Imigranci pracują na nasze emerytury

Imigranci pracują na nasze emerytury

Stany Zjednoczone będą musiały przyjmować nowych imigrantów, choćby tylko po to, aby móc płacić emerytury – podkreślają rządowi eksperci, pracujący dla Social Security Administration. Eksperci SSA, czyli podwładni prezydenta Donalda Trumpa, podobnie jak demografowie, nie mają wątpliwości – Ameryki nie stać na niewpuszczanie imigrantów.

Z najnowszej analizy, opartej na danych Biura Spisu Powszechnego (Census Bureau) wynika, że do 2060 roku populacja Stanów Zjednoczonych powiększy się o 79 milionów mieszkańców, do około 404 milionów. Niemal cały ten wzrost, bo aż 75 milionów, będziemy zawdzięczać imigrantom i ich rodzinom. Z badań Center for Immigration Studies (CIS) – think tanku, który nie sprzyja zwiększaniu imigracji do USA – dowiedzieć się można też, że w wypadku wstrzymania napływu cudzoziemców, czego domagają się niektóre środowiska ultrakonserwatywne, liczba mieszkańców Stanów Zjednoczonych zwiększyłaby się zaledwie o 3,7 miliona osób. W praktyce, po rozłożeniu tej liczby na 40 lat oznaczałoby to niemal zerowy przyrost naturalny i błyskawiczne starzenie się społeczeństwa. Różnica w przypadku przytoczonych na początku badań uwzględniających imigrantów, lub ich brak, wynika z dwóch czynników – rdzenni mieszkańcy USA nie kwapią się, aby mieć liczbę dzieci wystarczającą do tzw. zastępowalności pokoleń. Natomiast imigranci nie tylko napływają najczęściej w wieku prokreacyjnym, ale także częściej tworzą większe rodziny. Co więcej, w wielu stanach USA za przyrost populacji odpowiadają wyłącznie imigranci.

fot.JOEBETH TERRIQUEZ/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Zatrzymywać czy wpuszczać?
Nawet jednak jeśli spełnią się prognozy Biura Spisu Powszechnego dotyczące wzrostu populacji do 404 milionów, w ciągu kolejnych 40 lat nie zmienią się w znaczący sposób proporcje między liczbą osób pracujących i niepracujących – uważa Steven Camarota, dyrektor ds. badań w Center for Immigration Studies, cytowany przez ,,Washington Examiner”. Zdaniem CIS dane Biura Spisu Powszechnego wskazują więc, że w ciągu kolejnych czterech dekad będziemy jedynie świadkami zwiększenia się gęstości zaludnienia.
Camarota nie mówi jednak nic o tym, w jaki sposób zmieniłaby się struktura demograficzna USA w przypadku wstrzymania imigracji. Proponuje jako panaceum na kłopoty systemu Social Security kolejne podwyższenie wieku emerytalnego, który i tak obecnie wynosi już 67 lat dla osób ubiegających się o pełnie świadczenia. Nie od dziś wiadomo, że rząd federalny zaczął wypłacać bieżące emerytury z nadwyżek z poprzednich lat. Tak jest od 2017 roku, kiedy po raz pierwszy od ponad 30 lat system Social Security wypłacił emerytom większe sumy niż wynosiły wpływy z bieżących składek. Oszczędności definitywnie się skończą w 2034 roku, kiedy ostatnie roczniki pokolenia powojennego wyżu demograficznego (tzw. baby boomers, czyli osoby urodzone w latach 1945-64) znajdą się na pełnych emeryturach. Rząd federalny będzie wówczas w stanie wypłacać emerytom i niepełnosprawnym zaledwie 79 centów na każdego dolara należnych świadczeń – twierdzą rządowi ekonomiści wspierani przez Social Security Administration (SSA). O powodach mówi się od lat – społeczeństwo amerykańskie starzeje się (choć w tempie wolniejszym niż populacja Europy Zachodniej), w związku z tym coraz więcej Amerykanów przechodzi na emeryturę.

Imigranci mogą pomóc w ratowaniu wypłacalności systemu emerytalnego. I to nie tylko legalni, ale także nielegalni, bo ci ostatni wpłacają bardzo często pieniądze do systemu, nie otrzymując w zamian żadnych świadczeń.

Nielegalny też płaci
Wydłuża się również długość ludzkiego życia. Według szacunków Social Security Administration to właśnie imigranci mogą pomóc w ratowaniu wypłacalności systemu emerytalnego. I to nie tylko legalni, ale także nielegalni, bo ci ostatni wpłacają bardzo często pieniądze do systemu, nie otrzymując w zamian żadnych świadczeń. Podatki FICA (na Medicare i Social Security) są nadal pobierane od pracowników używających fałszywych numerów Social Security. Według szacunków Internal Revenue Service nieudokumentowani cudzoziemcy wpłacają corocznie tą drogą około 9 miliardów dolarów, ale są lata, w których może to być nawet 13 miliardów. Główny księgowy Social Security Administration Stephen Goss szacuje, że w tej chwili około 1,8 miliona imigrantów pracuje na ,,lewym” numerze karty – bądź fałszywym, bądź ukradzionym. Przy obecnym trendzie w 2040 roku będzie to już 3,4 miliona osób – szacuje SSA.
Zależność wynikająca z obliczeń statystyków SSA jest prosta – im więcej imigrantów będzie napływać do USA, tym dłużej uda się utrzymywać na powierzchni federalny system emerytalny. Wynika to z faktu, że cudzoziemcy przyjeżdżający, czy przedostający się nielegalnie do USA są w ogromnej większości dużo młodsi niż wynosi średnia wieku ogółu populacji. Będą więc jeszcze łożyć na system emerytalny przez dużo dłuższy czas od statystycznego Amerykanina. Już dziś na każdego beneficjenta Social Security przypada mniej niż trzech pracowników. W 1960 roku było ich ponad pięciu.

fot.JACQUELINE LOPEZ/EPA-EFE/REX/Shutterstock

W poszukiwaniu alternatywnych rozwiązań
Samo zwiększanie imigracji nie wystarczy, bo nowo przybyli rzeczywiście wpływają na ograniczenie deficytu Social Security, ale go nie eliminują. Ekonomiści wskazują inne kroki na rzecz ratowania systemu emerytalnego, które należałoby podjąć. Jednak w większości wypadków trudno sobie wyobrazić uzyskanie politycznego poparcia dla tych pomysłów. O kolejnym podniesieniu wieku emerytalnego trudno nawet pomyśleć, skoro jest to obecnie 67 lat i to niezależnie od płci. Podobnie niepopularna jest także koncepcja podwyższenia wysokości składki emerytalnej, płaconej obecnie w połowie przez pracodawców i w połowie przez pracowników. Demokraci forsują jeszcze jedną zmianę – stopniowe zniesienie ograniczenia dochodowego składek na Social Security. Dziś pracownik płaci 6,2 proc. od dochodu do kwoty 128 400 dolarów rocznie. I to niezależnie od tego, ile zarobił w danym roku ponad tę kwotę. Eksperci Social Security Administration – a więc podwładni prezydenta Donalda Trumpa – szacują, że takie rozwiązanie przedłużyłoby życie funduszu Social Security o 25 lat.

We wtorkowym orędziu o stanie państwa prezydent Donald Trump powtórzył swoje argumenty dotyczące zwalczania nielegalnej imigracji, twierdząc, że obecność ,,nieudokumentowanych” przyczynia się do pogorszenia socjalnego bezpieczeństwa Amerykanów. Zaskoczył jednak wszystkich słowami poparcia dla legalnej imigracji, mimo że jego dotychczasowa polityka przyczyniła się do spadku wydawanych zielonych kart. – Legalni imigranci wzbogacają nasz naród i wzmacniają społeczeństwo w niepoliczalny sposób – mówił prezydent. – Chcę aby przyjeżdżali do tego kraju w największej liczbie w historii, ale muszą to robić legalnie. Oby nie był to jedynie retoryczny zwrot, mający na celu odwrócenie uwagi wprowadzanych od trzech lat praktyk utrudniających sprowadzanie do USA pracowników, czy członków rodzin.

W Stanach Zjednoczonych mieszkają 44 miliony imigrantów – szacuje konserwatywny Pew Research Center, także posiłkujący się danymi Biura Spisu Powszechnego. To prawie 14 proc. populacji. Ale są kraje na świecie, które nie tracąc swojej tożsamości mają ten odsetek dużo wyższy. Tak jest w Australii (29 proc.), Nowej Zelandii (23 proc.), czy Kanadzie (21 proc.). Także proporcjonalnie więcej imigrantów niż USA mają także kraje europejskie – Szwajcaria (30 proc.), Austria (19 proc.), czy Szwecja (18 proc.). Nie mówiąc już o takich ewenementach jak kraje Zatoki Perskiej, które żyją z pracy ludności napływowej. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich 88 proc. ludzi urodziło się poza tym krajem. W Kuwejcie – 76 proc. Warto o tym pamiętać, narzekając na sytuację w USA, gdzie tylko co siódmy mieszkaniec pochodzi spoza Stanów.

Jolanta Telega
j.telega@zwiazkowy.com

fot.Michael Reynolds/EPA/REX/Shutterstock

Categories: Imigracja

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*