi mówił, że ma „taką zasadę” i nią się kieruje. Uważałem, że życie według zasad jest czymś tak naturalnym, że właściwie trudno o tym przypominać. „Ludzie zasadowi”, „zasadniczy” – mruczałem na takich pod nosem i robiłem po swojemu, kierując się tak naprawdę swoimi prywatnymi regułami. Do czasu. Przekonałem się bowiem, że życie bez jakichkolwiek zasad po prostu nie istnieje. Odkrywałem oczywistość, że obok zasad jawnych, znanych, skodyfikowanych i podanych do wiadomości, które czasami trudno przyjąć i stąd rodzą bunt, istnieją także zasady ukryte, które od wczesnego dzieciństwa każdy stosuje. Próba życia poza zasadami skazuje na liczne porażki i zamiast uszczęśliwiać, bardzo je komplikuje.

Chrześcijanie to ludzie żyjący według najważniejszej Zasady, którą jest Ewangelia. Całe Pismo Święte prowadzi do tego serca, którym są cztery Ewangelie. One nie tylko mówią o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, który objawia Boga Ojca, one są prawdziwą szkołą, w której Mistrzem i Nauczycielem jest On sam. Mówiąc o tajemniczej rzeczywistości Królestwa Bożego, wskazuje też zasady, które do niej prowadzą i są gwarantem jej osiągnięcia. Zasady życia chrześcijańskiego, wynikające z Biblii i tradycji Kościoła, są ujęte i wyrażone w dziesięciu przykazaniach, czyli dekalogu, przykazaniach miłości Boga i bliźniego, życiu sakramentalnym, przykazaniach kościelnych, ustanawianych wprawdzie przez ludzi, aczkolwiek przypominających o tym, co istotne. Każda wspólnota musi funkcjonować według jakichś zasad. Ich brak oznacza chaos i brak jedności. A kiedy łączy się on z brakiem lub przynajmniej tylko zanikiem autorytetu władzy, zaczyna się anarchia i samowola.

W chrześcijaństwie wykroczenie przeciw zasadom lub ich złamanie nazywamy grzechem. W społeczeństwie notoryczne ich łamanie może wywołać pucz, przewrót, a do przywrócenia porządku często używa się siły. Chrześcijanin zatem ma możliwość zmiany, powrotu do zasad życia, by rozpocząć na nowo, bez użycia siły. I to jest wielkość i piękno chrześcijaństwa. Bez względu na wszystko zawsze można wrócić. Żeby tak się stało, trzeba jednak najpierw uznać, że one są, przekonując się do tego, że nie są czymś pustym i powiewającym emocjonalnym chłodem, ale że zawierają w sobie przepis na szczęśliwe i dobre życie. Zasady te są po to, by wciąż je odkrywać na nowo, widząc ich bogactwo i siłę. Tylko pozornie formalizują życie. Tak naprawdę jednak regulują je i porządkują, przypominając o celu, do którego to życie zmierza.

Żyjąc w zakonie, mam jasno określone reguły tego życia. Spisane i skatalogowane, mówią nie o tym, co mi wolno, a czego nie wolno, a przede wszystkim o tym, kim jestem. Zasady w życiu określają najpierw tożsamość człowieka. To jest punkt wyjścia. Następnie tłumaczą to, czym jest moje życie lub wybór, którego świadomie i dobrowolnie dokonałem. Dziwię się ludziom, którzy dokonali wyboru, a później narzekają na to, że nie jest tak, jakby chcieli. Czy rzeczywiście? A może trzeba przeanalizować to, w jaki sposób, jeszcze przed podjęciem wyboru, poznali zasady i reguły, popatrzyli na cel. Czy coś się zmieniło? Może tylko to, że nagle, kiedy zmienia się punkt widzenia, człowiekowi wydaje się wszystko inne. Zasady mówią w końcu o celu i o tym, jak żyć i co robić, żeby ten cel osiągnąć.

Wielki Post w Kościele jest takim czasem, w którym warto popatrzeć na swoje życie i na zasady, które mają mi pomagać. Jest to dobry czas do refleksji. Jest to też czas zaproszenia do tego, by na nowo zasady te poznawać, czytając je i rozważając. I w końcu, by na nowo podjąć decyzję o tym, co dalej i w jaki sposób dalej. Bez takiej refleksji można ulec iluzji, nie tylko pojedynczej, ale także zbiorowej, że to, co robię, jak żyję, jest dobre, tylko dlatego że mnie lub nam jest dobrze. Hedonistyczne podejście do życia wraz z przekonaniem, że we wszystkim mam rację, połączone z uporem, dają efekt tragiczny. Zatruwają atmosferę, zabijają relacje, wywołują coraz większy chaos i w końcu doprowadzają do rozbicia i ruiny. Tak dzieje się zarówno w życiu osobistym, jak i społecznym.

Czytając ostatnio Ewangelię o kuszeniu Pana Jezusa na pustyni, znalazłem taki mądry komentarz: „Kiedy człowiek kocha, to nie żyje ‘samym chlebem’, czyli nie są dla niego najważniejsze rzeczy materialne, tylko relacje z ludźmi. Kiedy człowiek kocha, to nie oczekuje, że ludzie będą go ‘nosić na rękach’ – raczej on na rękach nosi innych. Kiedy człowiek kocha, to oddaje hołd Bogu i tym, którzy są Jemu najbliżsi (u-bogim), a nie tym, do których należy władza i «przepych»” (M. Łusiak SJ).

Dla chrześcijanina podstawową zasadą życia jest miłość, która wypływa z Ewangelii. To na niej opierają się wszystkie inne zasady dobrego życia. Czasem trudne i wymagające, ale możliwe do spełnienia. Warto do nich wracać, póki czas!

ks. Łukasz Kleczka

kleczka
Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. Od 2011 roku przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana.

Categories: Kleczka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*