Parlament Europejski poparł „ACTA 2”. „Cenzura prewencyjna stanie się faktem”

Parlament Europejski poparł „ACTA 2”. „Cenzura prewencyjna stanie się faktem”

Właściciele serwisów internetowych, którzy będą ponosić faktyczną odpowiedzialność za treści umieszczane przez niezwiązanych z nimi ludzi, nie będą ryzykować. Kontrola będzie miała charakter powszechny i niezwykle dogłębny” – mówi nam  Krzysztof Woźniak vel. „Ator” – twórca „wideoprezentacji”, popularnego kanału w serwisie YouTube.com

Krzysztofa Woźniaka fot.archiwum Krzysztofa Woźniaka

Tomasz Winiarski: – Parlament Europejski przegłosował dyrektywę ws. praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Zwolennicy tych zmian argumentują to potrzebą ochrony praw autorskich twórców, wydawców oraz dziennikarzy. Przeciwnicy zmian wieszczą natomiast cenzurę prewencyjną i koniec wolności w sieci, samą dyrektywę nazywając „ACTA 2”. Kto ma rację? Czy faktycznie nadchodzi koniec wolnego Internetu, który znamy?

Krzysztof Woźniak vel. „Ator”: – Tzw. „Acta 2” nie chroni praktycznie praw autorskich twórców i dziennikarzy, gdyż chodzi w niej o prawa majątkowe, a te w standardowych umowach są zwykle sprzedawane wydawcom. Chodzi więc o interes wydawców – zwykle będących dużymi korporacjami medialnymi. Zagrożenie dla wolności Internetu jest natomiast bardzo realne. Cenzura prewencyjna stanie się faktem. Właściciele serwisów internetowych, którzy będą ponosić faktyczną odpowiedzialność za treści umieszczane przez niezwiązanych z nimi ludzi, nie będą ryzykować. Kontrola będzie miała charakter powszechny i niezwykle dogłębny. To tak jakby robił Pan imprezę i wiedział, że jeśli ktoś popełni na niej przestępstwo, to Pan poniesie za to odpowiedzialność karną. Wtedy bardzo uważnie prześwietli Pan wchodzących i w razie jakichkolwiek wątpliwości, nie wpuści osoby do środka. I to o te wątpliwości tu chodzi. Człowiek może chcieć zamieścić coś, co nie narusza niczyich praw, ale mu się nie pozwoli, bo właściciel serwisu nie będzie pewien.

Platforma Obywatelska w okresie poprzedzającym głosowanie w PE potępiała proponowane zmiany. Ostatecznie jednak 7 jej europosłów poparło kontrowersyjną dyrektywę. To cyniczna gra od początku obliczona na zmanipulowanie polskich wyborców, czy wewnątrzpartyjne podziały i brak subordynacji?

– Moim zdaniem oba. Zauważmy, że za tzw. „Acta 2” głosowali głównie europosłowie PO, którzy dostali fatalne miejsca na listach. Zemsta na panu Schetynie jest tutaj prawdopodobnym motywem. Ale cynizmu nigdy żadnej partii odmówić nie można. Stare porzekadło mówi: „po tym można poznać, że polityk kłamie, iż rusza ustami”. Faktem jest, że PO swego czasu popierała „oryginalne Acta”, ale i PiS nie jest bez winy. Zwróćmy uwagę, że partia rządząca i zależne od niej w praktyce media nie motywowały prawie wcale do udziału w protestach przeciw tzw. „Acta 2”. Skupiali się raczej na nagłaśnianiu „zdrady wolnego Internetu” przez Platformę.

Najwięcej kontrowersji wzbudził art. 11, który nakłada na agregatory treści w Internecie obowiązek posiadania licencji na publikowane przez nie materiały oraz art. 13. W myśl tego drugiego, to portale internetowe np. YouTube będą odpowiadały za naruszenia praw autorskich przez ich użytkowników. Czy zmiany te oznaczają potocznie zwany „podatek od linków” oraz prewencyjną cenzurę treści zamieszczanych w sieci?

– Nie podatek – bardziej opłatę. Podatek płaci się instytucji państwowej lub samorządowej, a tu pieniądze zgarną prywatne podmioty. Ale z grubsza TAK. Cenzura prewencyjna stanie się faktem. Na YouTube już istnieje – jest to cenzura finansowa. Jeśli publikujesz treści niechciane, to na nich nie zarabiasz.  Teraz dojdzie do tego cenzura całkowita i będzie powszechna we wszystkich serwisach. Ciekawe jest tutaj zachowanie YouTube (korporacja Google), które formalnie było przeciw ACTA 2, ale masowo wyłączało monetyzację na filmach, na których jutuberzy sprzeciwiali się wprowadzeniu „Acta 2”. Czyżby algorytm YouTube działał wbrew interesom korporacji?

Europosłowie PiS sprzeciwili się unijnej dyrektywie, Polska jest również w grupie państw, które w Radzie Europy potępiają nowe przepisy. Większość krajów jest jednak „za”, co oznacza, że nie ma szans na zablokowanie tych zmian i Warszawa będzie zmuszona do implementacji unijnego prawa. To definitywna porażka wszystkich środowisk, które oprotestowywały tzw. „ACTA 2”. Czy dostrzegasz jeszcze jakieś światełko w tunelu?    

– Wynik bitwy pozostaje niepewny, aż do ostatniego sztychu. Szansa jest. Przy głosowaniu były błędy formalne – można podważyć głosowanie. Niedługo są Eurowybory. Zmiana dyrektywy przez przyszły skład Europarlamentu jeszcze przed jej wejściem w życie jest możliwa. Liczę też mocno na Niemców, którzy wywierają coraz większy wpływ na Angelę Merkel. Najśmieszniejsze jest to, że przeciw tzw. ACTA 2 protestują głównie ludzie tacy jak ja – czyli twórcy tworzący oryginalne treści – my zarobimy więcej pieniędzy dzięki ACTA 2. Tyle że dla mnie pieniądze są mniej ważne od wolności. Jeśli Acta 2 wejdzie, to YouTube zacznie ewoluować w stronę telewizji internetowej. Ja odnajdę się tam bez problemu, ale wolałbym, aby to nadal było wolne medium, a nowi twórcy mogli dostawać taką samą szansę, jaką kiedyś dano mnie. Nawet jeśli dla mnie oznacza to większą konkurencję i brak dodatkowych przychodów.

Dziękuję za rozmowę.

 

Kanał Krzysztofa Woźniaka:

 

 

fot.Filip Singer/EPA/REX/Shutterstock

Categories: Internet, Wywiad, Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*