Na Nowy Rok: Szalom!

fot.pexels.com

fot.pexels.com

Nowy Rok, 2017 rok. Truizmem jest dobrze znane stwierdzenie, według którego: „Nowy Rok – nowe nadzieje”. Tak jednak w istocie czuję i tego bardzo pragnę, by spełniły się nadzieje. Czy jednak takie nowe? Raz po raz w życzeniach bożonarodzeniowych słyszałem: „Oby następny rok był lepszy”. Kontestowałem je nieco, mówiąc, że przede wszystkim chciałbym, by nie był gorszy od tego, który się właśnie zakończył. Oczywiście, zawsze może być lepiej, nigdy dość w próbach osiągnięcia tego celu. I okazuje się, że wcale to nie jest takie trudne, pod warunkiem jednak, że się chce oraz że rezygnuje się z własnego egoizmu.

W codzienności tym, co wydaje się najbardziej mnie dołować i męczyć, odbierając smak życia, jest brak jedności, zgody i miłości, na wielu płaszczyznach życia indywidualnego i społecznego. Już od grzechu pierworodnego zło niszczy w człowieku jedność, wprowadza zamęt i chaos. Ten stan powoduje, że człowiek uciekając przed nim, zaczyna się bronić, wyrządzając krzywdę innym. Okrutne jest uczucie braku harmonii, bezpieczeństwa, stabilności, świadomość czyhających zagrożeń. Ponadto nieograniczona chęć zdobywania przez jednych tego, co posiadają lub wypracowali inni, a także pragnienie władzy, budzą spory, konflikty i wojny. I to nie tylko w skali światowej. To wszystko zaczyna się w sercu człowieka, „z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli” (Mk 7, 21). Trzeba powiedzieć, cytując papieża Franciszka, że „dzisiaj mamy do czynienia niestety ze straszliwą wojną światową w kawałkach”. Rozgrywa się ona w domach rodzinnych, wspólnotach, miejscach pracy, szkołach, dosłownie wszędzie. A na poziomie rozbicia w sercu jakoś szczególnie boli i powoduje, że człowiek czuje się zagubiony, nie mogąc znaleźć swojego miejsca.

W dniu 1 stycznia, od 50 lat, Kościół katolicki przeżywa Światowy Dzień Modlitwy o Pokój. Zainicjowany przez papieża bł. Pawła VI został zaproponowany na „pierwszy dzień w kalendarzu, który odmierza rytm ludzkiego życia w czasie, stał się jak gdyby zapowiedzią i obietnicą tego, iż w przyszłych dziejach ludzkości będzie panował pokój, oparty na sprawiedliwej i dobroczynnej równowadze”. Inicjatywa nie była skierowana tylko do katolików, ale do wszystkich ludzi dobrej woli, którym bliska jest sprawa pokoju. Ten dzień modlitwy ma jednak uwrażliwić ludzi na to, czym pokój jest w swej istocie, oraz na to, że jest on prawdziwym pragnieniem ludzkiego serca.

Kilka lat temu z miłym zaskoczeniem zauważyłem, że młodzi studenci w Polsce pozdrawiali się często hebrajskim słowem „Szalom”. Z wielką przyjemnością odpowiadałem im to samo. Wszak „Szalom” znaczy „pokój”. I to w pełnym tego słowa znaczeniu. Elijas Hidalgo tłumaczy: „Większość ludzi uważa, że żyć szczęśliwie to znaczy: zrealizować zakładane cele, nigdy nie mówić źle o bliźnich, być lubianym, żyć moralnie, mieć wspaniałą rodzinę. Tak, wszystko to jest bardzo ważne, ale jeżeli w Twoim życiu zabraknie Shalom (pokoju), wtedy cokolwiek osiągnąłeś, nie cieszy”. Pan Jezus po swoim zmartwychwstaniu, ukazując się swoim uczniom, zwracał się do nich z pozdrowieniem: „Pokój wam!”. To słowo nie ma tak naprawdę odpowiednika w żadnym innym języku. Oznaczając integralną harmonię wewnętrzną człowieka, jego jasny stosunek do Boga, ludzi i świata, jest przeciwieństwem wszelkiego rozdwojenia, tego wewnętrznego i zewnętrznego. „Oznacza więc dobre samopoczucie i zdrowie, spokój sumienia, szczęście, dobrobyt, stabilność, pogodę ducha, płodność w znaczeniu fizycznym i duchowym, sprawiedliwość pojmowaną jako świętość oraz świadomość, że także w dziedzinie polityki, przyrody i teologii panuje harmonia, wszystko jest jak trzeba” (ks. Z. Podlejski).

Pozostaje pytanie, jak i gdzie taki pokój odnaleźć. Odpowiedź jest jasna: w swoim własnym sercu! Trzeba wrócić do serca, zrobić w nim porządek, odnaleźć ciszę, usunąć przeszkody, odrzucić nienawiść, przeprosić, przebaczyć, pojednać się: z samym sobą, z drugimi, z Bogiem. Stając się człowiekiem pokoju, trzeba też odrzucić wszelką przemoc i agresję oraz się ich wyrzec. Pokoju nie wystarczy odnaleźć, trzeba go ciągle praktykować. Mając go w sobie, człowiek emanuje nim wokół siebie. A to jest początek dobrego, nowego świata. Nie sądzę, że to puste marzenia. Wierzę w nie, podobnie jak w to, że któregoś dnia się spełnią. W ostatnim odcinku lubianego, popularnego i mądrego polskiego filmu „Ranczo” mąż Michałowej, Stacho (Franciszek Pieczka), stojąc z kompanami przed sklepem z butelką Mamrota mówi: „Powiem wam tak: za przyjaźń wypijmy, bo to jedna z najlepszych rzeczy na świecie! I na miłość Boską, ludzie, lubcie się trochę bardziej”. I to jest najlepsze życzenie na ten Nowy Rok, by lubić się bardziej i przyjaźnić i znajdować w sobie i wokół siebie prawdziwy pokój. Szalom!

Categories: Kleczka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*