Rozgłos za wszelką cenę

Rozgłos za wszelką cenę

W pewnym sensie to bardzo dobrze, że o republikańską nominację prezydencką ubiega się aż 16 kandydatów. W sumie to przecież demokracja w akcji, a nachodzące debaty między tymi politykami zapowiadają się ciekawie. Problem w tym, że w debacie zasadniczej weźmie udział tylko czołówka, czyli dziesięciu kandydatów zajmujących w sondażach czołowe miejsca. Powoduje to niestety, że niektórzy z nich zdają się stawiać na szokujące wypowiedzi, które mają zyskać im jak najwięcej rozgłosu.

O ile Donald Trump, który we wszystkich republikańskich sondażach prowadzi, nie musi się tym martwić, jako że odpowiednią dawkę rozgłosu już dawno sobie zyskał serią idiotycznych przemówień, a raczej monologów, to reszta znajduje się w o wiele trudniejszej sytuacji. W takim tłumie trudno zostać zauważonym przez media, nie mówiąc już o wyborcach. Czas zatem na zabiegi desperackie.

Mike Huckabee, który w sondażach mocno dołuje, postawił na Auschwitz. Jest to wybór dość kuriozalny, tym bardziej, że kandydat nie potrafi nawet tego złowieszczego słowa odpowiednio wymówić, ale zapewne jest to dla niego tzw. ostatnia szansa. Huckabee oznajmił mianowicie, że Obama jest skończonym naiwniakiem, ponieważ wynegocjował z Iranem porozumienie, które „zaprowadzi Żydów z powrotem do drzwi krematoriów”. W licznych wywiadach, udzielanych gdzie popadnie, dzielny Mike powtarzał następnie w kółko, że Auschwitz odwiedził osobiście trzy razy i stał oko w oko ze wspomnianymi krematoryjnymi drzwiami.

Nawet gdyby stał, to co z tego? Odwiedziny w byłym obozie koncentracyjnym dają mu mniej więcej takie same kwalifikacje do snucia dziwacznych tez jak brednie Sary Palin o tym, że zna się na polityce zagranicznej i obronności, bo ze swojego domu na Alasce niemal widzi Rosję. Problem w tym, że Huckabee żadnych krematoriów w Auschwitz-Birkenau nie oglądał, ponieważ ich tam nie ma. Są tylko ruiny dwóch z nich oraz fundamenty dwóch innych. W sumie jednak nie to jest najważniejsze. A propos, ja też byłem w Auschwitz trzy razy, ale nie czuję z tego powodu żadnego namaszczenia do opowiadania głupot.

Liczne organizacje żydowskie potępiły kandydata za odwoływanie się w amerykańskiej symbolice do zagłady Żydów w czasie drugiej wojny światowej. Były gubernator stanu Arkansas publicznie porównał Baracka Obamę do Hitlera, a gdy zewsząd zaczęły się rozlegać głosy krytyki, nie tylko za nic nie przeprosił, ani z niczego się nie wycofał, i do dziś nalega, że ma absolutną rację. Najważniejszy cel z pewnością osiągnął – nagle pojawił się w mediach, choć wcześniej jego kandydaturą prawie nikt się nie interesował. Jeśli zatem w wyniku tych zabiegów zakwalifikuje się do telewizyjnej debaty, zrobi to po trupach – tych z obozu koncentracyjnego. Nic, tylko gratulować.

Andrzej Heyduk

Na zdjęciu: Donald Trump fot.Andrew Gombert/EPA

Categories: Heyduk

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*