Secret (Dis)Service

Secret (Dis)Service

Jeszcze nie tak dawno termin Secret Service kojarzył się większości Amerykanów z profesjonalizmem i niezawodną działalnością. Ludzie pracujący w tej agencji rządowej bywali bohaterami wielu filmów, zarówno dokumentalnych jak i fabularnych i niemal zawsze przedstawiani w bardzo pozytywnym świetle.

Z przyczyn, które pozostają w znacznej mierze niejasne, dziś ci sami ludzie, których głównym zadaniem jest ochrona Białego Domu na czele z jego najważniejszym lokatorem, znajdują się w dość niezręcznej defensywie. Szefowa Secret Service, Julia Pierson, podała się do dymisji, a wtajemniczeni twierdzą, iż morale w szeregach tej organizacji jest rekordowo niskie.

Nie ma się czemu dziwić. Najpierw osobnik uzbrojony w nóż wdarł się bez żadnych przeszkód do wnętrza Białego Domu, a pani Pierson z sobie tylko wiadomych przyczyn usiłowała okłamać opinię publiczną i twierdzić, że intruz nie miał żadnej broni, a zatrzymany został tuż przy wejściu do Białego Domu. Dopiero potem prawda wyszła na jaw. Prawda ta zawierała zresztą pewien szokujący detal – liczne dźwiękowe systemy alarmowe w Białym Domu zostały wyłączone, ponieważ ich hałas “przeszkadzał” przewodnikom wycieczek po ogólnie dostępnej części gmachu.

Kilka dni później ujawniono, że prezydent Obama znalazł się wcześniej w windzie wraz z jakimś ochroniarzem, który nie tylko był uzbrojony, ale również ma na swoim koncie przeszłość kryminalną. Jest to absolutnie zniewalająca rewelacja, biorąc pod uwagę fakt, iż każdy prezydent USA ma z definicji być najpilniej strzeżoną osobą na świecie, a zbliżenie się do niego osób nieznanych lub w jakikolwiek podejrzanych ma być praktycznie niemożliwe.

Rozważania na temat tego, co stało się z Secret Service trwać będą zapewne przez wiele miesięcy, a może nawet lat. Jednak pewne fakty są już teraz oczywiste. Niektórzy byli pracownicy agencji twierdzą na przykład, że dość pochopny bywa nabór nowych kadr. Młodzi ludzie zgłaszają się do służby, przeświadczeni o tym, że będzie do spektakularna kariera, w której można się będzie ocierać o “wielki świat”. W praktyce jest jednak zupełnie inaczej. Większość agentów nigdy nie widzi prezydenta, a wielogodzinne siedzenie w budce strażnika nie jest bynajmniej zajęciem ekscytującym.

Legenda, jaką owiana była przez wiele lat Secret Service, w zasadzie przestała istnieć. Dziś jest to agencja bardzo podobna do zwykłej policji, ze wszystkimi jej problemami i wadami. Nie jest to sytuacja dobra. Ludzie pracujący w tej organizacji mają zadania zupełnie inne od czysto policyjnych i – pod wieloma względami – znacznie ważniejsze. Wystarczy sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby ów niedawny intruz w Białym Domu miał przy sobie broń maszynową i zaczął strzelać. Wprawdzie prezydenta i jego rodziny w tym czasie w Białym Domu nie było, ale strzelanina w centralnym ośrodku amerykańskiej władzy zapewne spowodowałaby daleko idące konsekwencje, np. niepokój na giełdach, pytania ze strony sojuszników, entuzjazm wśród wrogów, itd. Oby ponownie nigdy do takiego zagrożenia nie doszło.

Andrzej Heyduk

Na zdjęciu: Agent Secret Service przy samochodzie prezydenta w okolicach Białego Domu fot.Michael Reynolds/EPA

Categories: Heyduk

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*