Łączy nas piłka

fot.flooy/pixabay.com

fot.flooy/pixabay.com

Jeszcze nie opadły emocje po meczu Polski z Portugalią. Nie ukrywam, że wbrew utartemu sloganowi, który mówi że „chłopaki nie płaczą”, każdy mecz biało-czerwonych w czasie Euro 2016 kończył się dla mnie ocieraniem łez. Nie były to łzy smutku, ale dumy i szczęścia. Bo jak powiedział Pawlak Kargulowi: „Płacz, Władek! Nie wstydź się! Bo jak prawdziwy chłop płacze, to musi być święto!”. Dzisiaj chcę powiedzieć: „Dziękuję Wam, Panowie! Jesteście wspaniałą i dobrą drużyną”.

Pamiętam, że ostatnio przeżywałem podobne emocje w 1982 roku, kiedy będąc 9-letnim chłopcem oglądałem zwycięstwo naszej drużyny w meczu o trzecie mundialowe miejsce w Hiszpanii. To było trzydzieści cztery lata temu. Tegoroczny turniej mogłem częściowo przeżywać w Polsce, w strefach kibica, dzięki zaś portalom społecznościowym mogłem uczestniczyć w komentowaniu na żywo i w ten sposób wyrażać swoje emocje, opinie i uwagi.

„Łączy nas piłka” – to hasło rzeczywiście jest adekwatne do tego, co przeżywaliśmy. W takich momentach czujemy się bardziej Polakami, z pełnym zaangażowaniem towarzysząc naszym bohaterom. Tak było i w tych dniach. Do końca, do ostatniego karnego, do pozornie tylko przegranej. Nasza reprezentacja przyniosła nam wiele dobrych emocji i sporo radości. Nie wystarczało nam tylko oglądanie kolejnych meczy, nawiązywały się relacje sympatii i przyjaźni do naszych piłkarzy, w necie pełno było wywiadów, wypowiedzi i osobistych świadectw, które ukazują, kim tak naprawdę są ci młodzi mężczyźni rodem z Polski. Mówią też wprost o tym, że łączy ich nie tylko piłka, która jest wprawdzie ich wielką życiową pasją, ale także serdeczna przyjaźń i wiara w swoje możliwości, która jest im przecież tak bardzo potrzebna. Na przykład Łukasz Piszczek w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika mówi o wierze w profesjonalizm i zdolności Kuby Błaszczykowskiego, czy o autorytecie Roberta Lewandowskiego. Bez zazdrości, bez rywalizacji, ale w opcji wspólnego działania. Myślę też o tym, ile pasji i siły włożyli w turniej wszyscy nasi piłkarze! Ile radości i nadziei wniósł już na samym początku Euro młody Bartosz Kapustka! Tak naprawdę każdemu z nich, bez wyjątku, na czele z doskonałym selekcjonerem i kadrą, należą się coś więcej niż tylko brawa. W jednym z komentarzy przeczytałem: „Jak niesamowicie zmienili się nasi piłkarze. Nie chodzi mi tu o wyczyn sportowy i ich wyceny na piłkarskim rynku, ale o to jak się wypowiadają. Dawniejsi piłkarze, z nielicznymi wyjątkami, to były proste chłopaki. A dzisiaj? Brawo chłopaki, naprawdę możecie być wzorem dla młodzieży i to na każdym polu!”. Rzeczywiście, nastąpiła wielka zmiana. Nasi piłkarze stają się wzorem, w jaki sposób pasję łączyć z życiem i jak cieszyć się tym, co się robi.

Mam wrażenie, że nie tylko piłka łączyła wielu z nas w tych dniach. Także jakieś wartości, którymi żyjemy, chcemy żyć, albo o których zapomnieliśmy. Taką wartością jest na pewno Ojczyzna i godne jej reprezentowanie. Świadomość tego, że można choćby na chwilę scalić i zjednoczyć ludzi, bez względu na ich poglądy, że to są te chwile, w których ludzie podają sobie ręce, patrzą w tym samym kierunku. Nasi piłkarze pokazują też sens walki o osiągnięcie celu w życiu. Kuba Błaszczykowski nie tylko udowadniał to na boisku, ale po niecelnym karnym w meczu z Portugalią, powiedział krótko: „Tego nie zmienimy, to już się stało i trzeba iść dalej. Na pewno jest mi przykro z tego powodu, ale będę dalej walczył. W moim życiu zbyt dużo razy leżałem na ziemi, żeby nie wiedzieć o tym, że najważniejszą rzeczą jest dalej walczyć”. Każda porażka, kryzys jest po coś. Nie może człowieka powalić, pogrążyć w bezsensie. Trzeba otrząsnąć się, wyciągnąć wnioski z tej lekcji i iść dalej, podejmując walkę o kolejne wygrane.

Lawina słów wdzięczności, brawa, szacunek, słowa wsparcia, które posypały się wszelkimi możliwymi kanałami, świadczą o naszej kulturze, poczuciu braterstwa i samoświadomości. Pokazują, że nie wątpimy w naszych bohaterów. Więcej, chcemy im dodać takiego wsparcia, które pomoże im walczyć o nasze dobre imię. Nie mogę nadziwić się malkontentom, dla których ta radość i pasja są czymś bezsensownym, graniczącym wręcz z idiotyzmem. Żal mi tych zgorzkniałych ludzi, którzy zanim jeszcze sędzia rozpoczynał spotkanie, prorokowali porażkę naszej drużyny. Czemu to służy? Nie wiem. Na Jagielloński24.pl ktoś napisał: „Trudno powiedzieć, kto w tej drużynie zasługuje na szczególne wyróżnienie. Dlatego doceńmy całą drużynę. Nie tyle nawet za grę, ale za to co sobą reprezentują. Wielki szacunek. A dzieciaki znów mają swoich podwórkowych bohaterów z prawdziwego zdarzenia”. I to jest najważniejsze! Dlatego: Polacy – dziękujemy!

Categories: Kleczka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*