Czy ICE musi wyrabiać normy zatrzymań?

Czy ICE musi wyrabiać normy zatrzymań?

Urząd imigracji i egzekwowania ceł (ICE) miesięcznie zatrzymuje ok. 34 tys. nielegalnych obcokrajowców, czyli ok. 400 tys. w skali roku. Zarządza siecią ponad 250 więzień powiatowych, prywatnych i federalnych ośrodków zatrzymań, co rocznie obciąża kieszenie podatników na sumę ponad dwóch mld dolarów. Jednocześnie przepisy federalne zobowiązują ICE do utrzymywania w ośrodkach zatrzymań przynajmniej 30 tys. miejsc dla nieudokumentowanych imigrantów. Prowadzone są starania o zakończenie tej wysoce niesprawiedliwej praktyki.

Apel do prezydenta

Kongresmeni Bill Foster z Illinois i Ted Deutch z Florydy zebrali podpisy 63 swoich kolegów z Izby Reprezentantów pod listem, w którym zaapelowali do prezydenta Baracka Obamy o usunięcie z projektu federalnego budżetu na rok 2015 postanowień o wydatkach dla Departamentu Bezpieczeństwa Kraju (DHS). Wydatki te, w przekonaniu autorów listu, zobowiązują urząd imigracji i egzekwowania ceł (Immigration and Customs Enforcement, ICE) do przetrzymywania w ośrodkach zatrzymań w Stanach Zjednoczonych ponad 30 tys. nieudokumentowanych imigrantów. Liczba ta ma wciąż obowiązywać w nadchodzącym roku fiskalnym.

W liście podkreślono, że w okresie oszczędności budżetowych obowiązek ten ogranicza możliwości ICE podejmowania pewnych działań „według własnego uznania” i pozbawia agencję stosowania mniej kosztownych sposobów kontroli nad nieudokumentowanymi imigrantami.

Astronomiczne kwoty na niezrozumiałe przepisy

Przedstawione wyliczenia są jednoznaczne. ICE wydaje dziennie na każdego zatrzymanego 159 dol., co wzrasta do ogólnej sumy 5,05 mln dol. każdego dnia. W skali roku wydatki te osiągają już pokaźne rozmiary – ponad 2 mld dolarów. Istnieją jednak alternatywne metody zatrzymania. Ich koszt waha się od 17 centów do maksymalnie 17 dol. dziennie. Możliwości nie brakuje. Imigrantów można przykładowo monitorować za pomocą elektronicznych bransoletek lub zobowiązać do odbywania regularnych widzeń z prowadzącym sprawę urzędnikiem imigracyjnym.

− Trudno sobie wyobrazić, by Kongres zobowiązywał niektóre organa ścigania do przetrzymywania każdego dnia w więzieniach określonej liczby osób, a tak właśnie wygląda zobowiązanie ICE do zapełnienia łóżek w ośrodkach zatrzymań – mówił wówczas kongresman Ted Deutch. – Nadszedł czas, by biura ICE w całym kraju były w zgodzie z praktykami innych agencji organów ścigania, co oznacza zatrzymywanie i przetrzymywanie osób tylko w oparciu o aktualną konieczność, a nie nakaz narzucony przez Waszyngton.

Opinię tę popierał kongresman Foster z Illinois, argumentując, że obowiązek wypełnienia liczby zatrzymań stanowi wysokie obciążenie kieszeni podatników oraz prowadzi do niepotrzebnego rozdzielania rodzin imigranckich. Utrzymywanie liczby zatrzymań jest fiskalnie nieodpowiedzialne i w konsekwencji uniemożliwia Departamentowi Bezpieczeństwa Kraju podejmowanie racjonalnych decyzji w sprawie priorytetów i konieczności zatrzymań osób indywidualnych. Nadszedł czas, by zakończyć te kosztowne i niesprawiedliwe wobec obcokrajowców praktyki.

Więzienie dla nielegalnych imigrantów w Maricopa County, Phoenix  fot.Darren Hauck/EPA

Więzienie dla nielegalnych imigrantów w Maricopa County, Phoenix fot.Darren Hauck/EPA

Praktyka ICE zaprzecza wartościom i reformie

Członkowie Kongresu, reprezentujący obie główne partie, w liście do prezydenta potwierdzają, że arbitralne ustalanie liczby miejsc dla zatrzymanych należy uznać za wysoce nieskuteczną realizację polityki imigracyjnej, która nie tylko jest marnotrawstwem pieniędzy podatników, ale stoi też w sprzeczności z wartościami wyznawanymi przez Amerykanów. System imigracyjny jest wadliwy i potwierdzają to nadmierne wydatki na zatrzymywanie każdego roku dziesiątków tysięcy nieudokumentowanych imigrantów, podczas gdy istnieją i powinny być wykorzystywane tańsze i bardziej efektywne metody zatrzymań. Liczba osadzonych obcokrajowców powinna pozostać tylko i wyłącznie w gestii ICE, które ma decydować, czy konkretna osoba powinna znaleźć się w miejscu odosobnienia. Decyzja taka powinna opierać się na ocenie groźby ewentualnej ucieczki imigranta i stopnia zagrożenia z jego strony dla społeczeństwa. Ustalanie z góry liczby zatrzymań stoi w sprzeczności z priorytetami reformy systemu imigracyjnego.

Przepis ma już pięć lat

W ustawach budżetowych kwestia liczby miejsc dla zatrzymanych imigrantów pojawiła się po raz pierwszy w 2009 roku. Warto przy tym pamiętać, że żadna inna agencja rządowa nie była nigdy zobowiązana do utrzymywania narzuconej liczby miejsc w ośrodkach zatrzymań.

W 2004 r. ustawa Intelligence Reform and Terrorism Prevention Act nakazała DHS zwiększanie liczby miejsc dla zatrzymanych imigrantów o przynajmniej 8 tys. rocznie w latach fiskalnych 2006–2010. Już w dwa lata później przy podpisywaniu DHS Appropriations Act for 2007 prezydent George W. Bush zaznaczył, że nowa ustawa pozwoli na zwiększenie miejsc w ośrodkach zatrzymań o 6–7 tys., co podniesie ich ogólną liczbę do 27,5 tys. miejsc.

W roku 2009 senator Robert Byrd, przewodniczący senackiej komisji ds. przyznawania środków, przedstawił w ustawie DHS Appropriations Act po raz pierwszy nowy wymóg: DHS ma dysponować nie mniej niż 33,4 tys. miejsc dla zatrzymanych obcokrajowców. Liczbę na tym samym poziomie utrzymał w swojej propozycji budżetowej prezydent Obama. Ustawa o budżecie DHS zawierała te same wymagania co w roku 2010, czyli utrzymanie 33,4 tys. miejsc.

Propozycje budżetowe prezydenta i Kongresu na rok 2012 nie różniły się niczym – na DHS narzucono obowiązek utrzymania przynajmniej 33,4 tys. miejsc. Wniesiona w lutym 2012 r. prezydencka propozycja budżetowa nieznacznie redukuje ich liczbę do 32,8 tys. Ustawa zatwierdzona przez Izbę Reprezentantów obniża ten poziom do 34 tys., podczas gdy ustawa budżetowa wniesiona, ale niezatwierdzona przez Senat zawiera postanowienie o 33, 4 tys. miejsc dla nieudokumentowanych.

W czerwcu 2013 r. izba niższa zagłosowała po raz pierwszy nad poprawką znoszącą ustaloną liczbę miejsc dla imigrantów. Poprawka wniesiona przez kongresmanów Fostera i Deutcha uzyskała poparcie 190 członków izby, w tym 9 republikanów. Organizacje pozarządowe przesłały list popierający poprawkę, który podpisany przez 65 grup i organizacji trafił do rąk marszałka izby Johna Boehnera i przywódcy izbowej mniejszości Nancy Pelosi. We wrześniu 2013 r. 65 demokratów przesłało w tej sprawie list do prezydenta Obamy.

W marcu 2014 r. prezydent zaproponował budżet na 2015 rok. Opowiada się w nim za „zwiększeniem alternatywnych metod zatrzymań i ograniczenia zatrzymań do tych osób, wobec których jest to konieczne i które stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego”. Proponowany budżet wprawdzie znosi punkt o utrzymaniu przez DHS przynajmniej 34 tys. miejsc, to jednak zatwierdza wniosek DHS o przyznanie 1,3 mld na sfinansowanie utrzymania 30 539 miejsc w ośrodkach zatrzymań. DHS uzasadnia tym razem, że administracja dąży do usunięcia punktu o utrzymaniu 34 tys. miejsc, ponieważ liczba ta powinna być ustalana na podstawie aktualnych potrzeb ICE. Z przedstawionych ocen wynika, że obniżenie liczby wymaganych miejsc pozwoliłoby na oszczędności rzędu 184,8 mln dolarów.

Poprawka nie przeszła

Ustawa budżetowa na 2015 r. została zatwierdzona 12 grudnia tego roku. Poprawka wniesiona przez kongresmanów Fostera i Deutcha nie przeszła. Polityk z Florydy zapewniał wówczas, że „arbitralne ustalanie, ile osób każdego dnia musi przebywać w ośrodkach zatrzymań, w żadnym wypadku nie może mieć miejsca w procedurach organów ścigania. ICE wciąż będzie zatrzymywać imigrantów, którym grozi deportacja, choć istnieją mniej kosztowne i bardziej humanitarne metody postępowania wobec nieudokumentowanych”.

Co więcej − podkreślał Deutch − zatrzymanie imigracyjne nie jest stosowane wobec imigrantów podejrzanych o popełnienie przestępstw, a jedynie wobec tych nieudokumentowanych, którzy naruszyli swój status imigracyjny. Zwyczajowo obcokrajowiec, który popełnił przestępstwo, sądzony jest w sądzie karnym i odsiaduje wyrok w federalnym więzieniu.

Poprawka o zniesieniu liczby zatrzymań, których ICE musi dokonać każdego miesiąca, nie wejdzie w tym roku w życie, choć byłaby odpowiedzią na liczne apele ustawodawców i organizacji pozarządowych o zaoszczędzenie pieniędzy podatników i powstrzymanie praktyki rozdzielania rodzin imigranckich.

− Ta przegrana nie oznacza całkowitej klęski – mówi Megan Jacobs, rzeczniczka kongresmana Fostera w rozmowie z „Dziennikiem Związkowym”. – Niestety nie udało się zdobyć wystarczającego poparcia republikanów. Mogę jednak przypuszczać, że Bill Forbes we współpracy z kongresmanem Deutchem oraz innymi ustawodawcami wniesie podobną poprawkę w przyszłym roku, by doprowadzić do zakończenia tej wysoce niesprawiedliwej praktyki wobec tych nieudokumentowanych, którzy nie dopuścili się poważnych przestępstw. Przy pełnym poparciu społeczności i organizacji etnicznych za rok powinniśmy odnieść sukces.

Andrzej Kazimierczak

a.kazimierczak@zwiazkowy.com

Na zdjęciu głównym: Zatrzymana nielegalna imigrantka w San Ysidro w Kalifornii fot.Mike Nelson/EPA

Categories: Imigracja

Comments

  1. chicago BIG
    chicago BIG 4 stycznia, 2015, 20:44

    super biznes dla wiezienictwa

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*