Wiele twarzy FaceApp. Czy rosyjska aplikacja do postarzania zdjęć jest bezpieczna?

Zaglądanie w przyszłość, za kliknięciem jednego przycisku w telefonie, może wydawać się kuszące. Tak jest przynajmniej w przypadku co najmniej stu milionów internautów na całym świecie – użytkowników aplikacji FaceApp, która umożliwia zobaczenie swojego postarzonego wizerunku. Teraz zaniepokojenie popularną aplikacją wyrażają eksperci od cyberbezpieczeństwa, amerykański Senat oraz Krajowy Komitet Demokratów. Wszystko dlatego, że za aplikacją stoi rosyjski deweloper.

W internecie zawrzało od #FaceAppChallenge. Artyści, celebryci, sportowcy i zwykli internauci umieszczają w mediach społecznościowych zdjęcia swojej twarzy postarzonej o dziesięciolecia. Taki skok w przyszłość możliwy jest dzięki FaceApp, najpopularniejszej obecnie bezpłatnej aplikacji dostępnej w Apple Store i na Google Play. Specjalne filtry nałożone na dostarczoną przez użytkownika fotografię pozwalają na transformację wyglądu – możesz być więc nie tylko starszy, lecz młodszy, mieć inną fryzurę, inny wyraz twarzy, być bardziej męski lub bardziej żeński itp.

Rosjanie za aplikacją

Choć FaceApp nie jest nowa (pierwszy raz pojawiła się w 2017 r.), to wraz z kolejnymi aktualizacjami za każdym razem wzbudzała nowe zainteresowanie. Tym razem oprócz fali popularności pojawiło się pytanie o bezpieczeństwo danych. A to dlatego, że twórcą aplikacji jest Rosjanin, siedziba firmy znajduje się w rosyjskim Petersburgu, a zdjęcia użytkowników, bądź co bądź, zachowywane są choć częściowo na rosyjskim serwerze. Jednak dopiero w czwartek 18 lipca FaceApp wprowadziła alert, zawiadamiający nowych użytkowników o fakcie zachowywania zdjęć.

Niepokój jest uzasadniony, biorąc pod uwagę historię ingerencji Rosji w amerykańskie wybory prezydenckie w 2016 roku. Eksperci podkreślają, że zdjęcia mogą być przecież wykorzystane do stwarzania fałszywych profilów internetowych, a nawet kradzieży tożsamości. I choć na razie nie ma dowodów na to, że rosyjski rząd ma dostęp do tych zdjęć, sama myśl, że jest możliwe, dla wielu jest źródłem niepokoju. FaceApp i jej deweloper Jarosław Gonczarow oświadczyli w środowej rozmowie z CNBC, że zachowywane jest tylko oryginalne zdjęcie użytkownika – nie cała galeria zdjęć z jego urządzenia – i że na serwerze pozostaje ono nie dłużej niż 48 godzin. Cyberspecjaliści podkreślają jednak, że nie ma możliwości sprawdzenia prawdziwości tych stwierdzeń.

Od góry: Katarzyna Popko, Mateusz Pankiewicz, Magda Marczewska i Grzegorz Bartusiak z Radia WPNA 103.1 FM po użyciu aplikacji Face App

 

A tak Mateusz Pankiewicz, Katarzyna Popko, Magda Marczewska i Grzegorz Bartusiak wyglądają na co dzień, bez internetowych aplikacji

Sprawa dla FBI

Pozostaje zatem pytanie, dlaczego w warunkach świadczenia usług (które rzadko kto czyta podczas instalacji) znajduje się sformułowanie, że użytkownik udziela FaceApp „bezwarunkowej, nieodwołalnej i ciągłej (…) zgody na użycie, powielanie, modyfikowanie, publikowanie (…)” treści użytkownika, do których należą zdjęcia, dane i wizerunek. Akapit ten w ostateczności zaniepokoił nie tylko ekspertów od bezpieczeństwa i marketingu internetowego, lecz także zwykłych ludzi oraz polityków.

Senator Chuck Schumer, lider demokratów w Senacie, w środę 17 lipca wystosował pismo do Federalnego Biura Śledczego (FBI) oraz Federalnej Komisji Handlu (FTC), w którym wyraził swoje obawy o zagrożenie prywatności milionów obywateli amerykańskich, a także bezpieczeństwa krajowego. „Biorąc pod uwagę lokalizację FaceApp w Rosji, powstaje pytanie, jak i kiedy firma udostępnia dane obywateli Stanów Zjednoczonych stronom trzecim, w tym potencjalnie obcym rządom” – napisał Schumer. Przypomniał również, że sam szef FBI stwierdził na początku roku, że Rosja nadal pozostaje znacznym zagrożeniem wywiadowczym dla Stanów Zjednoczonych i aktywnie prowadzi wrogą działalność przeciwko Stanom Zjednoczonym w przestrzeni cybernetycznej. Senator wezwał FBI do zbadania, czy poufne dane milionów Amerykanów – użytkowników FaceApp mogą trafić w ręce rosyjskiego rządu lub związanych z nim podmiotów. Jednocześnie wezwał Federalną Komisję Handlu do podjęcia działań na rzecz ochrony Amerykanów, w tym przedstawicieli rządu i personelu militarnego, przed potencjalnym zagrożeniem.

Zabawa nie dla kandydatów

Zaniepokojony jest również Krajowy Komitet Demokratyczny (DNC), który w środę wysłał do sztabów wyborczych demokratycznych kandydatów na prezydenta e-mail z ostrzeżeniem przed używaniem FaceApp. Szef komitetu ds. bezpieczeństwa, Bob Lord, napisał w nim, że „choć ryzyko dotyczące prywatności nie jest w tej chwili jasne, korzyści z unikania aplikacji przewyższają podejmowanie ryzyka”. Demokratycznym kandydatom na prezydenta (których w tej chwili jest 25) odradzono korzystanie z aplikacji, a tym, którzy już pokusili się o zabawę, doradzono natychmiastowe odinstalowanie FaceApp.

Warto przypomnieć, że przed wyborami w 2016 roku rosyjscy hakerzy zdobyli dostęp do sieci DNC za pomocą różnych technik, w tym tzw. phishingu polegającego na wyłudzaniu danych przez podszywanie się pod osoby lub instytucje.

Zdaniem większości ekspertów zagrożenie, jakie niesie ze sobą korzystanie z FaceApp, jest realne. Nikt z użytkowników nie jest w stanie sprawdzić, które zdjęcia w rzeczywistości zachowywane są na rosyjskim serwerze i co naprawdę się z nimi dzieje. Bezpłatna i na pozór niewinna zabawa w postarzanie się na FaceApp może mieć bowiem wiele twarzy. Zresztą, czy naprawdę tak śpieszno nam do starości?

Joanna Marszałek
j.marszalek@zwiazkowy.com

Zdjęcia: archiwum Radia WPNA 103.1 FM

Categories: Internet, Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*