Ostatnia szansa Dreamersów?

Ostatnia szansa Dreamersów?

Wydarzenia ostatnich dni znów podniosły imigrantom poziom adrenaliny. Były wulgarne epitety, oskarżenia o rasizm, a przede wszystkim kolejne potyczki o los tzw. Dreamersów między demokratami i republikanami. Jest też furtka dla uczestników programu DACA, która jednak może w każdej chwili się zamknąć.

Perspektywy na kompromis w Senacie nie są zbyt świetlane. Prezydent Donald Trump zapowiedział w środę, że wypracowane rozwiązania są „okropne”, jeśli chodzi o wzmocnienie bezpieczeństwa granic. A to był warunek Białego Domu w sprawie rozstrzygnięcia problemu osób korzystających z programu DACA – w zamian za zapewnienie im legalnego pobytu w USA granica powinna zostać uszczelniona. Projekt zaprezentowali Trumpowi senatorzy Lindsey Graham (republikanin) oraz Dick Durbin (demokrata). Prezydentowi nie spodobało się tylko 2,7 miliarda dolarów na wzmocnienie bezpieczeństwa granic. Trump wyraźnie dał do zrozumienia, że za te pieniądze nie da się zbudować ogrodzenia na granicy z Meksykiem. Najwyraźniej była to za mała cena za 700 tysięcy Dreamersów.

Na razie jednak mamy więc polityczny pat. Niektórzy demokraci w Senacie zapowiadają, że nie poprą ustaw dotyczących dalszego finansowania rządu bez kompromisu w sprawie Dreamersów, co grozi zamknięciem federalnych agencji. Republikanie nie zgadzają się do tego, czy zapewnić uczestnikom DACA, a więc osobom, które wwieziono do USA jako małe dzieci, ścieżkę prowadzącą do obywatelstwa. Dyskusję utrudnia sprowadzenie argumentów do poziomu rynsztoka.

Dokręcanie śruby

Ujawnione komentarze prezydenta Trumpa na temat konieczności zatrzymania imigracji z Haiti i krajów afrykańskich określonych obelżywym mianem „shithole” lub „shithouse” (według różnych relacji uczestników zamkniętych negocjacji w Białym Domu) pokazały dobitnie, że polityczny dyskurs dotyczący jednej z najważniejszych reform sięgnął dna. O tym, że w debacie dominują konserwatyści, dążący do ograniczenia imigracji, pisaliśmy w tym miejscu niejeden raz. Donald Trump w pełni korzysta z przysługujących prezydentowi uprawnień. Biały Dom właśnie zaczął wygaszać program tymczasowej ochrony dla ofiar wielkich kataklizmów i konfliktów zbrojnych – Temporary Protected Status, z którego korzysta 195 tys. Salwadorczyków, 46 tys. Haitańczyków, 2,5 tys. Nikaraguańczyków i ponad tysiąc Sudańczyków. Zmniejszył też o połowę – do 45 tys. osób rocznie – liczbę przyjmowanych do USA uchodźców. To najmniejsza liczba od czasów, kiedy Stany Zjednoczone rozpoczęły przyjmowanie ofiar prześladowań.

Prezydentowi nie spodobało się tylko 2,7 miliarda dolarów na wzmocnienie bezpieczeństwa granic. Trump wyraźnie dał do zrozumienia, że za te pieniądze nie da się zbudować ogrodzenia na granicy z Meksykiem. Najwyraźniej była to za mała cena za 700 tysięcy Dreamersów.

fot.Michael Reynolds/Epa/REX/Shutterstock

Nawet w istniejących i rutynowo prowadzonych programach imigracyjnych odnotowano poważne zmiany. Według oficjalnych danych U.S. Citizenship and Immigration Services liczba zatwierdzonych wniosków o przyznanie wiz H1-B, przeznaczonych dla pracowników o najwyższych kwalifikacjach, zmniejszyła się między 2016 a 2017 rokiem o 14 proc. Prawnicy imigracyjni mówią o spowalnianiu procesu akceptacji wniosków wizowych, także o zielone karty. W roku finansowym 2016/2017 przyznano 540 810 wiz stałego pobytu, o 22 proc. mniej niż rok wcześniej. W ostatnim dniu ubiegłego roku budżetowego na rozpatrzenie czekało 1,29 miliona podań o zielone karty.

Demokraci skupili się jedynie na rozwiązaniu problemu beneficjentów DACA, wiedząc, że niewiele więcej da się na razie ugrać. Walka toczyć się będzie o ścieżkę do obywatelstwa dla Dreamersów, ale już nie dla innych imigrantów – zarówno chcących legalnie zamieszkać w USA, jak i przebywających tu bez papierów.

Ostatnia szansa Dreamersów?

Wielu osobom, które nie zdążyły wystąpić o ochronę przed deportacją lub o przedłużenie statusu przed 5 października, nie przysługują już związane z DACA przywileje. Dopiero w ostatnich dniach po orzeczeniu sądu federalnego w Kalifornii U.S. Citizenship and Immigration Services zaczął znów przyjmować podania. Przed biurami organizacji pomagających młodym imigrantom w wypełnianiu formularzy ustawiły się kolejki. W Nowym Jorku specjalną pomoc zaoferowało Dreamersom Biuro ds. Imigracji działające przy miejskim ratuszu. Trzeba się spieszyć, bo Departament Sprawiedliwości już złożył odwołanie od wyroku w Sądzie Apelacyjnym Dziewiątego Dystryktu i zapowiedział także zwrócenie się do Sądu Najwyższego. Okienko nadziei, jakie się znów otwarło może się szybko zatrzasnąć. Los Dreamersów zależy bowiem nie tylko od sądów, ale także od Kongresu i Białego Domu. A skutki wygaśnięcia Deferred Action for Childhood Arrivals mogą być poważne.

Reforma ciągle czeka

Trzeba jednak pamiętać, że kwestii reformy imigracyjnej nie da się jedynie sprowadzić do Dreamersów. Ciągle problemem pozostaje południowa granica USA. Co prawda w pierwszych miesiącach prezydentury Trumpa spadła liczba nielegalnych przekroczeń, ale od kwietnia ubiegłego roku wskaźniki znów zaczęły iść w górę, co budzi wśród konserwatywnych doradców Białego Domu zrozumiałą frustrację. Za to rośnie liczba zatrzymań i deportacji osób, którzy nie mają na swoim koncie innych win poza wykroczeniami drogowymi. Służby federalne w imię bezpieczeństwa publicznego zagęściły też obławy w tzw. miastach sanktuariach, chroniących nielegalnych imigrantów.

Te zmiany w polityce imigracyjnej już zredukowały liczbę imigrantów przyjeżdżających do USA. Zmniejszyła się nawet liczba zagranicznych studentów przyjeżdżających na amerykańskie uniwersytety. Tymczasem według demografów Ameryka wciąż potrzebować będzie młodych imigrantów. Bo któż inny będzie pracował na emerytury i inne świadczenia starzejących się obywateli USA, w tym także wyborców Donalda Trumpa? Trendów demograficznych nie da się oszukać, o czym przekonuje się także boleśnie Europa Zachodnia, a wkrótce przekona się także Polska. Stany Zjednoczone potrzebują więc zmiany systemu imigracyjnego na taki, który będzie zapewniał zrównoważony napływ imigrantów. A do tego ciągle bardzo daleko.

Jolanta Telega

j.telega@zwiazkowy.com

fot.Shawn Thew/EPA-EFE/REX/Shutterstock

 

Categories: Imigracja

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*