Kilka myśli o jedności

fot.pixabay.com

fot.pixabay.com

Niewielka, przytulna kaplica w podkarpackiej wiosce. Siostry zakonne kończą wieczorne modlitwy: „Pomódlmy się o jedność: «Gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam znajdziesz Boga żywego»…”. To stały, codzienny element modlitwy sióstr zawierzenia. Być może nawet niezauważalny przez uczestniczących w nabożeństwie, a jednak mający wielki sens. Świat jest podzielony, ludzie kłócą się ze sobą, praktycznie o wszystko. Na scenie politycznej, pomiędzy religiami, w Kościele, w pracy, w rodzinach i wspólnotach. W tym podzielonym świecie żyje rozbity i zagubiony człowiek. Zło „kocha” podziały, rozbijając jedność, zatruwając dobrą atmosferę relacji i same relacje, poprzez zdrady, niewierności, zawiść, zazdrość i nienawiść. Cicha modlitwa sióstr wznosi się do Boga, będąc błaganiem o to, by pragnienie jedności, zgody i miłości zwyciężyło.

Począwszy od 1908 roku, każdego roku w styczniu chrześcijanie obchodzą Tydzień Modlitw o Jedność. Jest on okazją do wspólnych nabożeństw i spotkań, modlitwy i wymiany myśli, poszukiwania dróg pojednania i jedności. Pojednanie jest źródłem życia, kiedy go brakuje, coś zaczyna umierać. Zraniony i rozbity człowiek, będąc częścią świata, który jest w stanie wojny, traci radość życia, zamyka się i izoluje. Wchodzi w pustkę, która wyjaławia go i pozbawia zdolności kochania, a w pojawiającym się lęku stawia go naprzeciw drugiego, czyniąc go wrogiem. Chrześcijanie mówią o tym, że „świat potrzebuje posługi pojednania, która przełamie bariery, zbuduje mosty, wprowadzi pokój i otworzy drzwi do nowego sposobu życia w imię Tego, który pojednał nas z Bogiem – Jezusa Chrystusa. Jego Duch Święty prowadzi nas do pojednania w Jego imię”. To nie są tylko pobożne życzenia. To jest rzeczywistość, o którą trzeba i warto się postarać. Wszelkimi sposobami.

Bywa tak, że myśląc o rzeczach wielkich, nie dostrzega się w ogóle tego, co najbliżej. Podziały to nie tylko kwestia gdzieś tam, odległa, one są w każdym człowieku i społeczności. Można by przytoczyć szereg przykładów, jak ludzie uważający się za pobożnych i religijnych w imię, niestety, swoich racji, zasłyszanych teorii, źle interpretowanemu przesłaniu Biblii i nauczania Kościoła potrafią walczyć ze sobą, grzebiąc jedność. Jest to często wynikiem braku pokory, nieumiejętności słuchania, zaślepienia hasłami, wezwaniem do walki, tylko o co?

Osobiście wydaje mi się, że w kwestii budowania jedności potrzeba przede wszystkim zmiany mentalności. Nie chodzi bynajmniej o tolerancję wszystkiego lub bezkrytyczną zgodę na wszelkie propozycje. Chodzi o otwartość umysłu i serca na drugiego człowieka, który może myśleć inaczej, wierzyć inaczej, modlić się inaczej. Otwartość jest pierwszym krokiem ku temu, by zacząć budować mosty jedności. Wychodzenie sobie naprzeciw w zwyczajnych, drobnych sprawach, wyciągnięcie ręki, pozdrowienie się, rozmowa, wszystko buduje atmosferę, w której ludzie chcą być razem i mają odwagę do tego, żeby dzielić się ze sobą wartościami i dobrem. Nie da się inaczej.

W mojej rodzinnej miejscowości w Polsce sąsiedzi, którzy byli ewangelikami, nigdy nie byli kimś obcym, innym. Zawsze mieliśmy dobre i serdeczne relacje, bez podziału na lepszych czy gorszych. W jednej z katolickich parafii na południu Chicago proboszcz nie widzi problemu, by użyczać sali pod kościołem wspólnocie prawosławnej, która po sąsiedzku boryka się z problemami lokalowymi, dla zorganizowania spotkań socjalnych. Wszystko tak naprawdę zależy od dobrej woli i otwartości na drugich. Tak buduje się jedność. Gorzej, kiedy ludzie zacietrzewieni w swoich poglądach stygmatyzują innych, podżegając do walki. To nie jest chrześcijańskie postępowanie. A przecież tak się dzieje. Efektem takiego działania jest zadawanie kolejnych ran, które bolą, zniechęcają i rujnują.

Sposobem budowania jedności jest miłość, świadomość tego, że Bóg posłał swojego Syna, Jezusa Chrystusa, aby przez śmierć na krzyżu zbawił wszystkich ludzi. Bogu chodzi o każdego człowieka, bo każdy został przez Niego stworzony. Zatem i ci, którzy tworzą Kościół święty, i ci, którzy nie przyjęli jeszcze Ewangelii, żydzi, muzułmanie, a także ci, którzy poszukują nieznanego Boga po omacku, na różne sposoby, mają prawo, by odnajdując w swoim życiu Boga, mogli zostać zbawieni. Zbawieni to znaczy zjednoczeni, zebrani razem, by tworzyć na nowo jedno ciało. Taka jest nauka Kościoła, wypływająca wprost z Ewangelii. I nie ma tutaj co dyskutować, trzeba działać, odważnie i konsekwentnie, nie przekreślając nikomu prawa do zbawienia. Bo zresztą kim jesteśmy, żeby móc wyrokować? Zostawmy Panu Bogu ocenę, a sami dawajmy świadectwo bycia ludźmi gotowymi do pojednania.

Tydzień modlitwy o jedność chrześcijan to nie tylko przypomnienie, wezwanie do codziennej modlitwy o pojednanie i budowanie jedności w sobie i wokół siebie, ale to prawdziwa prowokacja, by nie bać się zmieniać mentalności i wyciągać ręce do innych, tak jak tego chce Bóg. „Aby byli jedno”, bo w jedności jest siła.

ks. Łukasz Kleczka

Categories: Kleczka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*