Pożegnanie z węglem

fot.Andrzej Grygiel/EPA

fot.Andrzej Grygiel/EPA

Przez wszystkie lata rządów Baracka Obamy zarzucano mu, iż wypowiedział wojnę amerykańskiemu górnictwu i doprowadził do upadku niezliczonych kopalń węgla w takich stanach jak Wirginia Zachodnia czy Pensylwania. Faktem jest to, że poziom wydobycia węgla kamiennego w USA nieustannie spada, a zamkniętych kopalń systematycznie przybywa. Jednak przypisywanie tego faktu polityce Obamy nie ma większego sensu.

Całkowite pożegnanie się naszej cywilizacji z węglem jako źródłem energii jest nieuniknione, a pierwsze zwiastuny całkowitego upadku górnictwa węglowego pojawiły się już w latach 80. minionego stulecia, za rządów Ronalda Reagana. Wtedy to szybko postępująca automatyzacja procesu wydobywania węgla doprowadziła do tego, że zatrudnienie w górnictwie spadło do poziomu lat 20.

Obama jest – jak wszyscy wiedzą – zwolennikiem przechodzenia kraju na odnawialne źródła energii. Nie znaczy to jednak, że prowadził jakąkolwiek otwartą wojnę z przemysłem węglowym. Wojna taka jest zupełnie zbędna, ponieważ górnictwo upada pod naporem nieodwracalnych zmian rynkowych – powszechnie dostępnego, taniego gazu ziemnego, rekordowej podaży ropy naftowej oraz rosnącej popularności odnawialnych źródeł energii.

W czasie prezydenckiej kampanii wyborczej Donald Trump wielokrotnie zapewniał, że spowoduje „renesans węgla”. Jednak specjaliści są zgodni co do tego, że żadnego renesansu nie będzie, gdyż światowy popyt na ten surowiec maleje. Dotyczy to szczególnie Chin oraz Europy, czyli potencjalnych wielkich importerów amerykańskiego węgla. Gdyby nowa administracja chciała mimo wszystko jakoś ożywić amerykański przemysł węglowy, musiałaby zapewne przeforsować ustawy nakładające na pewne gałęzi przemysłu obowiązek kupowania i używania węgla jako źródła energii elektrycznej. Takie rozwiązanie jest bardzo mało prawdopodobne. Spotkałoby się zapewne z ostrym sprzeciwem ze strony wielkich i wpływowych koncernów, takich jak Exxon Mobil i BP, które zdecydowanie stawiają na produkcję taniej i „czystej” energii w oparciu o gaz ziemny i ropę naftową.

Znamienne jest to, że szefowie Exxon Mobil publicznie poparli paryskie porozumienie dotyczące ograniczania zanieczyszczeń atmosfery. Nowa administracja ma zamiar to porozumienie „natychmiast podrzeć”. Niestety nawet jeśli zamiar ten zostanie zrealizowany, w niczym nie zmieni to sytuacji amerykańskiego górnictwa węglowego. Losy tego surowca są przesądzone.

Nie jest to oczywiście problem wyłącznie amerykański. Górnicy w Polsce i wielu innych krajach znajdują się w bardzo podobnej sytuacji. Smutne jest to, że ludzie ci tracą pracę, a ich kopalnie świecą pustkami. Jednak wpływ władz na te procesy jest nikły, o czym wszyscy doskonale wiedzą. Przemysł węglowy nigdy już nie odzyska swojego dawnego znaczenia, a państwowe dotacje, które mają rzekomo prowadzić do odrodzenia się górnictwa, byłyby znacznie pożyteczniejsze w roli środków przeznaczonych na przeszkalanie górników tak, by mogli z powodzeniem szukać pracy w innych zawodach.

Andrzej Heyduk

Categories: Heyduk

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*