Kanada. Czapka dla imigranta ważniejsza niż polityka

Kanada. Czapka dla imigranta ważniejsza niż polityka

Imigracja do Kanady jest procesem zorganizowanym, zaś Kanada uczy nowo przybyłych nie tylko ich praw i obowiązków, ale – przede wszystkim – jak zaaklimatyzować się na nowym miejscu. Łącznie z tym, że szalik i czapka są niezbędne.

Od lat Kanada przyjmuje co roku ok. 250 tys. imigrantów, przy liczbie ludności wynoszącej obecnie ponad 35 mln. Zasady uzyskania prawa stałego pobytu, a następnie obywatelstwa są dostępne na stronach internetowych kanadyjskiego rządu i rządów prowincji.

Pojawiają się problemy o charakterze polityczno-społecznym przywożone przez część imigrantów, jak odtwarzanie społeczności kastowych, brak poszanowania dla zasad państwa neutralnego światopoglądowo czy tzw. zabójstwa honorowe. Kanadyjczycy jednak mają praktyczne podejście do imigracji – Kanada jest przecież krajem imigrantów – dużo uwagi poświęcają integracji społecznej i gospodarczej. Stąd wiele porad dotyczących zarówno systemu bankowego jak i pór roku, czy odpowiedniego ubioru. We frankofońskim Quebecu imigrant znajdzie nawet poradnik językowy, jako że potoczny francuski quebecki różni się od francuskiego z Francji czy krajów Maghrebu.

Rząd federalny na swojej stronie internetowej dla imigrantów opisuje ich prawa, przestrzega, że przemoc domowa jest przestępstwem karanym więzieniem, ale w sąsiadującym linku opisuje cztery pory roku, najwięcej uwagi poświęcając oczywiście zimie. Zima to bowiem sprawdzian kanadyjskości.

Imigranta się ostrzega: „Normalną rzeczą jest odczuwanie różnych emocji po przeprowadzce do Kanady, takich jak dyskomfort, bezsilność, frustracja, strach, brak poczucia bezpieczeństwa, niepewność jak się zachować, poczucie, że wartości twojej kultury są wystawione na próbę, poczucie nieprzewidywalności”. Nawet dla kogoś z pokrewnego kręgu kulturowego bywa trudno. Mieszkająca od 6 lat w Toronto Serbka opowiadała korespondentce PAP, że choć przyjechała z mężem, Kanadyjczykiem, to przez pierwszy rok nie wychodziła z domu i prawie w ogóle się nie odzywała.

Dlatego rząd zachęca do kontaktów z organizacjami pomocowymi, na stronie www jest interaktywna mapa ułatwiająca dotarcie do takich organizacji we wszystkich prowincjach i terytoriach.

Imigrantowi oferuje się dużo wiedzy praktycznej. Montrealska dziennikarka „The Globe and Mail” opisywała kiedyś zajęcia dla nowych imigrantów, podczas których pytano o wyobrażenia na temat zimy. Kobieta z Iranu mówiła, że słyszała, iż należy nosić okulary, „żeby oczy nie zamarzły”. Przybysz z Wenezueli słyszał, że jest „zimno jak w lodówce”. Jak mówiła cytowana w artykule prowadząca zajęcia Francuzka, „przystosowanie się do zimy to pierwszy test integracji”.

Tymczasem większość imigrantów pochodzi z krajów azjatyckich, Bliskiego Wschodu, Afryki, Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Według badania kanadyjskiego urzędu statystycznego z 2007 r. 27 proc. nowych imigrantów najbardziej nie lubi w Kanadzie właśnie pogody. Pogoda wyprzedza podatki.

W Montrealu od 1979 r. działa specjalna organizacja pomocy dla nowo przybyłych CANA, która udziela pomocy nowym imigrantom, od lekcji francuskiego, do właśnie lekcji o zimie. Kanadyjczyk odruchowo sprawdza prognozę pogody przed wyjściem z domu. Dla imigrantów są lekcje, podczas których oglądają zarówno odpowiedni strój, jak i zdjęcia odmrożonych rąk.

Okazuje się też, że wielu imigrantów zapomina o zdrowych przyzwyczajeniach, od ruchu zaczynając, na żywności kończąc. Opublikowane kilka dni temu w piśmie „BMJ Open” badanie wskazuje, że u nowych Kanadyjczyków w prowincji Ontario, szczególnie wśród mężczyzn z Azji Południowej, imigrantów z Afryki oraz wśród Chińczyków (mężczyzn) znacząco rośnie ryzyko chorób serca, zawałów, wylewów, cukrzycy, niewydolności nerek.

Kobiety z Afryki najczęściej mają problemy z otyłością, najrzadziej do swojej diety włączają warzywa i owoce. Z kolei wśród mężczyzn z Azji Południowej odsetek tych, którzy jedli warzywa i owoce rzadziej niż trzy razy dziennie wzrósł w ciągu 12 lat z 21 proc. do 28 proc. Naukowcy wskazują, że nabywanie złych przyzwyczajeń prowadzić będzie do przyszłych wysokich wydatków na publiczną opiekę zdrowotną.

Programy dla imigrantów to także rozliczne kursy językowe i nawet spotkania z sąsiadami. Na przykład miasto Edmonton (Alberta) finansuje program „New Neighbours” (nowi sąsiedzi), w którym wolontariusze pomagają nowymi imigrantom zapoznać się z miastem, organizowane są wycieczki i pikniki.

Jedną z cech Kanadyjczyków jest udział w działaniach organizacji społecznych i wolontariat. Do takiego właśnie udziału namawia się też nowych imigrantów, którzy mają z kim porozmawiać o ostrej zimie i, jeśli mieszkają np. w Toronto, o wysokiej wilgotności powietrza w lecie. Pogoda w Kanadzie to temat ważniejszy niż polityka.

Z Toronto Anna Lach (PAP)

Categories: Imigracja

Comments

  1. JAS FASOLA
    JAS FASOLA 15 sierpnia, 2015, 16:35

    KANADA DLA DZIADA AMERYKA DLA BYKA

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*