Kościół ochroni przed deportacją?

Więzienie deportacyjne w San Ysidro w Kalifornii fot.Mike Nelson/EPA

Więzienie deportacyjne w San Ysidro w Kalifornii fot.Mike Nelson/EPA

 

Ponad miesiąc temu Jose Juan Federico Moreno zostawił swoją rodzinę i dom w podchicagowskim Bollingbrook i zamieszkał w niewielkim pokoiku przy kościele w dzielnicy Hyde Park w Chicago. To miejsce na razie chroni go przed deportacją. Czy opieka Kościoła to szansa dla osób z nakazem opuszczenia Stanów Zjednoczonych?

Moreno mieszka bez prawa stałego pobytu w Stanach Zjednoczonych od 17 lat. Ma piątkę dzieci w wieku 2-13 lat, które są amerykańskimi obywatelami. Po złożeniu wszelkich możliwych apelacji, które Departament Sprawiedliwości odrzucił, 34-letni Moreno otrzymał nakaz opuszczenia Stanów Zjednoczonych najpóźniej do 15 kwietnia. Nieudokumentowany imigrant nie tylko nie wyjechał, ale poprosił o schronienie w University Church.

Negocjacje z ICE

Moreno nie jest jedyny. University Church jest jednym z 13 kościołów w całym kraju, które od maja 2014 r. udzieliły schronienia nielegalnym imigrantom próbującym uniknąć deportacji.

Sprawa Moreno stała się głośna, ale jak wyjaśnia prawnik imigracyjny Robert Milla, z kancelarii Milla & Associates LLC, działacze kościelni i imigracyjni z premedytacją starają się nadać rozgłos niektórym sprawom o poszukiwaniu schronienia w świątyni z nadzieją, że poparcie opinii społecznej wpłynie na ostateczną, pozytywną decyzję agencji Immigration and Customs Enforcement (ICE). Inne, podobne sytuacje są utrzymywane w tajemnicy, by nieudokumentowany mógł z agencją prowadzić negocjacje na temat swojego statusu.

W ciągu minionych dwóch lat 16 obcokrajowców znalazło w kościele schronienie przed deportacją. Trzynastu z nich można uznać za „zwycięzców”, gdyż udało im się uzyskać odroczenie deportacji lub doprowadzić do zamknięcia procedury deportacyjnej . W chwili, kiedy powstaje ten tekst, wiadomo o dwóch osobach szukających w USA w kościele azylu przed władzami imigracyjnymi. Jedną z tych osób jest Moreno. Drugi przypadek w Georgii wciąż nie jest rozstrzygnięty. Najdłużej chroniła się w kościele imigrantka z Tucson w Arizonie – 15 miesięcy. Tereny kościelne opuściła w listopadzie 2015 r. po wcześniejszym zawarciu porozumienia z agentami ICE.

W Chicago była głośna sprawa Elviry Arellano, która przed 10 laty schroniła się w Adalberto United Methodist Church w dzielnicy Humboldt Park. Wraz z urodzonym w USA synem spędziła tam rok. Ostatecznie została deportowana, lecz wkrótce po nielegalnym przekroczeniu granicy znów znalazła się w Stanach Zjednoczonych. Obecnie przebywa w Chicago, gdzie oczekuje na decyzję w sprawie wniosku o przyznanie jej politycznego azylu.

Nieudokumentowani imigranci podczas deportacji, na granicy amerykańsko-meksykańskiej w Tijuanie fot.David Maung/EPA

Nieudokumentowani imigranci podczas deportacji, na granicy amerykańsko-meksykańskiej w Tijuanie fot.David Maung/EPA

(…) w myśl niepisanej umowy agenci imigracyjni zazwyczaj powstrzymują się od dokonywania aresztowań w miejscach kultu religijnego, w tym w kościołach i domach modlitwy. Potwierdzają to działacze imigracyjni i pastorzy

Kościół nie stoi ponad prawem

W ostatnich latach kościoły w 30 stanach udzieliły schronienia nieudokumentowanym imigrantom, którym groziła deportacja. – Kościół nie może stać ponad prawem i musi przestrzegać obowiązujących w tym kraju przepisów, w tym imigracyjnych. Przykładem mogą być księża z Polski, którzy z chwilą wygaśnięcia wiz przestają wykonywać obowiązki duszpasterskie w USA. Przepisy te w pełni respektujemy, tak jak całe prawo imigracyjne – twierdzi ks. Tadeusz Dzieszko, proboszcz parafii św. Konstancji w Chicago. Zapewnia jednak, że każdy, kto zgłosi się do parafii, bez względu na status imigracyjny, otrzyma pomoc. – Skierujemy taką osobę do odpowiedniej instytucji lub agencji, która udzieli jej niezbędnej pomocy. Najczęściej bowiem bywa tak, że zgłaszający się do nas najzwyczajniej nie wiedzą, gdzie udać się po to, czego potrzebują – mówi proboszcz.

Matki z dziećmi do deportacji

Potrzebujących, w tym schronienia, przypuszczalnie będzie przybywać. Zwłaszcza wobec najnowszych raportów mówiących o tym, że amerykańskie władze imigracyjne w maju i czerwcu przeprowadzą akcję deportacyjną wobec pochodzących z Ameryki Środkowej setek matek z dziećmi, które przyjechały do Stanów Zjednoczonych nielegalnie.

Z niepotwierdzonych oficjalnie doniesień wynika, że akcja agentów imigracyjnych skierowana będzie w szczególności przeciwko matkom z dziećmi z Ameryki Środkowej, które przybyły do USA w okresie ostatnich dwóch lat, obecnie mieszkają w Georgii, Teksasie i Karolinie Płn. i otrzymały nakaz deportacji. Celem operacji będą też młodociani, którzy wjechali do USA bez opieki dorosłych i od tego czasu ukończyli 18. rok życia.

– Podejmowane przez administrację Obamy naloty na nielegalnych mają za zadanie zniechęcić innych obcokrajowców (szczególnie kobiety i dzieci) do nielegalnego przekraczania amerykańskiej granicy. Władze chcą uniknąć powtórzenia napływu ogromnej fali imigrantów, podobnej do tej, gdy pomiędzy październikiem 2015 r. a marcem 2016 r. na południowej granicy USA straż graniczna zatrzymała 32 tys. „jednostek rodzinnych”, określanych jako podróżujące wspólnie matki z dziećmi – wyjaśnia Milla.

Choć masowa akcja deportacyjna ma zostać przeprowadzona w Georgii, Teksasie i Karolinie Płn., to nie jest wykluczone, że imigranci z nakazem deportacji w innych stanach mogą poczuć się zagrożeni i szukać schronienia w kościołach.

W wewnętrznych zarządzeniach ICE zaleca swoim agentom, by unikali dokonywania aresztowań czy egzekwowania przepisów imigracyjnych we „wrażliwych lokalizacjach”, takich jak np. domy modlitwy. Wydane w 2011 r. oświadczenie ICE w tej sprawie stwierdza, że jeśli aresztowania muszą być przeprowadzane we wrażliwych lokalizacjach, to agentom zaleca się „dokonanie własnej oceny słuszności takiej akcji i unikania niepotrzebnego wzbudzania strachu wśród lokalnej społeczności”.

fot.Saul MartÌnez/EPA

fot.Saul MartÌnez/EPA

Wprawdzie ICE może prowadzić działania gdziekolwiek uzna to za stosowne, to jednak w myśl niepisanej umowy agenci imigracyjni zazwyczaj powstrzymują się od dokonywania aresztowań w miejscach kultu religijnego, w tym w kościołach i domach modlitwy. Potwierdzają to działacze imigracyjni i pastorzy.

Poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie rzeczniczkę regionalnego biura ICE w Chicago Gail Montenegro, która jednak odmówiła odpowiedzi, twierdząc, że agencja nie podaje szczegółów egzekwowania prawa imigracyjnego.

Schronienia nie wolno odmówić

– „Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie” – naucza Chrystus. Także papież Franciszek stara się uwrażliwiać nas na cierpienie, jakie dotyka ludzi, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów. Jako chrześcijanie uznajemy daną przez Boga godność każdej osobie ludzkiej i dlatego nie wolno nikomu odmówić schronienia – twierdzi ksiądz Łukasz Kleczka, salwatorianin, kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana. Zastrzega przy tym, że należy dobrze poznać osobę, której chcemy dać długotrwałe schronienie. – Wszyscy, którzy na to zasługują, znajdą schronienie w domach modlitwy, choć Kościół powinien w miarę swoich możliwości przestrzegać obowiązującego prawa kraju, w którym spełnia posługę – mówi salwatorianin.

Elvira Arellano z synem Saulem fot.Mario Guzman/EPA

Elvira Arellano z synem Saulem fot.Mario Guzman/EPA

Typowany do deportacji

Sprawa Jose Juana Federico Moreno trwa od 2009 r., gdy został uznany za winnego prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwym. Automatycznie znalazł się w czołówce sporządzonej w 2014 r. przez Departament Bezpieczeństwa Kraju listy nieudokumentowanych obcokrajowców skazanych za przestępstwa i typowanych do natychmiastowej deportacji. Wykroczenie Moreno zostało uznane za poważne przestępstwo, gdy okazało się, że prowadził pojazd bez wymaganego prawa jazdy, którego z kolei nie mógł otrzymać bez posiadania prawa stałego pobytu. Tymczasem Moreno ma nadzieję, że jego pobyt w kościelnym ukryciu da urzędnikom ICE więcej czasu na rozważenie wszystkich okoliczności jego sprawy.

– Szukanie schronienia w kościołach i domach modlitwy okazuje się być ostatnią deską ratunku dla tych nieudokumentowanych, którzy wykorzystali już wszystkie apelacje w swoich sprawach deportacyjnych – mówi mecenas Milla. – To są te najtrudniejsze przypadki, czyli imigranci, którzy najczęściej nie chcąc rozstawać się z rodziną, szukają azylu w kościele, dzięki czemu unikną deportacji lub ją przynajmniej na jakiś czas odroczą. To najczęściej pełen desperacji krok, kiedy pomocy szuka się u samego Pana Boga.

Andrzej Kazimierczak

a.kazimierczak@zwiazkowy.com

Grupa deportowana z Roswell w stanie Nowy Meksyk na lotnisku w Guatemali fot.Saul Martinez/EPA

Grupa deportowana z Roswell w stanie Nowy Meksyk na lotnisku w Guatemali fot.Saul Martinez/EPA

fot.David Maung/EPA

fot.David Maung/EPA

Categories: Imigracja

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*