Deportacyjna machina dalej pracuje

Deportacyjna machina dalej pracuje

Imigranci mają powody do zadowolenia z wyników wyborów do Kongresu. Zanim jednak zdominowana przez demokratów Izba Reprezentantów podda surowej ocenie najbardziej kontrowersyjne praktyki administracji, młyny służb imigracyjnych nie przestają pracować. Dotyczy to także wniosków deportacyjnych i liczby osób przetrzymywanych w ośrodkach odosobnienia.

Rok fiskalny w USA nie pokrywa się z rokiem kalendarzowym. Zaczyna się 1 października roku poprzedzającego i kończy się 30 września. W wielu przypadkach jest to przyczyną  nieporozumień. Ale dla think tanków i dziennikarzy taki stan rzeczy pozwala na przygotowanie zbiorczych podsumowań na długo przed końcem roku.

Deportacyjny rekord

Tak jest i tym razem. W raporcie Transactional Records Access Clearinghouse (TRAC), należącym do Syracuse University, możemy przeczytać, że urzędnicy imigracyjni wydali w roku fiskalnym 2018 roku 287 741 decyzji deportacyjnych. TRAC powołuje się przy tym na dane Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego otrzymane na podstawie ustawy o dostępie do danych publicznych (Freedom od Information Act).
Według autorów raportu jest to największa liczba wniosków deportacyjnych od 1992 roku, czyli od czasu, kiedy TRAC zaczął kompilować raporty.
Największy odsetek deportowanych, bo 42,5 proc. stanowiły osoby, które nielegalnie przekroczyły granicę (entry without inspection). 5 proc. deportacji dotyczyło osób skazanych lub oskarżonych o popełnienie poważnych przestępstw. 1,3 proc. – to imigranci podejrzani o kontakty z organizacjami terrorystycznymi.

Przybysze z Południa

Ogromną większość deportowanych stanowią imigranci zza południowej granicy. 73 339 to Meksykanie. Ale jeszcze liczniejsi są przybysze z Ameryki Środkowej, z takich krajów jak Gwatemala, Salwador, Honduras, Nikaragua, czy Panama. Stanowili oni prawie połowę wszystkich usuwanych z terytorium USA – łącznie 130 667 osób. Potwierdza to doniesienia o pogarszającej się sytuacji w tym regionie świata, zdominowanym przez biedę i zorganizowaną przestępczość. To często ludzie z tzw. “karawan”, którym taki rozgłos nadał sam prezydent Donald Trump w swoich wpisach na Twitterze.
Ale wzrost liczby deportacji nie wynika z coraz większej liczby imigrantów szturmujących nasze granice. Tłumaczony jest przede wszystkim zaostrzeniem polityki imigracyjnej, a przede wszystkim słynnej decyzji wykonawczej (executive order) prezydenta Donalda Trumpa nr 13768 z 25 stycznia 2017 r., zwiększającej z dnia na dzień liczbę osób, które kwalifikują się do natychmiastowej deportacji. Z tym dniem zniknął praktycznie system priorytetów deportacyjnych, będący w użyciu od 1996 roku. Niemal każdy nielegalny imigrant może zostać w szybkim tempie usunięty z USA.

Ośrodki pełne imigrantów

Rośnie także liczba imigrantów przetrzymywanych w więzieniach. Dzięki obowiązkowi stałego przekazywania informacji możemy się dowiedzieć, że mimo zaleceń Kongresu, na koniec roku fiskalnego 2018 liczba imigrantów przetrzymywanych przez Immigration and Customs Enforcement osiągnęła najwyższy poziom w historii – według stanu na 20 października było to średnio 44 631 osób dziennie. To o ponad 2500 więcej, niż miesiąc wcześniej. Stało się tak pomimo braku pieniędzy na więzienie tylu osób. To o ponad 4 tysiące więcej od sumy, jaką przewidywał budżet ICE. Departament Bezpieczeństwa Krajowego po cichu przesunął fundusze z kasy innych instytucji, w tym z Federal Emergency Management Agency (FEMA), czyli agencji, która ma pomagać ofiarom klęsk żywiołowych. W ten sposób ICE mógł wydać dodatkowo prawie 100 milionów dolarów. Nie pozostało to jednak niezauważone. “Jest niezwykle ważne, aby agencja wytłumaczyła się, w jaki sposób płaci za dodatkowe 4 tysiące łóżek – uważa senator Jeff Merkley, członek Komisji Przydziału Środków Budżetowych. – Dowiedziałem się, że ICE ‘przeprogramował’ pieniądze FEMA, aby płacić za ośrodki odosobnienia dla imigrantów, ale nie otrzymałem żadnej informacji ze strony administracji. Ale otrzymałem tę informację nie jako członek komisji, ale ze źródeł zewnętrznych”.
Budżet ICE wynosi teraz 7,1 miliarda dolarów i jest największy w historii. W tej sumie mieści się 4,1 miliarda dolarów na deportacje i utrzymanie ośrodków odosobnienia. To o 401 mln więcej, niż rok wcześniej.
Dane te oznaczają, że coraz więcej osób czeka na rozprawy przed sądami imigracyjnymi.

Nadzieja dla Dreamersów?

Nazajutrz po wyborach prezydent Donald Trump zwolnił prokuratora generalnego Jeffa Sessionsa, uważanego za zwolennika prowadzenia restrykcyjnej polityki wobec imigrantów. To Sessions zaliczał się do najbardziej zaciętych przeciwników programu Deferred Action for Childhood Arrivals (DACA) i próbował go zakończyć. Sądy jednak zablokowały te wysiłki. Media widzą w tej dymisji nowy cień nadziei dla tzw. Dreamersów, czyli tych nielegalnych imigrantów, których wwieziono do USA jako małe dzieci. Istnieje bowiem nadzieja na przekonanie kilku umiarkowanie nastawionych republikańskich członków Senatu do zagłosowania nad kompromisową wersją Dream Act, ustawy mogącej uregulować na stałe status prawny tej grupy osób.

Cios w azylantów i kamery na latarniach

Jak jednak widać z przedstawionych powyżej liczb, odejście Sessionsa nie oznacza końca restrykcyjnej polityki administracji wobec imigrantów, realizowanej najczęściej za pośrednictwem prezydenckich rozporządzeń wykonawczych oraz instrukcji dotyczących procedur administracyjnych w służbach imigracyjnych. Tylko w tym tygodniu w federalnym dzienniku podawczym znalazł się zapis blokujący imigrantom możliwość występowania o azyl poza miejscem legalnego przekroczenia granicy USA. Zapis ten zostanie z całą pewnością zaskarżony w sądzie, podobnie jak to miało miejsce z ograniczeniem wjazdu do Stanów dla osób z krajów muzułmańskich, zakończeniem DACA, czy cofnięciem TPS (Temporary Protected Status) dla setek tysięcy imigrantów głównie z Ameryki Środkowej i rejonu Karaibów, przebywających od lat w USA.
Służby imigracyjne nie zrezygnują także z egzekwowania prawa imigracyjnego, niezależnie od orzeczeń sądów stanowych, uznających prawo lokalnych policji do nieudzielania informacji ICE, tak jak niedawno miało to miejsce w stanie Nowy Jork. Metody, jakimi się posługują, są coraz bardziej wyrafinowane. Według portalu Quartz, Immigration and Customs Enforcement (ICE) wraz z Drug Enforcement Administration (DEA) podpisują umowy na instalacje kamer obserwacyjnych w światłach ulicznych. Zaopatrzone w system elektronicznej identyfikacji na podstawie zeskanowanych rysów twarzy, mają pomóc w realizowaniu misji obu agencji.

Jolanta Telega

j.telega@zwiazkowy.com

 

fot.ICE.gov

Categories: Imigracja

Comments

  1. dosmucacz
    dosmucacz 20 listopada, 2018, 16:06

    Dlaczego pani Telega pisze taki długi komentarz? Najlepiej wprost napisać, że ICE obecnie pełni w USA taką rolę jak kiedyś KKK. Tak zrobiła pani senator Kamala Harris z Kalifornii i sprawa jest jasna. Poglądy pani senator są tak skrajnie lewackie i antyamerykańskie, że w porównaniu do niej poglądy senator E.Warren z Massachusetts są jak poglądy senatora Barry Goldwater (były prawicowy senator z Arizony i kandydat na prezydenta).

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*