O prawdziwym patriotyzmie

fot.Dariusz Piłka

fot.Dariusz Piłka

Dzień 3 maja, świętowany przez Polaków jako rocznica ustanowienia konstytucji oraz uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, a także poprzedzające go Dzień Flagi oraz Dzień Polonii i Polaków za Granicą są okazją do tego, aby kolejny raz pochylić się nad naszą narodową tożsamością i sposobem jej przeżywania.

Nie da się ukryć, że lubimy wszelkiego rodzaju zgromadzenia, marsze, manifestacje. I nie jesteśmy bynajmniej w tym odosobnieni. Człowiek chcąc wyrazić swoje emocje i uczucia, ma potrzebę, żeby uczynić to także publicznie, wraz z innymi, którzy myślą i czują podobnie. Dla nas, Polaków, bardzo często uroczystości te łączą w sobie wymiar narodowy, patriotyczny i religijny. Będąc narodem w większości chrześcijańskim i katolickim, nauczyliśmy się patriotyzmu, który nie jest odseparowany od wartości religijnych i Boga. Kościół był dla nas miejscem, gdzie w sposób wolny mogliśmy manifestować nasze religijne i patriotyczne przekonania. I dobrze, że tak jest, wszak słowo „kościół”, pochodzi od greckiego „ekklesia” i oznacza: zwołanie, zgromadzenie.

Nasz patriotyzm przeżywa różne okresy. Aktualnie zauważa się ożywienie postaw patriotycznych i poczucia tożsamości narodowej wśród Polaków tak w kraju, jak i za granicą. Niestety nie zawsze i nie wszędzie postawy te są zgodne z tym, co powinien reprezentować chrześcijanin katolik. I najgorsze jest to, że nie potrafimy słuchać uwag, które pomogłyby korygować te nasze postawy. Upór i chore poczucie dumy nie pozwalają na to, żeby dotarło do nas to, że prawdziwy patriotyzm nie jest tym samym, co będący formą egoizmu nacjonalizm. Niestety, także w środowiskach polonijnych można spotkać się z bardzo różnym wyrażaniem miłości do Ojczyzny. Kilka dni temu Biskupi Polscy zabrali głos w sprawie patriotyzmu. Wydali dokument pod tytułem: „Chrześcijański kształt patriotyzmu”. Dokument ważny, nawet bardzo i potrzebny w obecnej sytuacji społeczeństwa polskiego. Jak zostanie przyjęty? Mam wątpliwości, czy przez niektóre środowiska zostanie w ogóle zauważony. Dla nich nie jest autorytetem głos biskupów w Kościele, ani jakikolwiek głos rozsądku. Skażeni egoizmem i obojętnością, zaczynają się troszczyć jedynie o swój własny byt i swoich najbliższych. Takiej znieczulicy doświadczają także Polacy na emigracji. Jest to podłożem rozwoju bardzo niechrześcijańskiej, zdaniem biskupów, postawy, jaką jest nacjonalizm.

Dokument stwierdza wprost, że jakiekolwiek „próby podnoszenia własnego narodu do rangi absolutu” oraz „szukanie chrześcijańskiego uzasadnienia dla szerzenia narodowych konfliktów i waśni” jest niedopuszczalne i bałwochwalcze. Pogarda, agresja i przemoc są często okrywane płaszczem miłości do własnej ojczyzny. Zamiast je nazwać po imieniu i uznać, że nie są czymś dobrym, wręcz przeciwnie, niektórzy ludzie i środowiska podnoszą je do rangi cnót, przyczyniając się do szerzenia zła i podsycania konfliktów. Nacjonalizm, który głosi pogardę dla innych narodów i kultur, leżał u podłoża wojen. Nie ma nic wspólnego z prawdziwym patriotyzmem, a wręcz stanowi jego całkowite przeciwieństwo. Prawdziwy patriota jest człowiekiem, który nie kocha swojej ojczyzny ślepo, ale mając poczucie swojej tożsamości, solidaryzuje się z drugim człowiekiem, w imię miłości bliźniego, stara się pomagać innym i świadczyć dobro wszędzie, gdzie żyje i jest. Bardzo smutne są wyznania ludzi, którzy emigrując z własnej ojczyzny, szukając pomocy i wsparcia u swoich rodaków, spotykają się z wykorzystywaniem i oszukaństwem. Smutne jest też to, kiedy człowiek, w imię „patriotyzmu” zamyka granice i domy dla innych, zapominając, że on sam lub jego bliscy byli kiedyś w podobnej sytuacji. „Dojrzały patriotyzm rozumiany jako miłość bliźniego, solidarność, odpowiedzialność za los konkretnych ludzi, otwartość na współpracę z innymi zdaje się być we współczesnym świecie jedną z recept na uczucia lęku, zagubienia i zagrożenia, którymi żywi się wiele ideologii” – stwierdzają polscy biskupi. Przypominają przy tym również o tym, że polski patriotyzm, budowany także na przestrzeni wieków przez katolicyzm, „zawsze powinien żywić szacunek i poczucie wspólnoty wobec wszystkich obywateli, bez względu na ich wyznanie czy pochodzenie”. Bo każdy człowiek, bez wyjątku, jest ważny.

Kiedy kościoły przestają być miejscem prawdziwego kultu Boga, Stworzyciela i Ojca wszystkich ludzi. Kiedy dzieli się ludzi na lepszych i gorszych, bardziej lub mniej uprzywilejowanych. Kiedy wyklucza się poza nawias ludzi zmuszonych do poszukiwania bezpiecznego domu, kawałka ziemi, albo ludzi inaczej myślących czy innego pochodzenia. Kiedy szerzy się nienawiść, trzymając w ręku krzyż Jezusa Chrystusa i wymachując nim jak chorągiewką. Trzeba powiedzieć: nie! stop! Arcybiskup Gądecki, przewodniczący Episkopatu Polski, powiedział jednoznacznie, że „używanie symboli chrześcijańskich, w tym krzyża, i podnoszenie przy tym haseł antychrześcijańskich jest niedopuszczalne” oraz że „szerzenie nienawiści w żaden sposób nie ma związku z patriotyzmem. Podobnie jak i manipulowanie Kościołem czy jego liturgią dla swoich własnych celów partyjnych”. Wszystko jasne. Wiara chrześcijańska uczy prawdziwej miłości i szacunku dla drugiego człowieka i otaczającego świata. Uczy otwartości i gościnności. Warto zatem przy okazji majowych świąt, dotykających naszej polskiej tożsamości, zrobić sobie dobry rachunek sumienia z patriotyzmu i swojego chrześcijańskiego, katolickiego życia.

ks. Łukasz Kleczka

kleczka
Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. Od 2011 roku przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana.

Categories: Kleczka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*