Wszystko na sprzedaż

Wszystko na sprzedaż

Jak powszechnie wiadomo, Donald Trump od lat lubuje się w sprzedawaniu swojego nazwiska. Słowo „Trump“ widnieje lub widniało nie tylko na hotelach, kasynach, czy też polach golfowych, ale również na wielu innych produktach, które obecny prezydent usiłował promować i sprzedawać. Gama tych produktów jest spora. Pod etykietą Trump sprzedawano między innymi steki, koszule, perfumy, żyrandole, materace, buty, wódkę, poduszki, okulary, kawę, a nawet aparaty do testowania moczu. Ponadto był też produkt mniej namacalny w postaci Trump University.

Perfumy nazywały się – jakżeby inaczej – Success i do złudzenia przypominały Old Spice. Początkowo kosztowały 42 dolary, ale dziś tylko parę sklepów na krzyż nadal oferuje resztki tego produktu za niecałą dychę. Steki były takie sobie, za to ich cena była wręcz biżuteryjna. Wódka nie mogła dorównać czołowym markom i jej sprzedaż nigdy nie osiągnęła spodziewanego poziomu. Jeśli chodzi o buty sygnowane nazwiskiem Trumpa, przeznaczone były z jakichś powodów wyłącznie na eksport do Meksyku, zapewne dlatego, że nielegalni imigranci winni przedzierać się przez granicę obuci, a nie na bosaka. Uniwersytet okazał się być kosztowną szkołą podstawową dla frajerów marzących o karierach wielkich inwestorów.

Nie znam okoliczności, w jakich powstał pomysł sprzedawania trumpowego testu uryny, ale z opisu tego produktu wynika, iż miał on testować „metaboliczne wyznaczniki naturalnych wydzielin ludzkiego ciała“. Jest to o tyle dziwne, że Trump znany jest między innymi z tego, że boi się kontaktu z wszelkimi mikrobami, zarówno demokratami, jak i zwykłymi wirusami. Nie pije też alkoholu, więc jego reklamowanie Trump Vodka jako „najlepszego trunku świata“ było mało wiarygodne, podobnie jak propagowanie steków, bo Trump jada rzekomo mięcho bardzo dobrze wypieczone, co powoduje, że każdy stek upodabnia się do skórzanej podeszwy.

W nie tak dawnej przeszłości 19 sieci sklepowych w USA sprzedawało produkty firmowane przez Trumpa. Dziś są już tylko dwa takie sklepy, które niczego nowego nie zamawiają, a jedynie pozbywają się ostatnich zapasów. Innymi słowy, komercyjne imperium prezydenta runęło w gruzy i nic nie zapowiada renesansu. Chyba, że pojawi się jakaś nowa seria produktów, bardziej adekwatna w stosunku do zaistniałej sytuacji.

Trzeba na przykład pomyśleć o jakiejś nowej wodzie kolońskiej, która mogłaby się nazywać Obstruction albo Arrest. Steki raczej nie mają szans, ale zestawy dań zwanych Trump’s Cardiology Package, składające się z wielkiego hamburgera, góry frytek i litra Diet Coke, z pewnością mogłyby się stać przebojem rynkowym. Do wersji deluxe dołączany mógłby być telewizor zablokowany na kanale Fox News. Może trzeba by też pomyśleć o nowej grze planszowej, która mogłaby skutecznie rywalizować z Monopoly. Taka gra na cztery osoby mogłaby się nazywać Bardzo Stabilny Geniusz i byłaby o tyle niezwykła, że zawsze wygrywałby ten sam facet, ponieważ byłby rekordowo inteligentny i zawsze miałby rację, a rywalizowałby z ciemniakami.

Nie wiem, czy Trump kiedykolwiek zdecyduje się na ponowne sprzedawanie czegokolwiek pod własnym nazwiskiem, tym bardziej, że jest na razie bardzo zajęty ważnymi rzeczami, m. in. sztuką unikania procesów sądowych. Trzeba jednak przyznać, że jak na najlepszego biznesmena świata i genialnego inwestora, jego dotychczasowa kariera opychania ludziom przeróżnych artykułów nie jest zanadto spektakularna. Na pocieszenie można dodać, że Trump Vodka, której produkcja została przerwana w roku 2011, jest nadal w sprzedaży w serwisie eBay. Ktoś chce tam za pustą butelkę 89 dolarów, natomiast pełna oferowana jest za prawie dwa tysiące. Istnieje zatem szansa, że w tę pustą butelkę zawsze będzie można kogoś nabić, a potem się upić przy pomocy tej pełnej. Samo szczęście!

Andrzej Heyduk

Andrzej Heyduk
Pochodzi z Wielkopolski, choć od dzieciństwa związany z Wrocławiem. W USA od 1983 roku. Z wykształcenia anglista (Uniwersytet Wrocławski), językoznawca (Lancaster University w Anglii) oraz filozof (University of Illinois). Dziennikarz i felietonista od 1972 roku – publikował m. in. w tygodniku „Wprost”, miesięczniku „Scena”, gazetach wrocławskich, periodyku „East European Journal”, mediach polonijnych, dzienniku „Fort Wayne Journal”. Autor słownika pt.: „Leksykon angielskiej terminologii komputerowej” (1991) oraz anglojęzycznej powieści pt.: „The Breslau Conspiracy” (2014).

Categories: Heyduk

Comments

  1. Ezy
    Ezy 23 kwietnia, 2018, 09:03

    Dobre, jak zwykle zresztą!

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*