Wznoszenie murów to brak skutecznych rozwiązań nieuregulowanej imigracji

fot.Orlando Barria/EPA

fot.Orlando Barria/EPA

Wznoszenie murów na granicach nie rozwiązuje problemu ani nieuregulowanego napływu imigrantów, ani ekstremistów islamskich. To działanie władz wynikające z bezradności i braku skutecznego i perspektywicznego rozwiązania sytuacji – mówi PAP Rafał Baczyński-Sielaczek.

„Powody, dla których powstają te mury, chociażby na granicy turecko-syryjskiej, czy węgiersko-serbskiej, leżą nie w miejscach, gdzie są tworzone, tylko w większości poza Europą” – podkreśla analityk ds. migracji z Instytutu Spraw Publicznych (ISP).

„To tam przebiegają szlaki migracyjne z miejsc, które charakteryzują się bardzo silnymi czynnikami wypychającymi, czyli zmuszającymi ludzi do wyjazdów. Można powiedzieć, że tak jak zamknięte osiedla nie rozwiązują problemu niskiego poziomu bezpieczeństwa, czy wysokiej przestępczości w dzielnicach miast, tak mury i zasieki nie rozwiążą problemów migracyjnych, z jakimi obecnie boryka się Europa” – mówi PAP Baczyński-Sielaczek. „To są półśrodki, rozwiązania bardzo doraźne i krótkowzroczne” – podkreśla.

Jego zdaniem, aby rozwiązać problemy związane z migracjami na świecie, należy przede wszystkim ustabilizować sytuację w krajach, z których pochodzi większość osób wybierających te szlaki. Głównie chodzi tu o Irak, Afganistan, Syrię, Róg Afryki, Sudan. „To są kraje, w których toczył lub toczy się otwarty konflikt zbrojny. W pozostałych, jak np. w regionie Afryki Środkowej mamy do czynienia ze straszliwie trudnymi warunkami do życia. Rozkład społeczno-ekonomiczny i polityczny tych państw powoduje, że ludzie są wręcz zmuszeni do opuszczenia miejsc pobytu, aby ratować siebie i rodziny przed głodem” – tłumaczy.

Według analityka ISP z jednej strony Europa musi uspójnić system azylowy i wypracować wspólną politykę migracyjną, z drugiej działać na rzecz polepszenia sytuacji państw, z których ludzie masowo migrują.

Baczyński-Sielaczek zwraca uwagę, że „wspólny system azylowy w Europie działa tylko na papierze”. „Państwa w praktyce stosują różne warunki, na postawie których przyznawana jest ochrona w Europie. Tak naprawdę nie działa porozumienie Dublin III, zakładające konieczność składania wniosku azylowego w pierwszym państwie, do którego migrant dotrze. Mamy przypadki Grecji, Włoch, gdzie system identyfikacji cudzoziemców jest bardzo nieszczelny i państwa te niewiele robią, żeby system ów uszczelnić, licząc, że ci niezidentyfikowani migranci pojadą dalej, na północ Europy” – wskazuje.

Ekspert zwraca uwagę, że kryzys migracyjny, czy uchodźczy, który ma obecnie miejsce w Europie, to permanentny kryzys trwający od wielu lat. „To on pokazał głębokie podziały, jakie istnieją na tym tle w UE” – dodaje. „Bardzo dobrym przykładem jest Polska, która dopiero po długim czasie zgodziła się na przyjęcie uchodźców z południa Europy i z obozów przejściowych w Libanie, co wynika z tego, że polityka zagraniczna Warszawy bardziej zorientowana jest na Wschód, w kierunku Ukrainy” – mówi rozmówca PAP. „Widzimy zatem dwie różne optyki krajów Europy Południowej i Europy Wschodniej” – wskazuje.

Baczyński-Sielaczek obawia się, że pod pozorami retoryki związanej z bezpieczeństwem wewnętrznym UE przestanie działać polityka azylowa Unii; „że zbudowanie +twierdzy Europa+ i ścisłe kontrolowanie granic Unii doprowadzi do sytuacji, gdzie uchodźca czy migrant, który ucieka z terenu ogarniętego konfliktem zbrojnym, nie będzie miał szansy złożyć wniosku azylowego na terenie UE”.

„Obecnie w UE bardzo skutecznie egzekwuje się zakaz zabierania na pokłady samolotów, czy statków osób nieposiadających podstaw do wjazdu na teren Unii. Ale w ten sposób daje się przecież zarobić np. przemytnikom” – zwraca uwagę ekspert. „Paradoksalnie – jak dodaje – okazuje się, że organizacje przemytnicze, trudniące się przemytem ludzi z Afryki Północnej do Europy, części tych ludzi, którzy są rzeczywiście uchodźcami, umożliwiają dotarcie do Europy i złożenie wniosku o status uchodźcy”. „Inaczej większość z tych osób nie miałaby w ogóle takiej możliwości” – zaznacza. „Uszczelnienie granic spowoduje zatem zamknięcie Europy dla uchodźców, a do czegoś takiego nie możemy dopuścić” – podkreśla ekspert.

Zauważa ponadto, że np. obozy dla Syryjczyków przy granicy turecko-syryjskiej są infiltrowane przez dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS), którzy na zdobytych terenach w Syrii i Iraku ustanowili w ub.r. samozwańczy kalifat. „Oni się w tych obozach pojawiają, aczkolwiek należy cały czas podkreślać, że uzyskanie statusu uchodźcy w Europie nie będzie na pewno drogą wykorzystywaną przez terrorystów do tego, aby wniknąć do Europy. To jest zbyt trudna droga; przeprowadzana jest co najmniej trzykrotna weryfikacja osób wnioskujących o azyl, w tym przez UNHCR i służby danego państwa” – mówi. Zastrzega jednocześnie, że tymi samymi kanałami migracyjnymi do Europy mogą dostawać się osoby z organizacji terrorystycznych; wykorzystują oni bowiem te istniejące szlaki, z których korzystają uchodźcy.

Według rozmówcy PAP to, że rządy państw decydują się na wznoszenie murów i zasiek, jest działaniem „wynikającym tak naprawdę z bezradności, braku długofalowego, skutecznego i perspektywicznego rozwiązania tej sytuacji”. „Rządy poszczególnych państw muszą wykazać się jakimś działaniem. Natomiast, aby trwale rozwiązać tę sytuację trzeba działać w sposób zorganizowany i bardzo przemyślany na poziomie globalnym” – dodaje.

Opinię tę podziela Joanna Łozińska z Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM). Jak mówi PAP, wznoszenie murów „nie jest skutecznym narzędziem zarządzania migracjami”. „Dodatkowo istnieje ryzyko, że będą one ograniczały dostęp do azylu, jednocześnie zwiększając prawdopodobnie przemyt i handel ludźmi jako jedyny sposób na dotarcie w bezpieczne miejsce”.

Baczyński-Sielaczek przypomina, że np. na Węgrzech premier Viktor Orban rozpoczął już jakiś czas temu politykę działań antyimigranckich. „Rzeczywiście kilkadziesiąt tysięcy imigrantów, którzy pojawili się na Węgrzech, w jakiś sposób mogą ten kraj destabilizować” – przyznaje, zastrzegając że retoryka ta jest sztucznie narzucana przez rząd. „W ten sposób władze pozorują jakieś działanie: budują liczący 180 km mur i przedstawiają to jako ogromne przedsięwzięcie. Rząd w ten sposób pokazuje, że próbuje coś wymiernie zdziałać, ale media już donoszą, że płot ten ma dziury i ludzie się przez niego przedostają. Tak więc jest to takie pozorowanie działań” – ocenia Baczyński-Sielaczek.

Mirosław Bieniecki, szef organizacji pozarządowej, Instytutu Studiów Migracyjnych, i dawny ekspert programu Migracji i Polityki Wschodniej ISP mówi PAP, że chociaż „mur na granicy amerykańsko-meksykańskiej ma jednak jakąś skuteczność, to na pewno mury, zasieki, ogrodzenia nie są czymś, co powstrzyma migrację”. „Być może trochę ją ograniczy, trochę lepiej będzie można ją kontrolować, ale migracji nie powstrzymamy w ten sposób. To jest działanie tylko czasowe i mimo wszystko dość populistyczne, jak np. w przypadku Węgier” – ocenia.

Jak zauważa, „z europejskiego punktu widzenia musimy patrzeć na próby ograniczenia migracji jako na zjawisko, które powinno wymusić w ogóle zmianę myślenia o migracjach w Europie”. „Powinniśmy zacząć myśleć, co zrobić, aby ci ludzie nie chcieli do nas przyjeżdżać; co zrobić, żeby chcieli zostawać u siebie”. Zdaniem Bienieckiego „być może warto rozważyć ograniczenie w jakiś sposób np. subsydiów dla rolnictwa w UE, żeby rolnictwo w krajach, z których emigrują ludzie, mogło się rozwijać”. „Być może trzeba ograniczyć cła, które blokują import do Europy towarów z krajów, z których przyjeżdżają do nas emigranci. Być może takie działania spowodowałyby, że w tamtych krajach mogłoby się zacząć rozwijać rolnictwo, które byłoby w stanie eksportować towary na rynki UE i w związku z tym ludzie ci mieliby jakąś szansę, by mieć pracę” – zastanawia się.

„W tej chwili z jednej strony wykreowaliśmy kraje dobrobytu jak kraje UE, a z drugiej – ograniczamy ten rozwój krajom, które są poza UE, ponieważ nie pozwalamy sprzedawać im do siebie towarów, albo powodujemy, że te towary są niekonkurencyjne w porównaniu z towarami z UE” – zauważa. „Gdybyśmy np. wydawali więcej wiz, albo stworzyli inne ścieżki legalnego dotarcia do Europy, to być może ograniczylibyśmy też migracje nielegalne? Bo mury zapobiegają jednak przede wszystkim migracjom nielegalnym” – wskazuje Bieniecki.

Zwraca uwagę, że między murami mającymi ograniczyć nielegalną imigrację a murami budowanymi, by zapobiec przenikaniu dżihadystów, trudno jest znaleźć jednoznaczną granicę. „Ponieważ w pewnym sensie poprzez kontrolowanie, czy próbę ograniczenia nierejestrowanych migracji próbujemy ustrzec się przed różnymi wrogami zewnętrznymi (…). Sytuacja w Somalii, czy w krajach, które są w bezpośrednim konflikcie z sąsiadami, to jest trochę sytuacja budowania muru obronnego, czy wręcz okopów” – wskazuje.

Rozmawiała Karolina Cygonek (PAP)

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Imigracja
Tags: Europa, imigranci, mur

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*