Przykład węgierski

Przykład węgierski

W Polsce już wkrótce dojdzie do wyborów parlamentarnych, w których, jeśli wierzyć sondażom, spore szanse na sukces ma Prawo i Sprawiedliwość Jarosława Kaczyńskiego. Sam do polskiej polityki nigdy się nie mieszam ani też o niej nie piszę, gdyż z transatlantyckiej odległości wieloletniego emigranta wydaje mi się to bezsensowne. Jednak potencjalny sukces PiS-u może mieć dość istotny wymiar amerykański, o czym w sposób zaskakujący i szczery napisała w swojej właśnie wydanej książce Eleni Kounalakis, która w latach 2011–2013 była ambasadorem USA na Węgrzech.

Kounalakis opisuje proces powolnego rozkładu demokracji pod wpływem poczynań premiera Victora Orbana, który ma do dyspozycji absolutną większość w parlamencie i może podejmować niemal dowolne decyzje. Pani ambasador z rosnącym niepokojem obserwowała, jak wymiar sprawiedliwości tracił niezależność, jak media zmagały się z narastającymi restrykcjami, jak antysemityzm przybierał na sile i jak neofaszyści pojawili się w węgierskim parlamencie. Sam Orban, z którym Kounalakis wielokrotnie rozmawiała, nazwał stworzony przez siebie system „nieliberalną demokracją”, ale ona sama jest przekonana, że Węgry to dziś kraj na wskroś autokratyczny, balansujący dość bezradnie na peryferiach Unii Europejskiej i szukający zastanawiającego przymierza z putinowską Rosją.

Kounalakis regularnie informowała Waszyngton o tym, czego była świadkiem, ale jej raporty były zwykle ignorowane, ponieważ Węgry cieszyły się statusem „strategicznego partnera” USA. Jednak w roku 2012 doszło do mało znanego wydarzenia, które spowodowało, iż to strategiczne partnerstwo przestało istnieć. W sierpniu tego roku Orban nakazał, by Ramil Safarow, azerski morderca, który zabił siekierą ormiańskiego żołnierza w czasie sponsorowanego przez NATO szkolenia wojskowego i który dostał za to dożywocie, został wypuszczony na wolność i wydalony do Azerbejdżanu.

Węgierski premier w żaden sposób nie uzasadnił tej decyzji, zapewne dlatego, że nikomu z niczego nie musi się tłumaczyć. Jednak zwolnienie Safarowa miało poważne konsekwencje. W swoim kraju został przywitany jak bohater. Oczyszczono go z wszelkich zarzutów, dano nowe mieszkanie oraz awans. W rezultacie Armenia zerwała stosunki dyplomatyczne z Budapesztem, w spornym regionie Górnego Karabachu zawrzało, a w Waszyngtonie rozdzwoniły się telefony od wielu przywódców zaniepokojonych możliwością wybuchu wojny w rejonie, w którym krwawy konflikt miał już miejsce w latach 90. minionego stulecia. Do wojny wprawdzie nie doszło, ale niebezpieczna beztroska Orbana przekreśliła dwie dekady współpracy z USA. Dziś w Waszyngtonie jest on postrzegany jako przywódca, na którym nie można polegać i którego najlepiej jest ignorować.

Co to wszystko ma wspólnego z polskimi wyborami? Bezpośrednio – nic. Jednak nad Wisłą wielokrotnie padały już hasła o tym, że po zwycięstwie PiS-u należy dążyć do stworzenia „Budapesztu w Warszawie”, czyli pójść za węgierskim przykładem Victora Orbana. Moim zdaniem jest to przykład kiepski i niebezpieczny. Nikt oczywiście nie wie, czy ta budowa Budapesztu w polskiej stolicy to polityczna propaganda bez większego znaczenia, czy też realna zapowiedź stworzenia orbanowskiej nieliberalnej demokracji w Polsce. Trzeba mieć nadzieję, że ta druga możliwość nie wchodzi w rachubę, bo jeśli wchodzi, to kraj czekają ciężkie czasy.

Andrzej Heyduk

Na zdjęciu: Viktor Orban, premier Węgier (w środku)  fot.Stephanie Lecocq/EPA

Categories: Heyduk

Comments

  1. Normals
    Normals 27 czerwca, 2015, 15:22

    No prosze ,a wystarczy wlaczyc polskie radio w Chicago i posluchac rzetelnej dziennikarki Lucji Sliwy , a dowiecie sie ,ze Orban to wzor dla Polakow i Polski.Jaki to wspanialy ,madry i dobry dla swoich obywateli jest Victor Orban .Nie docieraja do uwazajacej sie za wysoko etyczna i moralna pani „dziennikarki” fakty ,takie ze Orban jest komunista ,znienawidonym przez Wegrow za probe opodatkowania internetu ,i reszte Europy za granie na dwa fronty z Europa i sciskaniem sie z bandyta Putinem.Tak sie oglupia Polonie w Chicago!!!Czy ktos wreszcie podziekuje tej pani ,za demagogie jaka szerzy ?Za klamstwa i manipulacje?Za lamanie ciszy wyborczej ?

    Reply this comment
    • NormalnyPL
      NormalnyPL 14 lipca, 2015, 17:45

      Zapraszam do Polski. Nie na (łikęd;) a na najbliższe 40 lat. Po tym czasie, ewentualnie będzie miała Pani prawo sie wypowiadać. Parafrazując milczenie złotem (nadal nr1) myślenie srebrem
      Ps. Pan redaktor ma tendencje lewacko pro unijne
      Jeśli mógłbym coś zaproponować, pana red. zurlopować a pani red. dać posłuch i pełny etat:)

      Reply this comment
      • Normals
        Normals 15 lipca, 2015, 16:44

        Lepiej miec tendencje lewicowe ,niz popierac komunistycznego bandyte ,ktory sciska sie z drugim bandyta Putinem.W Polsce prawica pokazuje juz na co ich stac.Chca z Polski zrobic panstwo katolicko-policyjne obiecujac ludziom gruszki na wierzbie.Jezeli do takiej Polski zapraszasz redaktora na 40 lat a nie na weekend to zarowno redaktor jak i normalna czesc Polakow powie Ci gdzie sobie mozesz wsadzic takie zaproszenie.

        Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*