Wolnoamerykanka

Wolnoamerykanka

Głośno było ostatnio o porozumieniu, do jakiego doszli prezydenci USA i Chin w sprawie redukcji zanieczyszczeń ziemskiej atmosfery. Ze strony Chin, największego na świecie „zaśmiecacza” powietrza, jest to deklaracja bezprecedensowa i może okazać się niezwykle ważna. Przywódcy chińscy, jak dotąd, patrzyli bardzo niechętnie na wszelkie globalne deklaracje o konieczności dramatycznej redukcji emisji szkodliwych substancji do atmosfery. Jednak mimo, że porozumienie osiągnięte w Pekinie ma przełomowy charakter, znaleźli się już tacy, którzy z niego kpią.

Republikański senator James Inhofe z Oklahomy oświadczył, że ogłoszone porozumienie to „szarada bez żadnych zobowiązań”. Komentarz ten nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. Inhofe od lat znany jest z tego, iż twierdzi, że wieści o tzw. efekcie cieplarnianym i niekorzystnych zmianach klimatycznych naszego globu to spisek wymyślony przez ONZ, pospołu ze skrajną lewicą i „elitarnymi kołami hollywoodzkimi”, a celem tegoż spisku jest, jego zdaniem, „zatrzymanie maszyny zwanej Ameryką”. Senator jest zresztą autorem jednej z najgłupszych książek ubiegłej dekady, dzieła pt.: „Największe oszustwo: w jaki sposób spiskowa teoria o ocieplaniu się klimatu zagraża naszej przyszłości”. Nie omieszkał też w swoim czasie stwierdzić, iż amerykańska Environmental Protection Agency, której zadaniem jest ochrona środowiska naturalnego Ameryki, to „biurokracja rodem z gestapo”, z czego wnioskuję, iż doskonale wie, w jaki sposób działała hitlerowska tajna policja.

Jego postawa nie miałaby żadnego znaczenia, jako że każdy, a szczególnie senator, ma prawo opowiadać dowolne bzdury i wierzyć nawet, że Księżyc jest zrobiony z sera gouda. Jednak w przypadku pana Inhofe jest nieco inaczej, jako że w wyniku przejścia Senatu pod republikańską kontrolę w styczniu przyszłego roku stanie się on szefem senackiej komisji do spraw… środowiska naturalnego i robót publicznych. Objęcie przez niego tej funkcji porównywalne jest moim zdaniem do mianowania ateisty arcybiskupem, albo pacyfisty szefem Pentagonu.

Inhofe zapowiedział już, że w nowym Kongresie zrobi „wszystko co można, by ograniczyć niekontrolowane poczynania EPA”. Innymi słowy człowiek, który będzie przewodniczył komisji mającej się zajmować ochroną środowiska naturalnego będzie zdecydowanie walczył z organizacją, która ma dokładnie to samo zadanie. Jeśli gdzieś w tym wszystkim zawarta jest jakakolwiek logika, to musi być bardzo dobrze schowana, bo jeszcze jej nie znalazłem.

Wynika z tego, że następne dwa lata będą niezwykle trudne nie tylko dla EPA, ale również dla amerykańskiej matki natury. Inhofe jest wrogiem wszelkich regulacji prawnych dotyczących zanieczyszczania środowiska, nie chce słyszeć o ochranianiu niektórych gatunków fauny i flory oraz jest niechętny przejmowaniu przez rząd federalny niektórych połaci ziemi, szczególnie na zachodzie USA, w celu tworzenia na nich stref ochronnych lub parków narodowych.

Można się spodziewać, że senator z Oklahomy będzie zgłaszał sprzeciw wobec wszelkich decyzji EPA, niezależnie od ich charakteru, gdyż w gruncie rzeczy chciałby tę agencję całkowicie zlikwidować. Jego wizja ochrony środowiska naturalnego polega na uprawianiu w tej dziedzinie swoistej wolnoamerykanki, w ramach której rząd federalny nie ma nic do powiedzenia, a wszystko jest pod kontrolą wielkich koncernów, które się mają „same regulować”.

Życzę w związku z tym wszystkim zwierzętom, znajdującym się obecnie pod ochroną, by jakoś przetrwały do roku 2016.

Andrzej Heyduk

fot.Diego Azubel/EPA

Categories: Heyduk

Comments

  1. roman
    roman 16 listopada, 2014, 11:15

    Pan Heyduk oczywiscie wierzy we wszystkie chinskie deklaracje, ale one sa warte funta klakow. Tak jak wszystkie uklady rozbrojeniowe ze Zwiazkiem Sowieckim byly fikcja, tak Chinczycy wykorzystaja ostatnia deklaracje do wzmocnienia swojej roli na arenie swiatowej i oslabienia pozycji USA. Uklady z sowietami polegaly na tym, ze USA sie rozbrajaly, a sowieci sie przegrupowywali i gdyby nie Ronald Reagan konsekwencje dla USA bylyby tragiczne. Srodowisko naturalne nalezy chronic, ale nie w sposob „obamowski”, bo to prowadzi do upadku USA i zniewolenia ludzi. Efekt „profesora” Grubera widoczny jak na dloni w postawie autora.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*