Pustki na salonach

Pustki na salonach

W październiku 2001 roku powstał Department of Homeland Security, czyli odpowiednik tego, co w wielu innych krajach zwane jest ministerstwem bezpieczeństwa wewnętrznego lub narodowego. Była to reakcja na ataki terrorystyczne 9/11, w trakcie których okazało się, że poszczególne agencje rządowe nie zawsze się ze sobą dobrze porozumiewały i miały problemy z koordynacją działań. Wtedy, przed 18 laty, misję DHS określono następująco: „Zadaniem Departamentu będzie tworzenie, koordynowanie i wdrażanie szeroko rozumianej strategii obrony Stanów Zjednoczonych przed terrorystycznymi zagrożeniami i atakami; koordynacja dotyczyć będzie wszelkich inicjatyw władzy wykonawczej, dotyczących wykrywania zagrożeń, zapobiegania im, ochraniania przed nimi narodu oraz reagowania na ewentualne ataki”.
Tak było wtedy. Dziś niemal wyłączną misją DHS jest bohaterska obrona południowej granicy USA, która – jak wiadomo – atakowana jest nieustannie przez hordy dzikich matek z dziećmi, w których tornistrach może się przecież znajdować – prócz kredek i zeszytów – broń masowego rażenia. Ministerstwo, które teoretycznie ma nas bronić przez terroryzmem i zagrożeniami cybernetycznymi, od wielu miesięcy zajmuje się niemal wyłącznie uganianiem się po przygranicznych krzakach za „niepożądanymi”, brązowymi ludźmi.
Co więcej, ostatnie dni przyniosły czystkę w szeregach kadry DHS, która zdaniem prezydenta nie wykazała się należytą energią w dziele wyrywania bobasów z matczynych rąk i wtrącania ich do klatek agencji ICE. Najpierw zwolniona została szefowa resortu Kirstjen Nielsen, a zaraz potem z posadami rozstali się trzej inni wysocy rangą urzędnicy. Niemal jednocześnie na zieloną trawkę odszedł dowódca Secret Service. Niektóre amerykańskie salony ministerialne zieją tak wielką pustką, że prawdopodobnie nie ma nawet z kim pójść po robocie na piwo. Na czele trzech zasadniczych departamentów amerykańskiego rządu federalnego stoją obecnie „tymczasowi” urzędnicy, których kwalifikacje budzą wiele wątpliwości.
Tymczasem Donald Trump zapowiada zaostrzenie walki z terroryzmem ze strony biedoty z Hondurasu. Nikt nie wie, co to dokładnie oznacza. Być może chodzi o to, by pociechy odebrane rodzicom były natychmiast wysyłane do ośrodka odosobnienia w Berezie Kartuskiej (zawsze można ten ośrodek odremontować). Inna możliwość jest taka, że prezydent może polecić pracownikom Border Patrol, by ignorowali obecne przepisy dotyczące traktowania osób deklarujących chęć uzyskania w USA azylu i natychmiast odsyłali ich z powrotem.
Trump tę drugą możliwość już próbował zastosować, ale bez skutku. W czasie wizyty na przejściu granicznym w Calexico w stanie Teksas wódz powiedział grupie strażników Border Patrol, że powinni przestać wpuszczać ludzi chcących prosić o azyl i odsyłać ich do domu, a jeśli „jakiś sędzia będzie wam sprawiał kłopoty, powiedzcie mu, że w USA nie ma już więcej miejsca”. Tym samym prezydent kraju zasugerował oficerom federalnym łamanie prawa. Na szczęście nieco zestresowani strażnicy zapytali swoich dowódców, co mają robić, a ci poradzili im, by nadal wypełniali swoje obowiązku zgodnie z przepisami.
Nowie kierownictwo DHS, gdy tylko się wykształci, z pewnością natychmiast ruszy dziarsko do działania i będzie nas bronić przed fikcyjnym zagrożeniem z południa. Co do zagrożeń realnych, będziemy musieli jakoś radzić sobie sami.

Andrzej Heyduk

Andrzej Heyduk
Pochodzi z Wielkopolski, choć od dzieciństwa związany z Wrocławiem. W USA od 1983 roku. Z wykształcenia anglista (Uniwersytet Wrocławski), językoznawca (Lancaster University w Anglii) oraz filozof (University of Illinois). Dziennikarz i felietonista od 1972 roku – publikował m. in. w tygodniku „Wprost”, miesięczniku „Scena”, gazetach wrocławskich, periodyku „East European Journal”, mediach polonijnych, dzienniku „Fort Wayne Journal”. Autor słownika pt.: „Leksykon angielskiej terminologii komputerowej” (1991) oraz anglojęzycznej powieści pt.: „The Breslau Conspiracy” (2014).

 

Na zdjęciu: Kirstjen Nielsen
fot.JIM LO SCALZO/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Categories: Heyduk

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*