Wracając do codzienności

Wracając do codzienności

Powroty do rzeczywistości po wakacyjnym urlopie do łatwych nie należą. Zmiana rytmu życia, mniej obowiązków i ogólnie większy luz, sprzyjają rozleniwieniu. Myślę jednak, że każdy powrót jest jakąś nową szansą na zmianę, bądź tylko korektę swojego życiowego rytmu oraz codziennych zachowań. Może być jakimś nowym początkiem.

”W Imię Boże!” – tak rozpoczynam każdy mój dzień i tak staram się go kończyć. Bez względu na warunki. Po pierwsze – porządek. Bardzo przeszkadza mi bałagan. Niestety nie należę do ludzi uporządkowanych. Stąd wiem, ile kosztuje ogarnięcie przestrzeni swojego życia. Nieporządek rozprasza i wprowadza chaos. I nawet jeśli należę do ludzi, którzy pracując mają wokół siebie tak zwany „twórczy bałagan”, to utrata kontroli nad nim powoduje, że szybciej się męczę i słabiej potrafię się skupić. Ten zewnętrzny porządek jest też jakimś odzwierciedleniem tego, co panuje w moim wnętrzu. Nieuporządkowanie w środku, w sobie, jest częstą przyczyną napięć, nerwów, agresji, którą mogę wyładować na innych, ale także na samym sobie. Myślę, że warto zwracać uwagę na regularne robienie porządku w sobie, jak i wokół siebie.

Idealną sprawą jest ustalenie ze sobą samym oraz z budzikiem, godziny wstawania. Takiej, która pozwoli mi spokojnie się obudzić, rozpocząć dzień, przygotować do pracy czy szkoły. Coraz częściej brakuje mi poranków. A żeby one były, trzeba umówić się jednak na odpowiednio wcześniejsze wstanie z łóżka. Kiedy wstępowałem do klasztoru, musiałem zaakceptować coś, co w zakonach nazywa się po łacinie „horarium”, czyli plan dnia. Jest on stały i niezmienny. Zmodyfikowany jedynie na niedziele i święta. Jest niesamowitą pomocą w organizacji codzienności. Każe nie tylko wstawać o określonej godzinie, ale także w niedługim czasie stawić się na poranną modlitwę. Spotykam w życiu, coraz więcej ludzi, którzy wstają bardzo wcześnie rano i zaraz po wstaniu… medytują! Nauczyli się chrześcijańskiej metody medytacji lub też modlitewnego czytania Pisma świętego i w ten sposób rozpoczynają swój dzień. Oczywiście to tylko nikły procent ludzi. Zauważyłem, że zwłaszcza w miastach, naprawdę wiele osób wstaje wcześnie rano, by zacząć dzień na siłowni lub biegając. Od samego rana ładują duchowe i fizyczne akumulatory, by móc dobrze i twórczo przeżyć dzień, bez względu na pogodę. Jeśli już mam ustaloną godzinę wstania, to warto od razu umówić się na godzinę położenia się na nocny odpoczynek. Jedno z drugim jest ściśle powiązane.

Nie zawsze jest możliwość ustalenia stałego programu zajęć. Ale dobrze jest wiedzieć, co dziś mam do zrealizowania i ile chcę osiągnąć. Lubię ludzi, którzy dbają nie tylko o ilość wykonanej pracy, ale którzy koncentrują się także na jej jakości. Kiedy wiem, jaki mam plan, ustalam sobie małe przerwy na odpoczynek, na krótką modlitwę, na relacje, na portale społecznościowe. Wszystko jednak osadzam w odpowiednim kawałku czasu. Naprawdę podziwiam ludzi, którzy codziennie znajdują czas, by zajrzeć na chwilę modlitwy do kościoła czy wziąć udział we mszy.

Profesor Antoni Kępiński, psychiatra, pisał: „Dynamika życiowa ma charakter pulsujący. Subiektywnym jej wyrazem jest nastrój. Świat kurczy się w smutku, a rozszerza w radości. Wiąże się z tym subiektywne odczucie własnego wieku. Człowiek czuje się młody, gdy jego świat jest rozległy, gdy może swobodnie rzutować siebie w przyszłość, a stary, gdy już nic przed sobą nie widzi prócz ciemnej ściany przyszłości”. Dobra refleksja na kolejny nowy początek. I pytanie – jak to u mnie wygląda? Jaki jest mój codzienny świat? Warto się wzajemnie motywować i dobrze jest w życiu takie motywacje znajdować. Najlepiej, jeśli to będzie konkretny człowiek.

ks. Łukasz Kleczka

kleczka
Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. W latach 2011-2018 przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana. Od lipca 2018 r. wikariusz w parafii św. Jana Pawła II w Bayonne, w New Jersey.

fot.Pexels.com

Categories: Kleczka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*