Nauczycielka życia

Nauczycielka życia

Nie spodziewałem się, że świętowanie 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę obudzi we mnie pewien głód, którego dawno już nie czułem. Jest to nie tylko intelektualny głód powrotu do historii mojej Ojczyzny i narodu. Tak naprawdę jej szczegółowe studiowanie zakończyłem w dniu matury. Później tylko sporadyczna lektura artykułów, przeżywanie kolejnych rocznic i nic poza tym. A przecież, jak głosi stare łacińskie powiedzenie: „Historia Magistra Vitae Est”, czyli „Historia jest nauczycielką życia”. Zgodzi się z nim każdy, kto w swoim życiu pochylał się nad historią, analizował ją i widział, jak wszystko jest ze sobą powiązane i jak każde wydarzenie ma swoje przyczyny i konsekwencje. Nie ma człowieka bez historii, a także historii bez człowieka.

Moja osobista historia wpisuje się w historię narodu, ta zaś jest cząstką historii świata. Spojrzenie wstecz jest powrotem do korzeni, do źródeł, które mają wielki wpływ na to, kim jestem dzisiaj. I jak to w historii bywa, są piękne momenty, dynamiczne i twórcze, są także momenty dramatyczne i bolesne. Jedne i drugie trzeba zaakceptować, wszak nie jest się w stanie ich zmienić, bo są historią. Można jednak, a czasami nawet trzeba zmienić swoje nastawienie do niektórych jej etapów, a także uzdrowić to, co może wciąż boleć. A to uzdrowienie dokonuje się przez przebaczenie. Oczywiście zawsze pozostaje pamięć, ale ona wcale nie musi już boleć.

Św. Jan Paweł II w książce „Pamięć i tożsamość” pisał: „Człowiek nie tylko podlega nurtowi wydarzeń, nie tylko w określony sposób działa i postępuje jako jednostka i jako należący do grupy, ale ma zdolność refleksji nad własną historią i obiektywizacji, opisywania jej powiązanych biegów zdarzeń. Taką samą zdolność posiadają poszczególne ludzkie rodziny, jak też ludzkie społeczeństwa, a w szczególności narody. Te ostatnie, podobnie jak pojedynczy człowiek, są obdarzone pamięcią dziejową.” Nasz wielki rodak był człowiekiem głęboko osadzonym w kontekście kulturowym własnego narodu. Do końca pozostał Polakiem, dumnym ze swojego pochodzenia i korzeni. Myślę, że to bardzo dobry przykład i zarazem zachęta, by nie bagatelizować historii, ale wciąż do niej wracać i poznawać.

Świętując Niepodległą 11 listopada, zupełnie inaczej brzmiały śpiewane zwrotki narodowego hymnu, bardziej żywo i uroczyście. Uroczysta zmiana warty przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie, parada oddziałów wojska i innych służb mundurowych, udział tysięcy rodaków w narodowym świętowaniu, to wszystko budziło we mnie nie tylko prawdziwe wzruszenie i dumę, ale także wspomniany głód powrotu do historycznych źródeł. Są one bardzo bogate. Wiele publikacji ukazało się i wciąż powstają nowe, które przekazują historię. Poznawanie ich zmienia spojrzenie na wydarzenia, pozwala lepiej zobaczyć przyczyny, popełniane błędy, drogi do zwycięstwa i sukcesu.

Odkąd pamiętam, zawsze pasjonowało mnie poznawanie bogatej historii ludzi. Ma ona wielki wpływ na moje życie i sposób działania, motywuje, angażuje, pomaga dokonywać właściwych wyborów. Uczy także szacunku. Jakiś czas temu wróciłem do codziennego czytania „Żywotów świętych”. W moim domu rodzinnym jest takie bardzo stare wydanie „Żywotów”, które pamięta czasy pradziadków. Jest jak relikwia z przeszłości. Taka lektura bardzo mnie inspiruje do lepszego życia i działania z większym poświęceniem. To samo nastawienie jest we mnie w stosunku do książek o historii Polski. Jest ona długa, ponad tysiącletnia, bogata w wydarzenia, czasami bardzo bolesna. Jest historią każdego Polaka. I może nie wszystkim się to podoba, jest to historia o korzeniach chrześcijańskich, które ukształtowały naród. Temu faktowi nikt nie może zaprzeczyć, ani z nim dyskutować.

Historia pokazuje także konsekwencje wydarzeń, które zawsze mają wpływ na życie i kulturę narodu. Świadomość tego tłumaczy i pomaga zrozumieć wiele. Nic nie jest zawieszone w próżni. Na to, jacy jesteśmy, mają wpływ dziejowe momenty, a także filozofia, która kształtuje myślenie. A to ma wpływ na działanie i postępowanie. Są ludzie, którzy na siłę chcieliby oderwać się od korzeni, udowadniając, że można inaczej. Ignorując przeszłość, starają się żyć chwilą obecną i do niej ograniczają wszystko. Jednak nie da się tak żyć na dłuższą metę. Kard. Stefan Wyszyński mówił: „Naród bez dziejów, bez historii, bez przeszłości, staje się wkrótce narodem bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości. Naród, który nie wierzy w wielkość i nie chce ludzi wielkich, kończy się.” Dlatego warto wracać do historii i uczyć się z niej, jak żyć.

ks. Łukasz Kleczka

kleczka
Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. W latach 2011-2018 przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana. Od lipca 2018 r. wikariusz w parafii św. Jana Pawła II w Bayonne, w New Jersey.

fot.Stanislaw Rozpedzik/Epa/REX/Shutterstock

Categories: Kleczka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*