O życiu w trybie off-line

O życiu w trybie off-line

Jadąc kilka dni temu autobusem CTA po Chicago zobaczyłem niecodzienne zjawisko. Zafascynował mnie młody człowiek, dwudziestokilkulatek, siedzący w autobusie. Po szybkim przejrzeniu wiadomości na telefonie i kilku łykach porannej kawy, wyjął z plecaka… kłębek włóczki, by następnie, szydełkując, kontynuować misterne dzieło, którym prawdopodobnie była czapka. Przyznam, że nie potrafiłem oderwać wzroku od pracy tego młodzieńca, bo nawet przez głowę mi nie przeszło, że spotkam w autobusie kogoś, kto wolny czas wypełnia taką twórczą pracą! Ostatnio widziałem szydełkującą własną babcię, gdzieś około trzydzieści lat temu, sam zaś po lekcjach z „pracy-techniki” w szkole, kiedy uczono nas szydełkowania i pracy na drutach, uznałem, że to zajęcie nie jest i nie będzie nigdy dla mnie.

Pozytywnie zaszokowany wyszedłem z autobusu, ale w głowie mam od tego czasu wiele obserwacji i pytań do samego siebie o to, jak wypełniam swój wolny czas? Najbardziej powszechnym dzisiaj widokiem są ludzie z telefonami wręcz przyklejonymi do dłoni. Wszelkiego rodzaju smartfony, iPhony są bardziej wirtualnymi okienkami na świat, niż telefonami. Coraz to nowsze aplikacje komunikatorów pozwalają na to, by kontaktować się z kilkoma naraz ludźmi, przebywającymi w różnych miejscach świata. Cuda techniki służą do słuchania muzyki, oglądania filmów, robienia i obrabiania zdjęć, tworzenia wirtualnych galerii, etc. Dzięki nim człowiek jest 24 godziny na dobę, przez okrągły rok, w trybie on-line, zawsze i wszędzie dostępny.

Wracam do pytania, jak wypełniam swój wolny czas, jak wykorzystuję moje życiowe chwile? Podróżując i przemieszczając się z miejsca na miejsce, wykorzystuję mój czas przede wszystkim na modlitwę. Idąc gdzieś, biorę do ręki różaniec, dołączam do modlitwy Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Jadąc, czytam Pismo Święte, biorę też zawsze jakąś książkę w wersji drukowanej lub elektronicznej i staram się dyscyplinować samego siebie do czytania. Obserwuję świat i ludzi, rozmyślam, układam te zmagazynowane myśli. I jest to na pewno twórczy czas. Jednak obecność w kieszeni mojego „cudu techniki” ogromnie rozprasza i kusi. W każdej chwili pojawia się ciekawość, czy aby w ostatnich kilku minutach nie wydarzyło się coś interesującego. I podobnie jak palacz, który potrzebuje kilku minut na spalenie papierosa, uzależniony od telefonu przeznacza ten czas na przeglądanie ciągle aktywnych aplikacji. Uzależnienie od telefonu może z czasem stać się tak silne, że zajmuje nie tylko wolny czas, ale wykrada go coraz więcej, staje się nawet nieodłącznym towarzyszem dnia i nocy.

Byłem kiedyś świadkiem, jak dorastające dziecko moich znajomych, zostało ukarane za złe zachowanie oddaniem rodzicom na kilka dni telefonu. Taki detoks od bycia on-line, przez wymuszenie trybu off-line okazuje się podobny do procesu oczyszczenia z innych uzależnień, takich jak alkohol czy narkotyki. Uzależnienie od bycia w sieci zniewala i ogranicza ludzką kreatywność, inteligencję i zdolność wyrażania siebie, swoich uczuć, emocji, potrzeb. Ogranicza też zdolność tworzenia relacji i rzeczywistych komunikacji z innymi oraz realnym światem.

Jeden z moich znajomych, Michał, napisał ostatnio na Facebooku: „Od czterech dni nie śpię z komórką przy łóżku: jest to świadoma zmiana, poczyniona w wyniku lektury materiału o informacyjnym przeciążeniu mózgu, na jakie cierpimy, odkąd nasze ciała zrosły się ze smartfonami. Autor artykułu powołuje się na badania, wedle których sama obecność smartfona przy zasypiającym znacząco obniża jakość snu: sam wiem, jak wygląda sprawdzanie fejsa przed snem i odpisywanie na maile po przebudzeniu. Poziom napięcia automatycznie wzrasta i rujnuje nasze zdrowie. Koniec z tym. Zainwestowałem w radiobudzik i obecnie budzi mnie delikatny jak zawsze Program Drugi Polskiego Radia. Komórka (wyłączona) śpi w pokoju obok. Polecam wszystkim”.

To odważne i zdecydowane posunięcie godne jest pochwały i naśladowania. Podobnie jak wypełnienie wolnego czasu czymś twórczym, na przykład szydełkowaniem. Umiejętność życia off-line jest naprawdę zdrowa i daje uczucie wolności, choćby na kilka chwil, a ta daje większą radość życia, pokój i czas, który jest bezcennym darem Boga.

ks. Łukasz Kleczka

Categories: Kleczka
Tags: felieton, kleczka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*