Żadnych sanktuariów. Kongres kontra nielegalna imigracja

fot.ICE.gov

Odkąd Donald Trump objął urząd prezydenta, liczba aresztowań nieudokumentowanych imigrantów wzrosła, a ilość przypadków nielegalnego przekraczania granicy spadła. Zdaniem działaczy imigracyjnych ma to bezpośredni związek z ostrą retoryką imigracyjną nowego gospodarza Białego Domu. Jednak na froncie legislacyjnym niewiele zostało zrobione. Aż do zeszłego tygodnia, gdy do Izby Reprezentantów trafiły projekty Kate’s Law oraz No Sanctuary for Criminals Act.

Jeszcze zanim amerykański Kongres udał się na przerwę w związku z Dniem Niepodległości, zdominowana przez republikanów Izba Reprezentantów zatwierdziła dwa projekty ustaw wymierzonych w nielegalną imigrację. Dla prezydenta Trumpa, dla którego zaostrzenie przepisów imigracyjnych od początku było jednym z priorytetów, to pierwsza poważna próba zmiany tych regulacji na drodze legislacyjnej. Do tej pory zapowiadane podczas kampanii imigracyjne cele osiągał podpisując liczne dekrety.

Dzień przed głosowaniem w Izbie Reprezentantów prezydent Trump spotkał się w Białym Domu z rodzinami osób zabitych przez imigrantów przebywających w kraju bez udokumentowanego statusu. Podczas tego spotkania jeszcze raz podkreślił niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą nielegalna imigracja. Po głosowaniu pochwalił Izbę Reprezentantów za zatwierdzenie projektów i zaapelował do Senatu, aby działał w obronie życia Amerykanów.

Ustawą w nielegalnych

Projekt ustawy Kate’s Law, który przeszedł w izbie niższej Kongresu większością 257 do 167 głosów, zaostrza kary więzienia dla deportowanych cudzoziemców, którzy powtórnie nielegalnie przekraczają granicę Stanów Zjednoczonych. Projekt został nazwany imieniem 32-letniej Kathryn Steinle, zastrzelonej w 2015 r. w San Francisco przez nieudokumentowanego imigranta Juana Francisco Lopeza-Sancheza. Mężczyzna, który nie przyznał się do winy, został pięciokrotnie deportowany i pięciokrotnie przedostał się z powrotem do Stanów Zjednoczonych. Kilka miesięcy przed zbrodnią został omyłkowo wypuszczony na wolność przez przedstawicieli biura szeryfa mimo wniosku służb imigracyjnych o pozostawienie go za kratkami.

Drugi projekt, pod nazwą No Sanctuary for Criminals Act, uniemożliwia stanom i miastom azylowym odmawiającym współpracy ze służbami imigracyjnymi otrzymywanie niektórych środków federalnych z Departamentu Sprawiedliwości oraz Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego, w tym np. środków na walkę z terroryzmem czy wyposażenie dla policji. Projekt ten został przegłosowany większością 228 do 195.

Inspektor generalny Departamentu Sprawiedliwości przywołał stan Kalifornia oraz duże miasta, w tym Chicago, Nowy Jork i Filadelfię jako miejsca, gdzie istnieją bariery w wymianie informacji między policją a służbami imigracyjnymi. Pod koniec kwietnia administracja Trumpa wysłała listy z ostrzeżeniem do dziewięciu jurysdykcji, w tym władz Chicago i powiatu Cook, że jeżeli do 30 czerwca nie udokumentują woli współpracy ze służbami imigracyjnymi, mogą stracić cenne środki niezbędne do egzekwowania prawa. Terminu tego dotrzymały Nowy Jork, Filadelfia, Connecticut, Las Vegas i Nowy Orlean.

Działacze imigracyjni podkreślają, że łącznie około 600 miast i powiatów mogłoby utracić cenne pieniądze federalne.

Za i przeciw

Zwolennicy ustawy o miastach azylowych podkreślają prostą regułę: jeśli chcesz otrzymywać od rządu federalnego pieniądze podatnika na przestrzeganie prawa, jako miasto musisz przestrzegać prawa. Zadowolenie z zatwierdzenia ustawy wyraził sekretarz biura Bezpieczeństwa Narodowego John Kelly, który po raz kolejny zapowiedział egzekwowanie prawa mimo gróźb i presji ze strony niektórych demokratycznych kongresmenów. Prokurator generalny Jeff Sessions, który również spotkał się z rodzinami ofiar nielegalnych imigrantów, powiedział, że gdyby władze San Francisco postawiły dobro publiczne na pierwszym miejscu, Kate Steinle dziś by żyła.

Niezupełnie – twierdzi demokratyczny poseł z Illinois Luis Gutierrez, argumentując, że Kate’s Law nie miałoby żadnego wpływu na życie kobiety, gdyż zabójca Steinle został wypuszczony na wolność w wyniku błędu Biura Więziennictwa. Jego zdaniem, jak również innych sprzeciwiających się demokratów, oba projekty są złowrogie i wymierzone w imigrantów, którzy oprócz faktu bycia nieudokumentowanym, ciężko pracują i przestrzegają prawa. Przeciwnicy ustaw twierdzą ponadto, że mają one na celu odwrócenie uwagi od nieudolności republikanów w stanowieniu o innych ważnych obecnie sprawach, jak ubezpieczenia zdrowotne, budżet, czy cięcia podatkowe.

Mimo wysiłków republikanów mających na celu obronę życia Amerykanów, problemem obu ustaw jest fakt, że nie istnieją żadne dowody na to, że nieudokumentowani imigranci popełniają więcej przestępstw.

Obrońcy praw imigrantów uważają, że obie ustawy są niekonstytucyjne i odrzucają prawa cywilne i prawa człowieka w odniesieniu do imigrantów. Wielu ekspertów twierdzi również, że jeśli przepisy weszłyby w życie, poziom przestępczości w rzeczywistości by wzrósł, gdyż wielu nieudokumentowanych zaprzestałoby zgłaszania przestępstw w obawie przed deportacją – zjawiska już zaobserwowane m.in. w okolicy Chicago.

Fakty czy mity?

Mimo wysiłków republikanów mających na celu obronę życia Amerykanów, problemem obu ustaw jest fakt, że nie istnieją żadne dowody na to, iż nieudokumentowani imigranci popełniają więcej przestępstw. Według projektu PoliFact.com weryfikującego oświadczenia, którymi posługują się politycy, nie istnieje krajowa baza danych ani żadne badanie, które dowodziłoby, że jest inaczej.

Liczba nieudokumentowanych imigrantów w USA potroiła się w latach 1990-2013, podczas gdy w tym samym czasie liczba przestępstw z użyciem przemocy spadła o 48 proc., zaś liczba przestępstw przeciwko mieniu – o 41 proc. Niektóre badania wykazały, że imigranci – zarówno legalni, jak i nielegalni – popełniają ogółem mniej przestępstw niż osoby urodzone w Stanach Zjednoczonych.

Co będzie dalej?

Czy projekty ustaw przejdą w Senacie i trafią na biurko wyczekującego ich prezydenta? Komentatorzy podkreślają, że są na to małe szanse. Aby pokonać obstrukcję parlamentarną, republikanie w Senacie potrzebują 60 głosów, a mają tylko 52. Inna wersja Kate’s Law, zaproponowana przez republikańskiego senatora Teda Cruza, w zeszłym roku poniosła porażkę głosami 55 przeciw i 42 za. Warto również dodać, że w kwietniu sędzia federalny tymczasowo zablokował wysiłki administracji prezydenta Trumpa, zmierzające do pozbawienia miast azylowych grantów federalnych, orzekając, że tylko Kongres może decydować w sprawie wydawania środków finansowych.

Joanna Marszałek

j.marszalek@zwiazkowy.com

Categories: Imigracja

Comments

  1. Marcin
    Marcin 9 lipca, 2017, 17:08

    Panie Prezydencie dobra robota!

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*