O mądrym wykorzystywaniu czasu

O mądrym wykorzystywaniu czasu

Po naszej wielkiej aglomeracji poruszam się najczęściej komunikacją miejską, podmiejską i międzystanową. Połączenia CTA, Metra oraz South Shore Line we wszystkich możliwych kierunkach są mi dobrze znane. Nie ukrywam, że lubię taką formę przemieszczania się, nie tylko ze względu na płynność jazdy, bez stania w licznych korkach, ale przede wszystkim na czas, który najczęściej przeznaczam na lekturę, modlitwę i obserwację ludzi. To podróżowanie stało się dla mnie szczególnym uniwersytetem, gdzie mogę się naprawdę wielu rzeczy nauczyć, a obserwacje stanowią bezcenny materiał do refleksji i wyciągania wniosków. Ot, taki charakter obserwatora rzeczywistości.

Spotykam bardzo różnych ludzi. Ich kultura, także ta osobista, poziom wiedzy i status społeczny są nietrudne do zdefiniowania. Jadąc pociągiem do centrum Chicago spotykam wiele osób, które wykorzystują czas na czytanie książek w wersji drukowanej, jak i elektronicznej, w formie coraz bardziej popularnych dzisiaj e-książek oraz wersji audio. Sam preferuję obie formy, chociaż z jednej strony bardzo lubię druk i przekładanie kolejnych kartek papieru, to wersja elektroniczna jest dość wygodna i zmniejsza rozmiary ogromnej biblioteki do kieszonkowego formatu czytnika. Do słuchania wciąż nie mogę się przekonać. Życie bez czytania jest niezwykle puste i ubogie pod każdym względem. Stąd cieszy mnie towarzystwo ludzi czytających.

Gro pasażerów słucha muzyki, a zdecydowana większość surfuje po internecie, czyli, jak zwykło się mówić popularnie „siedzi na telefonach”. Jest to jakaś współczesna plaga i uzależnienie. No bo ile można!? A jednak można i sam muszę uderzyć się w pierś, gdyż kiedy na chwilę zapomnę o tym, że czas jest bezcenny i warto wykorzystywać go lepiej, daję się ponieść wirtualnemu światu, a ten nie zawsze jest najlepszą formą dobrego zagospodarowania czasu. Spotykam ludzi, którzy z pasją oglądają filmy, a także namiętnych graczy w różnego rodzaju gry. Są osoby prowadzące niemal non-stop SMS-owy dialog. Ich ciche reakcje i mimika świadczą, że niejedna randka z ukochaną osobą dokonuje się właśnie wtedy. Kiedyś w autobusie siedziałem obok młodej osoby, która po przeczytaniu wiadomości tekstowej, nie patrząc w klawiaturę z niezwykłą szybkością odpisywała. W takich sytuacjach zastanawiam się, na ile te osoby są jeszcze w stanie do prowadzenia normalnego dialogu, do patrzenia sobie w oczy, włączeniu do słów także niewerbalnego języka ciała. Mimo wszystko uważam, że to jakiś koszmar, kiedy komunikacja tekstowa utrudnia bezpośrednią.

W czasie porannej podróży, panie wypełniają skrzętnie czas robieniem makijażu. Widok tych czynności pokazuje, jak wielkie ma to znaczenie dla wielu kobiet. Są także inne, bardzo wyjątkowe i nie ukrywam, czasami wzruszające obrazy, jak na przykład młodzi ludzie, najczęściej studenci, którzy czytają i rozważają… Biblię! Tak, takich też spotykam! A dzisiejszego popołudnia, wsiadając do pociągu, zauważyłem, jak młody człowiek, prawdopodobnie budowlaniec, trzymał w ręku smartfona, na którym miał otwartą aplikację w języku hiszpańskim z Koronką do Miłosierdzia Bożego. Skupiony odmawiał ją z prawdziwym nabożeństwem, po czym najzwyczajniej w świecie zdrzemnął się, zmęczony po pracy. To są obrazy, które pokazują, kim są ich bohaterowie. Kontemplacja, czyli uważne przyglądanie się twarzy i rękom ludzkim, pozwala zobaczyć, jak wiele treści jest tam zapisanych. Pozwala odczuć, kim i jacy najprawdopodobniej są ci ludzie.

Jest jednak także inna, bardzo liczna grupa ludzi. Są to ludzie o znikomej edukacji lub zupełnie jej pozbawieni. Nie wiem, dlaczego tak potoczyło się ich życie, powody są zapewne przeróżne. Od sytuacji społecznej, doświadczenia skrajnej biedy, albo patologii, po najzwyklejsze lenistwo i ignorancję. To bardzo smutny obraz, zwłaszcza zaniedbanych dzieci i młodzieży. Smród dopiero co palonej marihuany w miejskich autobusach staje się coraz częstszy. Bardzo nędzny i limitowany język tych ludzi, z licznymi wulgarnymi „przecinkami”, głośne i bezpardonowe zachowanie, może budzić strach, niesmak, a nawet odrazę. Ale przecież tym ludziom trzeba jakoś pomagać. Aby się tak stało, trzeba jednak, jak zawsze, zaczynać od siebie. Zapytać siebie, jak wykorzystuję mój czas? I jak wygląda moja sfera intelektualna? Kiedy ostatnio i co przeczytałem? I czy nie zapominam o tym, że ta część mojego ja potrzebuje wystarczającej uwagi i zaangażowania? Trzeba przeciwstawiać się intelektualnej nędzy i robić wszystko, by mierzyć w górę!

ks. Łukasz Kleczka

kleczka
Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. Od 2011 roku przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana.

 

fot.pxhere.com

Categories: Kleczka

Comments

  1. zza kałuży
    zza kałuży 18 maja, 2018, 22:10

    Ple, ple, ple i inne bzdety.

    A tymczasem smród kościelnej organizacji w kolejnym kraju osiagnął taki poziom, że już nawet dobry policjant Franciszek nie potrafił tego smrodu zamieść pod katolicki dywan. Czytaj funkcjonariuszu, czytaj, polskiego ani polonijnego smrodu też nie uda się tobie i członkom twojego gangu dłużej ukrywać.

    *************************************************************************************

    Wszyscy chilijscy biskupi złożyli rezygnację na ręce papieża Franciszka i oddali się do jego dyspozycji w związku ze skandalem pedofilii w tamtejszym Kościele. O decyzji 32 hierarchów zajmujących urzędy poinformowano po trzech dniach spotkań z papieżem.

    „Chcemy ogłosić, że my wszyscy biskupi obecni w Rzymie złożyliśmy na piśmie rezygnację z naszych urzędów na ręce Ojca Świętego po to, aby mając pełną wolność podjął decyzję w sprawie każdego z nas” – oświadczyli w piątek w Watykanie cytowani przez media przedstawiciele episkopatu Chile. Ich rozmowy z Franciszkiem zakończyły się w czwartek wieczorem.

    „Wchodzimy na nową drogę świadomi tego, że te dni szczerego dialogu stanowiły kamień milowy w głębokim procesie zmian pod przywództwem papieża Franciszka” – podkreślili biskupi.

    Zapewnili, że „w jedności z nim chcemy przywrócić sprawiedliwość i przyczynić się do naprawienia wyrządzonych krzywd, by dać nowy impuls profetycznej misji Kościoła w Chile, w której centrum musi być zawsze Chrystus”.

    „Pragniemy, aby oblicze Pana ponownie błyszczało w naszym Kościele, i będziemy się angażować na rzecz tego. Z pokorą i nadzieją prosimy wszystkich, by pomogli nam podążać tą drogą” – brzmi oświadczenie chilijskich biskupów.

    Watykan nie odniósł się do tej bezprecedensowej deklaracji.

    Franciszek wezwał do Watykanu wszystkich biskupów z Chile, by omówić z nimi sytuację, do jakiej doszło w Kościele w tym kraju w związku z ujawnionym skandalem nadużyć i przypadków ich tuszowania. Ich skalę i okoliczności opisał w sporządzonym dla papieża raporcie jego specjalny wysłannik arcybiskup Charles Scicluna.

    Dotychczasowy biskup diecezji Osorno w Chile Juan Barros jest oskarżany o to, że przed laty tuszował czyny ukaranego przez Kościół i żyjącego w odosobnieniu księdza Fernando Karadimy, przedstawianego przez jego ofiary i media jako „seryjny pedofil”. Wierni tamtejszej diecezji domagali się dymisji bpa Barrosa.

    Franciszek zaprosił biskupów do Watykanu, gdy uznał, że miał niedostateczne informacje na temat Barrosa. Papież, który w 2015 roku mianował Barrosa biskupem diecezji Osorno, publicznie bronił hierarchy, m.in. podczas swej podróży do Chile. Jednak po powrocie nakazał Sciclunie przygotowanie raportu na temat nadużyć w tym kraju.

    Przed poufnymi rozmowami z biskupami przez trzy dni papież rozmawiał w Watykanie z trzema mężczyznami, ofiarami Karadimy, gdy byli nastolatkami.

    Po zakończeniu spotkań z biskupami papież przekazał im w czwartek list, w którym podziękował za „pełną gotowość, jaką okazał każdy z nich, by przystąpić do współpracy na rzecz zmian i rozwiązań”, które – jak podkreślił – „musimy wprowadzić w krótkiej, średniej i dalekiej perspektywie, by przywrócić sprawiedliwość i jedność kościelną”.

    Franciszek wyraził wdzięczność przedstawicielom episkopatu za to, że razem z nimi mógł szczerze omówić „poważne wydarzenia, które zniszczyły jedność kościelną i osłabiły pracę Kościoła w Chile w ostatnich latach”.

    „W świetle tych bolesnych wydarzeń dotyczących wykorzystywania nieletnich, władzy i sumienia zgłębiliśmy powagę sytuacji i tragiczne konsekwencje, jakie miały one szczególnie dla ofiar” – napisał.

    Przypomniał, nawiązując do swych niedawnych spotkań z ofiarami pedofilii z Chile, że poprosił je o „wybaczenie w sercu”, i zaznaczył, że do przeprosin tych dołączył w tych dniach episkopat, wyrażając „stanowczy zamiar naprawienia wyrządzonych krzywd”.

    Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*